Podbeskidzie - Radzionków 2-1. "To się nazywa góralski charakter!"
19.11.2010
Były zawodnik Podbeskidzia, grający obecnie w Radzionkowie, znalazł się w podstawowym składzie dopiero drugi raz w tym sezonie. Nim mecz na dobre się rozpoczął, Cieluch już zaszokował bielskie trybuny. Łatwo poradził sobie z Tomaszem Górkiewiczem i Piotrem Komanem i z narożnika dośrodkował w pole karne. Piłka w niesamowity sposób... wpadła za kołnierz Richardowi Zajacowi. To był dopiero drugi gol stracony przez bielszczan na własnym stadionie! - Myślę, że gdybym dał Mateuszowi 400 dośrodkowań, ani razu nie trafiłby tak idealnie lewą nogą. Takie gole się jednak w piłce zdarzają - mówił Robert Kasperczyk.
Po takim starcie Ruch przystopował, a "Górale" ruszyli do odrabiania strat. Świetne sytuacje zmarnowali Damian Chmiel i Robert Demjan, których powstrzymywał dobrze interweniujący Seweryn Kiełpin, bramkarz gości. W tym fragmencie meczu bielszczanie grali zbyt daleko od rywali i mieli problemy z przejęciem inicjatywy, choć na sytuacje dla Ruchu się to nie przekładało. Bramkarz gospodarzy jedyny raz w pierwszej połowie dotknął piłki... wyciągając ją z siatki. - Zagraliśmy fajny mecz, zwłaszcza pierwszą połowę. To był dla nas dobry czas, była tu szansa na punkty - twierdził Rocki.
Podbeskidzie przełamało opór "Cidrów" dopiero w drugiej połowie, w okolicznościach, jak wspomniał "Rocky", dziwnych... Tomasz Górkiewicz, grający nie najlepsze spotkanie, wrzucił piłkę z autu w pole karne, pomylili się obrońcy Ruchu, a z bliska do siatki trafił Piotr Koman. Rywale jeszcze nie do końca się otrząsnęli, a "Górale" już mogli prowadzić. Świetne strzały Demjana i Michała Osińskiego w niesamowity sposób bronił jednak Kiełpin. Radzionkowianie mieli piłkę meczową na niespełna kwadrans przed meczem. Po błędzie bielskich stoperów, Marek Suker uderzał nieatakowany, z woleja, będąc 11 metrów od bramki. Spudłował...
- Szkoda tej sytuacji Marka, ona mogła wszystko odwrócić - żałował Rocki. - Przegraliśmy zasłużenie, choć można myśleć, co by było gdyby, po sytuacji Sukera wpadło. Wpadło za to... do naszej bramki - mówił trener Rafał Górak. Wspomnianego gola Podbeskidzie zdobyło na trzy minuty przed końcem. Z rzutu rożnego dośrodkował Dariusz Kołodziej, piłkę wybili stoperzy Ruchu, ale dopadł do niej Maciej Rogalski i przez plątaninę kilkudziesięciu nóg wbił ją do siatki. Potem była już tylko euforia bielszczan...
- Wiem, że nie dbamy o serca naszych kibiców, ale czyż nie jest piękne takie zwycięstwo? - pytał Sławomir Cienciała. - Trener posadził mnie na ławce, bo odczuwam już trudy sezonu, a przecież był Tomek Górkiewicz. Po to jest rywalizacja, nikt się na nikogo nie obraża - tłumaczył. - Rywal zawiesił wysoko poprzeczkę, więc to zwycięstwo smakuje znakomicie. Zwłaszcza, że strzeliłem tego zwycięskiego gola - cieszył się Rogalski.
Konferencja prasowa
Rafał Górak (trener Ruchu Radzionków): Gratuluję Podbeskidziu, bo było na pewno lepszym zespołem o tę jedną bramkę, to nie podlega dyskusji. Możemy mieć pretensje tylko i wyłącznie do siebie.
Robert Kasperczyk (trener Podbeskidzia): To niezwykle cenne zwycięstwo. Postawa chłopców po straconej bramce była budująca i musiała się chyba podobać kibicom. Wierzyliśmy, że się uda i Maciek Rogalski dał nam to zasłużone zwycięstwo.
Po takim starcie Ruch przystopował, a "Górale" ruszyli do odrabiania strat. Świetne sytuacje zmarnowali Damian Chmiel i Robert Demjan, których powstrzymywał dobrze interweniujący Seweryn Kiełpin, bramkarz gości. W tym fragmencie meczu bielszczanie grali zbyt daleko od rywali i mieli problemy z przejęciem inicjatywy, choć na sytuacje dla Ruchu się to nie przekładało. Bramkarz gospodarzy jedyny raz w pierwszej połowie dotknął piłki... wyciągając ją z siatki. - Zagraliśmy fajny mecz, zwłaszcza pierwszą połowę. To był dla nas dobry czas, była tu szansa na punkty - twierdził Rocki.
Podbeskidzie przełamało opór "Cidrów" dopiero w drugiej połowie, w okolicznościach, jak wspomniał "Rocky", dziwnych... Tomasz Górkiewicz, grający nie najlepsze spotkanie, wrzucił piłkę z autu w pole karne, pomylili się obrońcy Ruchu, a z bliska do siatki trafił Piotr Koman. Rywale jeszcze nie do końca się otrząsnęli, a "Górale" już mogli prowadzić. Świetne strzały Demjana i Michała Osińskiego w niesamowity sposób bronił jednak Kiełpin. Radzionkowianie mieli piłkę meczową na niespełna kwadrans przed meczem. Po błędzie bielskich stoperów, Marek Suker uderzał nieatakowany, z woleja, będąc 11 metrów od bramki. Spudłował...
- Szkoda tej sytuacji Marka, ona mogła wszystko odwrócić - żałował Rocki. - Przegraliśmy zasłużenie, choć można myśleć, co by było gdyby, po sytuacji Sukera wpadło. Wpadło za to... do naszej bramki - mówił trener Rafał Górak. Wspomnianego gola Podbeskidzie zdobyło na trzy minuty przed końcem. Z rzutu rożnego dośrodkował Dariusz Kołodziej, piłkę wybili stoperzy Ruchu, ale dopadł do niej Maciej Rogalski i przez plątaninę kilkudziesięciu nóg wbił ją do siatki. Potem była już tylko euforia bielszczan...
- Wiem, że nie dbamy o serca naszych kibiców, ale czyż nie jest piękne takie zwycięstwo? - pytał Sławomir Cienciała. - Trener posadził mnie na ławce, bo odczuwam już trudy sezonu, a przecież był Tomek Górkiewicz. Po to jest rywalizacja, nikt się na nikogo nie obraża - tłumaczył. - Rywal zawiesił wysoko poprzeczkę, więc to zwycięstwo smakuje znakomicie. Zwłaszcza, że strzeliłem tego zwycięskiego gola - cieszył się Rogalski.
Konferencja prasowa
Rafał Górak (trener Ruchu Radzionków): Gratuluję Podbeskidziu, bo było na pewno lepszym zespołem o tę jedną bramkę, to nie podlega dyskusji. Możemy mieć pretensje tylko i wyłącznie do siebie.
Robert Kasperczyk (trener Podbeskidzia): To niezwykle cenne zwycięstwo. Postawa chłopców po straconej bramce była budująca i musiała się chyba podobać kibicom. Wierzyliśmy, że się uda i Maciek Rogalski dał nam to zasłużone zwycięstwo.
Polecane
I liga