Podbeskidzie - Pogoń 2-1. "Górale" załatwili sprawę w sześć minut!

30.05.2013
Arcyważne zwycięstwo Podbeskidzia Bielsko-Biała. "Górale" świetnie rozpoczęli spotkanie i znacząco zwiększyli swoje szanse na pozostanie w ekstraklasie!
Wydarzenie
Mecz nie mógł się dla Podbeskidzia rozpocząć lepiej. W pierwszej akcji gospodarze wywalczyli rzut rożny. Odchodzącą piłkę z narożnika dograł Marcin Wodecki, a Bartłomiej Konieczny, który był totalnie niepilnowany w polu bramkowym, wbił piłkę do siatki, nie dając szans na interwencję Radosławowi Janukiewiczowi. To była dopiero 55 sekunda!

Bohater
Całe Podbeskidzie zagrało bardzo dobrze, ale największe słowa uznania kierujemy w stronę Dariusza Łatki, który harował jak wół, wygrywał wszystkie pojedynki główkowe (!), biegał, starał się i dawał sygnał innym, by robili to samo.

Antybohater
Paweł Gil. Nie da się rozegrać meczu, w którym pan sędzia z Lublina nie byłby głównym bohaterem. Dziś wyniku nie wypaczył, ale gwizdał każde zetknięcie się zawodników, przerywał grę po kilka razy na minutę. Jak ma spotkanie prowadzone przez niego, to i tak było całkiem niezłe widowisko.

Co ciekawego
- Podwyższenie prowadzenia nastąpiło już w 6. minucie. Fabian Pawela przeprowadził udany rajd i huknął z dystansu prawą nogą w róg bramki.

- Pogoń odpowiedziała na 23 minuty przed końcem. Cudowną petardę z rzutu wolnego odpalił w samo okienko Maksymilian Rogalski.

- Ten sam zawodnik pięć minut później wyleciał z boiska po drugiej żółtej kartce, podyktowanej po faulu na Paweli.

- Jeszcze przed przerwą bielszczanie dwa razy trafiali w poprzeczkę. Najpierw zrobił to Robert Demjan technicznym strzałem, a później Wodecki potężną bombą z 40 metrów.

- Kibice po raz kolejny zaprezentowali oprawę. Tym razem była to sektorówka z napisem "Semper Fidelis Podbeskidzie". Fani z młyna przegapili przez nią pierwszego gola, ale... chyba nie żałują. W drugiej połowie natomiast pojawiła się pierwsza w historii sektorówka na trybunie krytej.

- Trener Czesław Michniewicz trochę zaskoczył wyjściowym składem. Wydawało się, że zagra ktoś z dwójki Adam Deja - Dariusz Łatka, tymczasem... na boisku od pierwszej minuty pojawili się obaj. Na ławce siedział Anton Sloboda, który wszedł w drugiej połowie.

- W końcówce meczu żółtą kartkę zarobił Konieczny, co wyklucza go z udziału w ostatnim meczu z Widzewem. Z kolei Dariusz Pietrasiak, stoper bielszczan, zobaczył dopiero... pierwszą żółtą kartkę w tym sezonie.

- Kibice skandowali nazwisko Sławomira Cienciały.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również