Podbeskidzie - Pogoń 0-0. Ofensywa do poprawki
03.03.2014
Wydarzenie
Wśród „Górali” debiutu doczekał się czeski napastnik Jan Blażek, który wcześniej zmagał się z urazem oka. Wielu widzi w nim zbawienie Podbeskidzia w ofensywie, ale z takimi ocenami trzeba się jeszcze wstrzymać. Czech kilka razy sprawił problemy obronie przeciwnika, oddał także jeden z nielicznych celnych strzałów. Po 62. minutach został zmieniony. O wartości byłego reprezentanta swojego kraju przekonamy się dopiero po następnych występach.
Bohater
Wskazanie najjaśniejszej postaci poniedziałkowej konfrontacji łatwe nie jest. Ale na wyróżnienie, choć miano bohatera jest tu rzecz jasna na wyrost – zapracował Maciej Iwański. Pomocnik Podbeskidzia był motorem napędowym kilku niezłych akcji swojego zespołu w ofensywie, dobrze wykonywał również stałe fragmenty gry, po których „kotłowało” się pod bramką Pogoni. Sam Iwański też miał okazję, by zapewnić Podbeskidziu trzy „oczka”, ale chybił przy strzale z dystansu w 87. minucie.
Rozczarowanie
Ofensywne słabości Podbeskidzia i Pogoni. Te „Górali” znane są nie od dziś. To już szósty mecz w tym sezonie, który w Bielsku-Białej zakończył się bezbramkowym remisem, a ósmy bez bramkowej zdobyczy gospodarzy. Egzekutora w ofensywie, jak nie było, tak wciąż nie ma. Pogoń? Zabrakło jej głównego „żądła”. Z uwagi na nadmiar żółtych kartek pauzować musiał najskuteczniejszy strzelec rozgrywek Marcin Robak i ten brak był widoczny.
Co ciekawego
- Postęp prac na bielskim Stadionie Miejskim widać z każdym kolejnym dniem i meczem Podbeskidzia. Śladu nie ma po dawnej trybunie krytej, w jej miejsce powstaje nowa, której fundamenty już pojawiły się.
- Trener Dariusz Wdowczyk skorzystał od 65. minuty z pozyskanego w ostatnich dniach reprezentanta Polski, Rafała Murawskiego. Jego występ był jednak prawie niezauważalny.
- Na ławce Podbeskidzia zabrakło Grzegorza Opalińskiego, który w Białymstoku został odesłany na trybuny. Nałożona kara na asystenta trenera Ojrzyńskiego to dwa mecze absencji w sztabie bielskiej drużyny.
- Przeciwko Pogoni nie mieli okazji zagrać byli jej piłkarze – kontuzjowany Przemysław Pietruszka i rekonwalescent Mikołaj Lebedyński.
- Pierwsze zagrożenie pod bramką gości „Górale” stworzyli w 29. minucie. Nieznacznie pomylił się wówczas Jan Blażek.
- W 59. minucie Takafumi Akahoshi uderzył bardzo groźnie na bramkę Richarda Zajaca. Słowacki golkiper futbolówkę odbił, a z dwóch metrów na wiwat uderzył dobijający Jakub Bąk. Napastnik „Portowców” miał przed sobą... pustą bramkę!
- Po raz trzeci tej wiosny z ławki na murawę wprowadzony został Dariusz Kołodziej. W poprzednich meczach pomocnik stał się bohaterem „Górali”. Tym razem swojej obecności na boisku aż tak dobitnie nie zaznaczył.
- Z przypadku w 84. minucie bielszczanie mogli pokusić się o gola. Mocno i dobrze uderzył pod poprzeczkę Krzysztof Chrapek, ale Radosław Janukiewicz stanął na wysokości zadania.
- Tylko po dwa celne strzały oddały obie drużyny w poniedziałkowy wieczór.
- Podbeskidzie pozostaje niepokonane na własnym boisku od 27 września ubiegłego roku, gdy na Stadionie Miejskim w pełni cieszył się gliwicki Piast.
Wśród „Górali” debiutu doczekał się czeski napastnik Jan Blażek, który wcześniej zmagał się z urazem oka. Wielu widzi w nim zbawienie Podbeskidzia w ofensywie, ale z takimi ocenami trzeba się jeszcze wstrzymać. Czech kilka razy sprawił problemy obronie przeciwnika, oddał także jeden z nielicznych celnych strzałów. Po 62. minutach został zmieniony. O wartości byłego reprezentanta swojego kraju przekonamy się dopiero po następnych występach.
Bohater
Wskazanie najjaśniejszej postaci poniedziałkowej konfrontacji łatwe nie jest. Ale na wyróżnienie, choć miano bohatera jest tu rzecz jasna na wyrost – zapracował Maciej Iwański. Pomocnik Podbeskidzia był motorem napędowym kilku niezłych akcji swojego zespołu w ofensywie, dobrze wykonywał również stałe fragmenty gry, po których „kotłowało” się pod bramką Pogoni. Sam Iwański też miał okazję, by zapewnić Podbeskidziu trzy „oczka”, ale chybił przy strzale z dystansu w 87. minucie.
Rozczarowanie
Ofensywne słabości Podbeskidzia i Pogoni. Te „Górali” znane są nie od dziś. To już szósty mecz w tym sezonie, który w Bielsku-Białej zakończył się bezbramkowym remisem, a ósmy bez bramkowej zdobyczy gospodarzy. Egzekutora w ofensywie, jak nie było, tak wciąż nie ma. Pogoń? Zabrakło jej głównego „żądła”. Z uwagi na nadmiar żółtych kartek pauzować musiał najskuteczniejszy strzelec rozgrywek Marcin Robak i ten brak był widoczny.
Co ciekawego
- Postęp prac na bielskim Stadionie Miejskim widać z każdym kolejnym dniem i meczem Podbeskidzia. Śladu nie ma po dawnej trybunie krytej, w jej miejsce powstaje nowa, której fundamenty już pojawiły się.
- Trener Dariusz Wdowczyk skorzystał od 65. minuty z pozyskanego w ostatnich dniach reprezentanta Polski, Rafała Murawskiego. Jego występ był jednak prawie niezauważalny.
- Na ławce Podbeskidzia zabrakło Grzegorza Opalińskiego, który w Białymstoku został odesłany na trybuny. Nałożona kara na asystenta trenera Ojrzyńskiego to dwa mecze absencji w sztabie bielskiej drużyny.
- Przeciwko Pogoni nie mieli okazji zagrać byli jej piłkarze – kontuzjowany Przemysław Pietruszka i rekonwalescent Mikołaj Lebedyński.
- Pierwsze zagrożenie pod bramką gości „Górale” stworzyli w 29. minucie. Nieznacznie pomylił się wówczas Jan Blażek.
- W 59. minucie Takafumi Akahoshi uderzył bardzo groźnie na bramkę Richarda Zajaca. Słowacki golkiper futbolówkę odbił, a z dwóch metrów na wiwat uderzył dobijający Jakub Bąk. Napastnik „Portowców” miał przed sobą... pustą bramkę!
- Po raz trzeci tej wiosny z ławki na murawę wprowadzony został Dariusz Kołodziej. W poprzednich meczach pomocnik stał się bohaterem „Górali”. Tym razem swojej obecności na boisku aż tak dobitnie nie zaznaczył.
- Z przypadku w 84. minucie bielszczanie mogli pokusić się o gola. Mocno i dobrze uderzył pod poprzeczkę Krzysztof Chrapek, ale Radosław Janukiewicz stanął na wysokości zadania.
- Tylko po dwa celne strzały oddały obie drużyny w poniedziałkowy wieczór.
- Podbeskidzie pozostaje niepokonane na własnym boisku od 27 września ubiegłego roku, gdy na Stadionie Miejskim w pełni cieszył się gliwicki Piast.
Polecane
Ekstraklasa