Podbeskidzie podobnie jak z Koroną, grało tylko w jednej połowie

20.04.2013
- Chciałem zrobić dwie zmiany w 20. minucie, ale obawiałem się kontuzji. Remis na dziś to bardzo mało, ale zobaczymy ile ten punkt będzie ważył w czerwcu - powiedział po meczu z Bełchatowem Czesław Michniewicz.
- Nie wiem czemu tak się dzieje, ale u siebie znów tylko jedna połowa była dobra. Z Kielcami pierwsza połowa oddana, dziś podobnie. Szczęście, że nie straciliśmy drugiej bramki. Byliśmy apatyczni, bierni, nie rozmawialiśmy ze sobą na boisku. Przez cały tydzień starałem się mówić, że to taki sam mecz jak kolejne siedem, żeby nie myśleć, że to kluczowe spotkanie. Chciałem, żeby presja nie spętała nóg, ale nie udało się. GKS swobodnie grał. Skończyło się 0-1 - rozpoczął Michniewicz.

- Druga połowa jak z Kielcami - agresywnie, z zębem. Piłkarsko nie najlepiej, ale były sytuacje, Damian Chmiel z trzech metrów trafił w poprzeczkę. Grając beznadziejnie w pierwszej połowie i trochę lepiej w drugiej, mogliśmy wygrać. Sytuacja skomplikowana jeszcze bardziej, a siedem następnych meczów będzie jeszcze trudniejsze. Grając 45 minut trudno nam będzie gromadzić upragnione punkty - przyznał trener "Górali".

Co Michniewicz powiedział swoim piłkarzom w przerwie spotkania? - W szatni rozmawiałem z zawodnikami, nie dawałem wskazówek taktycznych, trzeba było wszystko zmienić. Powiedziałem, że nie rozmawiamy o pierwszej części meczu, tylko musimy wyjść i grać. Jeśli będziemy oddawać pierwszą połowę, to nie zostało osiem meczów tylko cztery mecze - opisał Michniewicz.

- Zaczęliśmy ryzykować, bo graliśmy zachowawczo. Pawela i Demjan przegrywali pojedynki z Michalskim, stąd gra się nie kleiła. Zmieniłem Deję, ale uważam, że zagrał przyzwoicie, wprawdzie on nie upilnował strzelca bramki, a był za niego odpowiedzialny. Niestety Dei nie było na boisku żeby strzelać wolne w końcówce. Slobodzie trochę brakuje do odpowiedniej formy. Cieszy mnie Pawela, poderwał zespół tak jak w Zabrzu. Wszyscy skupiają się na Demjanie, więc będzie mu się grać coraz trudniej. Miał 2-3 sytuacje, było bardzo ciężko - ocenił grę swoich zawodników szkoleniowiec bielszczan.

Pierwszą zmianę Michniewicz zrobił jeszcze przed przerwą. Jak przyznał, chciał ich zrobić więcej. Chciałem pokazać drużynie, że mi się nie podoba, chciałem zrobić dwie zmiany w 20. minucie, ale obawiałem się kontuzji. Remis na dziś to bardzo mało, ale zobaczymy ile ten punkt będzie ważył w czerwcu - zakończył trener Podbeskidzia.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również