Podbeskidzie – okręt spadający, ale nie tonie

18.05.2016
O grupę mistrzowską otarło się bielskie Podbeskidzie, było w niej przez kilkadziesiąt godzin. Ostatecznie, wobec ustaleń pozaboiskowych, walczyć musiało o utrzymanie... Z ową walką różnie bywało, ponieważ „Górale” z Ekstraklasy spadli.
Rafał Rusek/Press Focus

Wydarzenie
Zapewne nikt w Bielsku-Białej takiego zakończenia sezonu nie zakładał. Podbeskidzie rywalizację w roku 2015 zakończyło na ostatnim miejscu w tabeli, ale wiosną tego roku, w fazie zasadniczej, spisywało się dobrze. Otarło się, dosłownie rzecz ujmując, o grupę mistrzowską, w której przez kilkadziesiąt godzin było. Następnie, wobec decyzji podjętych przy „brudnych stolikach” znalazło się w grupie spadkowej, w której się nie odnalazło.

Bohater
Adam Mójta, który niepotrzebnie „odleciał” przed zakończeniem rozgrywek do Lecha Poznań. 30-letni zawodnik ma za sobą najlepszy sezon w karierze. Lewy obrońca zdobył w tym sezonie 7 goli, 4 po rzutach karnych. Tylko Mateusz Szczepaniaka kierował futbolówkę do celu częściej – 10 razy. I liga po najlepszym sezonie w karierze? Zapewne niemożliwe...

Rozczarowanie
Sami sobie winni „Górale” są. Toczą się aktualnie słowne przepychanki z udziałem prezesa PZPN Zbigniewa Bońka i prezydenta Bielska-Białej Jacka Krywulta. Nic nie zmienią. Podopieczni Roberta Podolińskiego nie wygrali żadnego meczu w grupie spadkowej. Zdobyli punkt remisując w szczęśliwych okolicznościach z Koroną Kielce. Utrzymanie wobec takich wyników było poza zasięgiem.

Najlepszy mecz
„Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz” – nie będę pamięcią daleko sięgał. Być może nie był to najlepszy mecz Podbeskidzia w tym sezonie, ale na pewno najlepszy w ligowej „dogrywce”. Najlepszy, ale przegrany. Paradoks goni paradoks. Takie Podbeskidzie obserwowaliśmy w tym roku. Piękną porażką „Górale” pożegnali się z Ekstraklasą. Kibice obu ekip mieli powody do satysfakcji, o czym świadczy końcowy wynik 3:4. Trener Dariusz Wdowczyk stwierdził po meczu, że biorąc pod uwagę kwestie taktyczne „chce o nim zapomnieć”.

Najsłabszy mecz
10 maja... sromotna klęska i spadek z Ekstraklasy. Zawodnicy Podbeskidzia w meczu, którego stawkę było utrzymanie nie pokazali zbyt wiele, delikatnie ich postawę ujmując. Zdobyte w Łęcznej trzy punkty być może przełożyłyby się na utrzymanie. Porażka w stosunku 1:5 w meczu o życie? To nie powinno mieć miejsca. Niektórzy zawodnicy byli być może myślami w... innych klubach.

Prognoza
Prognozy są optymistyczne, ponieważ wszyscy w klubie chcą (mówią/myślą) szybkiego powrotu do Ekstraklasy. Miasto jako jeden z głównych udziałowców spółki, Podbeskidzia nie zostawi, osoba prezesa Tomasza Mikołajki gwarantuje finansowy byt klubu – sponsorów, mniejszych i większych pozyskał sporo. Łatwo nie będzie, ale bielski zespół, w zupełnie innym zestawieniu personalnym, powinien należeć do I-ligowej czołówki.

autor: Krzysztof Biłka

Przeczytaj również