Podbeskidzie odrzuciło ofertę "Kolejorza" za Chrapka

03.07.2009
- Nie ma mowy, byśmy oddali Krzyśka Chrapka do Lecha Poznań za połowę ceny - podkreśla Jerzy Wolas, prezes Podbeskidzia. Czy to oznacza, że najlepszy snajper "Górali" zostanie w Bielsku-Białej?
1,5 mln zł - to cena wyjściowa, jaką już jakiś czas temu Podbeskidzie ustaliło za Krzysztofa Chrapka. Z drugiej strony prezes Jerzy Wolas nie ukrywał, że kwota podlega negocjacjom. Jak dużym? Na pewno nie aż takim, jakie wyobrażali sobie w Lechu Poznań. - Nie ma mowy, byśmy oddali Chrapka za połowę wyznaczonej przez nas sumy. Z takiej propozycji nie skorzystamy - zapewnia "sternik" bielszczan. Przynajmniej na ten moment tematu transferu 24-latka nie ma.

Powody są dwa. Po pierwsze, "Górale" pieniędzy z ewentualnej sprzedaży Chrapka wcale na gwałt nie potrzebują. - Nie mamy u siebie dziury budżetowej. W sprawie Krzyśka wszystko możemy, a niczego nie musimy - zaznacza Wolas. Po drugie zaś, w Bielsku-Białej wciąż liczą na udział w barażu o ekstraklasę. - Ten z prawnego punktu widzenia się nam należy. Wierzymy w sprawiedliwość i stąd nie mamy zamiaru się osłabiać - dodaje prezes I-ligowca, potwierdzając, że o usługi najlepszego snajpera zespołu pytały również Legia Warszawa i GKS Bełchatów.

Furtki przed transferem Chrapka nie zamyka jego menedżer. - Wszystko jest jeszcze możliwe. Zainteresowane strony na pewno są w stanie znaleźć złoty środek - uważa Radosław Osuch.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również