Podbeskidzie odpada z Pucharu Polski
22.09.2015
Nowy trener bielszczan, Robert Podoliński, nie dokonał wielu zmian w wyjściowym składzie na spotkanie ze Śląskiem w porównaniu do jedenastki, która poległa z Wisłą Kraków 0-6. Na skrzydle Franka Adu Kwame zastąpił Jakub Kowalski, a miejsce na środku obrony zajął Kristian Kolczak w zamian za Krystiana Nowaka.
"Górale" dobrze rozpoczęli spotkanie. Do 25. minuty zdecydowanie przeważali oddając aż 5 celnych strzałów na bramkę Jakuba Wrąbla. Później, do końca pierwszej połowy, gra się nieco wyrównała, ale nadal Podbeskidzie częściej atakowało.
W drugiej połowie od początku inicjatywę przejęli goście. Choć atakowali nieco chaotycznie, nadziewając się na kontry gospodarzy, to właśnie przyjezdni w 58. minucie objęli prowadzenie, po strzale z dystansu Marcela Gecova. Piłka uderzona z około 20 metra zanim wpadła do bramki odbiła się jeszcze od słupka. Bielszczanie też mieli swoje okazje, ale były one nagminnie marnowane. Najlepszą miał Robert Demjan, ale w sytuacji podbramkowej pogubił się i stracił piłkę. Do końca meczu "Górale" starali się odrobić straty, ale im się to nie udało.
Gra Podbeskidzia wyglądała lepiej niż w ostatnich kolejkach T-Mobile Ekstraklasy, lecz to nie wystarczyło aby pokonać ekipę Tadeusza Pawłowskiego. Na wyróżnienie zasługuje Kohei Kato, który dobrze przerywał ataki gości i wyprowadzał piłkę do graczy ofensywnych.
W kolejnym meczu bielszczanie zmierzą się z Górnikiem Łęczna. To spotkanie w sobotę o godzinie 15:30.
"Górale" dobrze rozpoczęli spotkanie. Do 25. minuty zdecydowanie przeważali oddając aż 5 celnych strzałów na bramkę Jakuba Wrąbla. Później, do końca pierwszej połowy, gra się nieco wyrównała, ale nadal Podbeskidzie częściej atakowało.
W drugiej połowie od początku inicjatywę przejęli goście. Choć atakowali nieco chaotycznie, nadziewając się na kontry gospodarzy, to właśnie przyjezdni w 58. minucie objęli prowadzenie, po strzale z dystansu Marcela Gecova. Piłka uderzona z około 20 metra zanim wpadła do bramki odbiła się jeszcze od słupka. Bielszczanie też mieli swoje okazje, ale były one nagminnie marnowane. Najlepszą miał Robert Demjan, ale w sytuacji podbramkowej pogubił się i stracił piłkę. Do końca meczu "Górale" starali się odrobić straty, ale im się to nie udało.
Gra Podbeskidzia wyglądała lepiej niż w ostatnich kolejkach T-Mobile Ekstraklasy, lecz to nie wystarczyło aby pokonać ekipę Tadeusza Pawłowskiego. Na wyróżnienie zasługuje Kohei Kato, który dobrze przerywał ataki gości i wyprowadzał piłkę do graczy ofensywnych.
W kolejnym meczu bielszczanie zmierzą się z Górnikiem Łęczna. To spotkanie w sobotę o godzinie 15:30.
Polecane
Ekstraklasa