Podbeskidzie ma poważny problem. Będzie musiało wynająć inny stadion?!
16.07.2013
Dziś stadion, na którym mecze rozgrywa Podbeskidzie, ma pojemność trzech tysięcy, którą zapewniają trybuna wschodnia i zachodnia. Już wkrótce dojdzie do niej trybuna północna. - Ma być oddana do użytku końcem września. Pomieści 2400 widzów - informuje Wojciech Borecki, prezes bielskiego klubu. Do grudnia "Górale" będą więc grać na obiekcie mieszczącym ponad 5000 widzów. Sytuacja zmieni się na wiosnę. I do drastycznie!
- 7 grudnia, a więc w dzień ostatniego meczu, jaki zagramy u siebie, mają być burzone obecnie istniejące trybuny kryta i odkryta. Obie równocześnie. Ponadto, do rundy wiosennej ma być gotowy narożnik pomiędzy nową trybuną północną a dzisiejszą trybuną odkrytą. Tam pomieści się 1200 osób. I te 3600 miejsc musi nam wystarczyć na całą rundę wiosenną. Mecze będzie się oglądać tylko zza bramki - dodaje prezes.
Karkołomne przedsięwzięcie czeka jednak służby budujące stadion jeszcze w grudniu. Choć kilka lat temu, gdy na obiekcie miejskim montowano podgrzewaną murawę, boisko przesunięto o sześć metrów w stronę ulicy Rychlińskiego ("na długość"), teraz trzeba będzie je przesunąć o sześć metrów w stronę Żywieckiej ("na szerokość"). - To będzie skomplikowana operacja. Mamy na wyburzenie trybuny odkrytej i położenie w jej miejscu 6-metrowego pasa murawy tylko trzy miesiące. Są to jednak miesiące zimowe. Możliwe są różne rozwiązania. Myśleliśmy nad zamianą gospodarza kilku meczów, ale przy zmianie systemu rozgrywek nie będzie to możliwe, bo już jesienią zaczyna się runda rewanżowa - mówi Borecki.
Opcje są więc dwie. - Albo położymy szybko i prowizorycznie ten 6-metrowy pas, albo pomyślimy nad wynajęciem innego stadionu na pierwsze wiosenne kolejki. Chciałbym tego uniknąć, bo wiem jakie to koszty i problemy, dlatego zrobimy wszystko, żeby wykonać niezbędne prace i zdążyć nawet w warunkach zimowych, byśmy mogli grać w Bielsku-Białej - kończy prezes klubu.
- 7 grudnia, a więc w dzień ostatniego meczu, jaki zagramy u siebie, mają być burzone obecnie istniejące trybuny kryta i odkryta. Obie równocześnie. Ponadto, do rundy wiosennej ma być gotowy narożnik pomiędzy nową trybuną północną a dzisiejszą trybuną odkrytą. Tam pomieści się 1200 osób. I te 3600 miejsc musi nam wystarczyć na całą rundę wiosenną. Mecze będzie się oglądać tylko zza bramki - dodaje prezes.
Karkołomne przedsięwzięcie czeka jednak służby budujące stadion jeszcze w grudniu. Choć kilka lat temu, gdy na obiekcie miejskim montowano podgrzewaną murawę, boisko przesunięto o sześć metrów w stronę ulicy Rychlińskiego ("na długość"), teraz trzeba będzie je przesunąć o sześć metrów w stronę Żywieckiej ("na szerokość"). - To będzie skomplikowana operacja. Mamy na wyburzenie trybuny odkrytej i położenie w jej miejscu 6-metrowego pasa murawy tylko trzy miesiące. Są to jednak miesiące zimowe. Możliwe są różne rozwiązania. Myśleliśmy nad zamianą gospodarza kilku meczów, ale przy zmianie systemu rozgrywek nie będzie to możliwe, bo już jesienią zaczyna się runda rewanżowa - mówi Borecki.
Opcje są więc dwie. - Albo położymy szybko i prowizorycznie ten 6-metrowy pas, albo pomyślimy nad wynajęciem innego stadionu na pierwsze wiosenne kolejki. Chciałbym tego uniknąć, bo wiem jakie to koszty i problemy, dlatego zrobimy wszystko, żeby wykonać niezbędne prace i zdążyć nawet w warunkach zimowych, byśmy mogli grać w Bielsku-Białej - kończy prezes klubu.
Polecane
Ekstraklasa