Podbeskidzie - Lubin 1-1. Tylko punkt? W tych okolicznościach "aż"
03.05.2013
Wydarzenie
W 63. minucie bielszczanie przeprowadzili piękną akcję, która dała im wyrównanie. Piotr Malinowski dośrodkował z lewej strony do Roberta Demjana, a napastnik bielszczan, stojąc tyłem do bramki, pięknie uderzył głową w dalszy słupek, nie dając szans Michałowi Gliwie. Słowak stał się tym samym współliderem klasyfikacji strzelców ekstraklasy i błysnął na oczach selekcjonera reprezentacji swojego kraju.
Bohater
Bez Roberta Demjana nie byłoby dziś Podbeskidzia. Słowak zrobił znów coś genialnego i w bardzo trudnej sytuacji dał bielszczanom punkt. Ale pochwalić trzeba też bardzo dobrze grającego Dariusza Pietrasiaka, który przez cały mecz był pewny i z poświęceniem prowadził linię obrony.
Antybohaterowie
Richard Zajac i Fabian Pawela. Trudno powiedzieć, który rozczarował bardziej. Słowak zawalił bramkę, a przez cały mecz był "elektryczny" i fatalnie wprowadzał piłkę do gry. Z kolei Pawela miał jeden moment, w którym totalnie "odcięło mu prąd". W 39. minucie próbował nie stracić piłki podczas fajtłapowatego dryblingu, którego wcale nie powinien był się podejmować, co zakończyło się wejściem wyprostowaną nogą w rywala i bezpośrednią czerwoną kartką.
Co ciekawego
- Zagłębie objęło prowadzenie w 25. minucie. Z dystansu niegroźnie strzelał Robert Jeż, jednak Zajac odbił piłkę przed siebie i Michalowi Papadopulosowi pozostało skierować ją do siatki z 16 metrów.
- W 55. minucie lubinianie mieli świetną okazję do podwyższenia wyniku, ale Zajac dobrze obronił strzał Arkadiusza Woźniaka z kilku metrów.
- Po jednym z wejść, za mięsień złapał się Bartłomiej Konieczny. Stoper Podbeskidzia nie mógł kontynuować gry i jeszcze przed przerwą zastąpił go Michal Piter-Buczko. Po raz pierwszy tej wiosny, trener "Górali" był zmuszony rozbić dobrze spisującą się parę Pietrasiak-Konieczny.
- Od początku drugiej połowy na boisku zameldował się Dariusz Kołodziej, dla którego był to pierwszy tak długi występ w ekstraklasie od września 2011 roku. Można było oczekiwać, że wykaże choć odrobinę głodu gry, jednak niestety, człapał po boisku leniwie jak zwykle i gdyby nie jeden groźny strzał z dystansu, w ogóle nie dałoby się zauważyć jego obecności na boisku.
- Z kolei 10 minut po przerwie kontuzjowanego Dariusza Łatkę zastąpił Juraj Danczik, który pojawił się na boisku po raz pierwszy w tym roku.
- Na meczu był obecny Michal Hipp, który wspólnie ze Stanislavem Grigą prowadzi reprezentację Słowacji. Trener obserwował Borisa Godala i Roberta Jeża z Zagłębia Lubin oraz... Roberta Demjana.
- Spotkanie z trybun przy Rychlińskiego oglądał także Krzysztof Chrapek, który kiedyś w barwach Podbeskidzia strzelił Zagłębiu dwa gole.
- Bielszczanie chcieli chyba za wszelką cenę coś zmienić, by nareszcie wygrać przed własną publicznością. Zmienili więc układ ławek i tym razem zasiedli tam, gdzie przebywają zawsze rezerwowi gości.
- Przed meczem cały stadion wspólnie odśpiewał hymn Polski, z okazji dzisiejszego święta narodowego.
W 63. minucie bielszczanie przeprowadzili piękną akcję, która dała im wyrównanie. Piotr Malinowski dośrodkował z lewej strony do Roberta Demjana, a napastnik bielszczan, stojąc tyłem do bramki, pięknie uderzył głową w dalszy słupek, nie dając szans Michałowi Gliwie. Słowak stał się tym samym współliderem klasyfikacji strzelców ekstraklasy i błysnął na oczach selekcjonera reprezentacji swojego kraju.
Bohater
Bez Roberta Demjana nie byłoby dziś Podbeskidzia. Słowak zrobił znów coś genialnego i w bardzo trudnej sytuacji dał bielszczanom punkt. Ale pochwalić trzeba też bardzo dobrze grającego Dariusza Pietrasiaka, który przez cały mecz był pewny i z poświęceniem prowadził linię obrony.
Antybohaterowie
Richard Zajac i Fabian Pawela. Trudno powiedzieć, który rozczarował bardziej. Słowak zawalił bramkę, a przez cały mecz był "elektryczny" i fatalnie wprowadzał piłkę do gry. Z kolei Pawela miał jeden moment, w którym totalnie "odcięło mu prąd". W 39. minucie próbował nie stracić piłki podczas fajtłapowatego dryblingu, którego wcale nie powinien był się podejmować, co zakończyło się wejściem wyprostowaną nogą w rywala i bezpośrednią czerwoną kartką.
Co ciekawego
- Zagłębie objęło prowadzenie w 25. minucie. Z dystansu niegroźnie strzelał Robert Jeż, jednak Zajac odbił piłkę przed siebie i Michalowi Papadopulosowi pozostało skierować ją do siatki z 16 metrów.
- W 55. minucie lubinianie mieli świetną okazję do podwyższenia wyniku, ale Zajac dobrze obronił strzał Arkadiusza Woźniaka z kilku metrów.
- Po jednym z wejść, za mięsień złapał się Bartłomiej Konieczny. Stoper Podbeskidzia nie mógł kontynuować gry i jeszcze przed przerwą zastąpił go Michal Piter-Buczko. Po raz pierwszy tej wiosny, trener "Górali" był zmuszony rozbić dobrze spisującą się parę Pietrasiak-Konieczny.
- Od początku drugiej połowy na boisku zameldował się Dariusz Kołodziej, dla którego był to pierwszy tak długi występ w ekstraklasie od września 2011 roku. Można było oczekiwać, że wykaże choć odrobinę głodu gry, jednak niestety, człapał po boisku leniwie jak zwykle i gdyby nie jeden groźny strzał z dystansu, w ogóle nie dałoby się zauważyć jego obecności na boisku.
- Z kolei 10 minut po przerwie kontuzjowanego Dariusza Łatkę zastąpił Juraj Danczik, który pojawił się na boisku po raz pierwszy w tym roku.
- Na meczu był obecny Michal Hipp, który wspólnie ze Stanislavem Grigą prowadzi reprezentację Słowacji. Trener obserwował Borisa Godala i Roberta Jeża z Zagłębia Lubin oraz... Roberta Demjana.
- Spotkanie z trybun przy Rychlińskiego oglądał także Krzysztof Chrapek, który kiedyś w barwach Podbeskidzia strzelił Zagłębiu dwa gole.
- Bielszczanie chcieli chyba za wszelką cenę coś zmienić, by nareszcie wygrać przed własną publicznością. Zmienili więc układ ławek i tym razem zasiedli tam, gdzie przebywają zawsze rezerwowi gości.
- Przed meczem cały stadion wspólnie odśpiewał hymn Polski, z okazji dzisiejszego święta narodowego.
Polecane
Ekstraklasa