Przed meczem z Wisłą Kraków bielskie Podbeskidzie było w tabeli w rywalem „na styku”. Wygrało pojedynek o tzw. „sześć punktów”. Do Górnika Łęczna traci trzy, zatem po raz kolejny zagra o przysłowiowe „sześć”.
Podbeskidzie - Łęczna. Ponownie o „sześć”
Co ciekawego?
- Do kadry meczowej, zapewne także do wyjściowego składu Podbeskidzia, wróci po przymusowej pauzie Adam Mójta. W Krakowie zastąpił go Oleg Veretilo. Białorusina za grę chwalił trener Robert Podliński.
- Szkoleniowiec „Górali” ma kłopot bogactwa. Mójta, Veretilo i Marek Sokołowski to kandydaci do gry na bokach obrony. W obwodzie jest jeszcze Adam Pazio. „Sokół” ewentualnie mógłby wskoczyć na środek pomocy, ale i tam konkurencja jest duża. Do gry wrócił Anton Sloboda, w obwodzie są Mateusz Możdżeń, Kohei Kato i Adam Deja, który z Wisłą nie zagrał, ale na mecz z Górnikiem powinien być gotowy. Dobrymi występami na grę w pierwszym składzie pracuje Samuel Stefanik. W Krakowie zdobył decydującego gola. Kandydatów zatem sześciu, miejsca trzy.
- Wspomniany Sokołowski musi uważać... Uzbierał już 11 żółtych kartek, każda następna oznaczać będzie absencję.
- Zespół z Łęcznej ma na swoim koncie 8 zwycięstw, 6 remisów i 10 porażek. Zdecydowanie lepiej prezentuje się na własnym obiekcie – 6 zwycięstw, 1 remis, 5 porażek.
- Najlepszymi strzelcami drużyny z Łęcznej są Grzegorz Bonin i Jakub Świerczok. Obaj zdobyli w lidze po 6 goli. Co ciekawe drugi z wymienionych trzy trafienie zanotował w ostatnim meczu z Koroną Kielce.
- Ekipa prowadzona przez Juriego Szatałowa w tym roku jeszcze nie przegrała. Wywalczyła w 3 meczach 5 punktów.
- Barw Górnika bronią byli zawodnicy Podbeskidzia – Bartosz Śpiączka oraz Maciej Szmatiuk.
Na kogo zwrócić uwagę?
Wspomniany Jakub Świerczok zaliczył fenomenalny występ przeciwko Koronie. Strzelił trzy gole, ale to nie wszystko. W pierwszych minutach pojedynku trafił najpierw w słupek, następnie w poprzeczkę. Ostatecznie poprowadził zespół do wygranej.
Wspomniany Adam Mójta – „arytmia w ofensywie w jest widoczna” – powiedział po meczu z Lechem Poznań trener Podoliński mając na uwadze inklinacje lewego obrońcy, który solidnie pracuje na miano jednego z liderów zespołu.
Ostatni raz
Podbeskidzie Bielsko-Biała w Łęcznej wygrało 2:1 po golach Mójty i Mateusza Szczepaniaka. Mecz zapewne dobrze wspomina trener Podoliński. Po raz pierwszy z „Góralami” walczył wówczas o ligowe punkty.
Przypuszczalny skład Podbeskidzia: Zubas – Sokołowski, Piacek, Baranowski, Mójta – Sloboda, Możdżeń, Chmiel, Stefanik, Kowalski – Demjan
Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków)
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Górnik Łęczna – 1 marca, godzina 18:00