Podbeskidzie - Łęczna 2:0. "Górale" nie zwalniają tempa!

01.03.2016
"Górale" grają do końca! W ostatnich minutach gry Podbeskidzie Bielsko-Biała dwukrotnie umieściło piłkę w bramce Górnika Łęczna. Za drugim razem przy dużej pomocy bramkarza rywali...
Rafał Rusek/Press Focus
Wydarzenie
A jednak w takich warunkach też da się zdobyć bramkę! Na minutę przed końcem regulaminowego czasu gry gospodarze przeprowadzili w miarę - jak na panujące warunki - składną akcję, którą zakończył strzałem Mateusz Szczepaniak. Po jego strzale z linii pola karnego piłka odbiła się jeszcze od Łukasza Mierzejewskiego, co zmyliło bezradnego bramkarza łęcznian.

Bohater
Kohei Kato zasłużył na wyróżnienie za walkę i nieustępliwość. Na początku drugiej połowy Japończyk ofiarną interwencją zatrzymał uderzenie Jakuba Świerczoka. Nie była to jego pierwsze skuteczne zagranie. Aktywny nie tylko na własnej połowie, ale też przed bramką Górnika.

Rozczarowanie
Po raz kolejny widowisko zepsuła pogoda. Trzeba jednak przyznać, że piłkarze robili co mogli przy intensywnie padającym śniegu i starali się grać w piłkę. Warunki atmosferyczne miały wpływ na kontuzję Grzegorza Piesia, który nie dokończył nawet pierwszej połowy. Zimo, odejdź!

Co ciekawego?
- W doliczonym czasie gry padła druga bramka dla Podbeskidzia. Jej autorem był... bramkarz Górnika, Dżiugas Bartkus, który wbił piłkę do własnej siatki po strzale z praktycznie zerowego kąta Adama Mójty.

- W końcówce spotkania - jeszcze przy 0:0 - Mierzejewski trafił w słupek po dośrodkowaniu z rzutu rożnego.

- Dobrze spisywał się Jakub Świerczok. Były napastnik m.in. Polonii Bytom jest wyróżniającą się postacią Górnika w tegorocznych spotkaniach.

- To trzecie z rzędu zwycięstwo Podbeskidzia. Bielszczanie pną się w górę tabeli i obecnie zajmują dziewiątą pozycję w lidze. Pomyśleć, że kilkanaście dni temu zespół ten był obok Górnika Zabrze...

- Piłkarze Podbeskidzia rozgrzewali się w koszulkach z hasłem: "Żołnierze wyklęci - cześć ich pamięci".

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Górnik Łęczna 2:0 (0:0)
1:0 - Szczepaniak, 89 min
2:0 - Bartkus, 90 min (samobójcza)

Podbeskidzie: Zubas - Sokołowski, Piaczek, Baranowski, Mójta - Kato, Możdżeń - Kowalski (61. Tarnowski), Szczepaniak, Chmiel (90. Wierietiło) - Demjan (64. Sztefanik).

Górnik: Bartkus - Mierzejewski, Pruchnik, Bożić, Jakubik - Danielewicz (79. Tymiński), Bogusławski - Bonin, Pitry (86. Śpiączka), Piesio (41. Barreno) - Świerczok.

Żółte kartki: Świerczok, Bogusławski.
Sędziował Tomasz Musiał (Kraków).
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również