Podbeskidzie - Lechia 3-1. Przełamanie Paweli i trzy punkty zostają w Bielsku!

09.11.2013
Podbeskidzie Bielsko - Biała pokonało na własnym stadionie Lechię Gdańsk 3-1. Po tym zwycięstwie "Górale" opuszczają ostatnie miejsce w tabeli ekstraklasy.
Wydarzenie
Adam Deja w końcu udowodnił, że rzeczywiście potrafi wykonywać stałe fragmenty gry. Kiedy przychodził do Bielska-Białej wszyscy mówili, że ma świetnie ułożoną prawą nogę i rzuty wolne to jego największy atut. Udowodnił to w 43. minucie, kiedy perfekcyjnie wrzucił piłkę na głowę Marka Sokołowskiego. Kapitanowi "Górali" nie pozostało nic innego jak tylko umieścić piłkę w siatce.

Bohater
Marek Sokołowski pokazał, że w najważniejszych momentach potrafi wziąć odpowiedzialność na swoje barki. Jak na prawdziwego kapitana przystało. "Sokół" odczarował w końcu bramkę na Stadionie Miejskim w Bielsku-Białej i otworzył wynik meczu. Sokołowski miał również bardzo duży udział przy golu Fabiana Paweli.

Rozczarowanie
Widać, że Lechia bez Daisuke Matsuiego to nie ten sam zespół. Japończyk to motor napędowy gdańszczan i bez niego piłkarze Michała Probierza nie potrafią stworzyć tylu groźnych sytuacji pod bramką przeciwnika. Matsui wnosi do Lechii błysk geniuszu, którego dziś Lechii zabrakło.

Co ciekawego

- Pierwotnie w wyjściowej jedenastce wystąpić miał Krzysztof Chrapek, ale na godzinę przed meczem, trener Ojrzyński postanowił zastąpić go Łukaszem Żegleniem. Wpływ na taką decyzję miały zapewne warunki atmosferyczne.

- Spotkanie toczyło się w bardzo ciężkich warunkach. Na boisku, w niektórych miejscach, stała woda, co bardzo utrudniało grę zawodnikom obu drużyn.

- W spotkaniu z Lechią za cztery żółte kartki pauzował Dariusz Łatka, a jego miejsce na placu gry zajął Adam Deja.

- Pierwsze fragmenty spotkania toczyły się pod dyktando gości z Gdańska. Piłkarze Lechii próbowali grać swoją piłkę, wymieniać duża liczbę podań w środkowej strefie boiska, jednak z powodu warunków atmosferycznych nie przynosiło to pożądanych rezultatów.

- Podbeskidzie stwarzało zagrożenie pod bramką Mateusza Bąka po stałych fragmentach gry. Jedną z lepszych okazji zmarnował Fabian Pawela, który w zamieszaniu podbramkowym, z najbliższej odległości, nie zdołał wpakować piłki do bramki gdańszczan.

- Leszek Ojrzyński po raz kolejny zmienił w przerwie napastnika. We Wrocławiu Sebastiana Bartlewskiego zastąpił Marcin Wodecki, w spotkaniu z Wisłą za Krzysztofa Chrapka wszedł Adam Deja, a z Lechią Łukasza Żeglenia zmienił Krzysztof Chrapek. Widać, że nowy szkoleniowiec cały czas szuka leku na niemoc strzelecką bielszczan.

- Po golu Marka Sokołowskiego, piłkarze Podbeskidzia wykonali "kołyskę" dla syna Damiana Chmiela, który urodził się... 27.09.2013 roku, w dniu meczu z Piastem.

- Bardzo dobrze wyglądała prawa strona "Górali". Tomasz Górkiewicz i Marek Sokołowski świetnie współpracowali, a Adam Paziom nie mógł sobie poradzić z ich ofensywnymi poczynaniami.

- Bielszczanie nie cieszyli się długo z dwubramkowego prowadzenia. Trzy minuty po trafieniu Fabiana Paweli, do bramki Richarda Zajaca, z najbliższej odległości, trafił Rafał Janicki.

- Kibice Podbeskidzia docenili występ Piotra Malinowskiego. Skrzydłowego "Górali" pożegnało gromkie: "Malina, Malina, Malina"!

- W doliczonym czasie gry wynik spotkania ustalił Aleksander Jagiełło
źródło: sportslaski.pl
autor: Dominik Wardzichowski

Przeczytaj również