Podbeskidzie - Lechia 1-0. W osłabieniu też skuteczni

29.11.2014
Kiedy okazało się, że ponad godzinę meczu z Lechią "Górale" grać będą w osłabieniu wydawało się, że wygrać nie mają prawa. Rzeczywistość boiskowa to jednak znakomita skuteczność gospodarzy w defensywie.
Łukasz Laskowski/Press Focus
Wydarzenie
Czerwona kartka dla Franka Adu Kwame. Identycznie, jak w Gdańsku, tak i na własnym boisku przeciwko Lechii „Górale” zostali przed pauzą osłabieni. W 34. minucie lewy obrońca Podbeskidzia spóźnił się z interwencją, a że miał już na koncie żółtą kartkę boisko musiał przedwcześnie opuścić. Wydawało się, że personalne osłabienie gospodarzy będzie najistotniejszym momentem spotkania...

Bohater
Michal Pesković. Gdyby nie znakomita postawa golkipera Podbeskidzie nie wywalczyłoby w sobotę punktów. Od 70. minuty ataki Lechii przybrały na sile. Słowak bronił wszystko – strzał Ariela Borysiuka, główkę Bartłomieja Pawłowskiego czy strzał z bliska Piotra Wiśniewskiego. W samej końcówce kilka razy kotłowało się pod bramką bielszczan, ale za każdym razem golkiper gospodarzy wychodził z zagrożenia obronną ręką. Skutecznie Pesković interweniował nawet wtedy, gdy „na minę” wsadził go źle podający do tyłu Dariusz Pietrasiak.

Rozczarowanie
Ofensywa Lechii Gdańsk. Nieco ponad dwa kwadranse gry w przewadze nie przyniosły praktycznie żadnej sytuacji dla Lechii. Dopiero w końcówce podopieczni Jerzego Brzęczka korzystali z większej liczby zawodników na boisku, generalnie jednak nie mieli pomysłu na rozmontowanie szczelnej defensywy Podbeskidzia. W szeregach gości w zasadzie ciężko wyróżnić kogokolwiek.

Co ciekawego
- Zgodnie z naszymi przedmeczowymi rozważaniami trener Leszek Ojrzyński postawił na czwórkę obrońców z powracającymi do wyjściowej 11” – Dariuszem Pietrasiakiem i Tomaszem Górkiewiczem.

- Początkowe 18. minut meczu przyniosło ostrą grę i aż cztery żółte kartki, w tym trzy dla zawodników Podbeskidzia. Łącznie premierowa odsłona to 26 fauli.

- W 19. minucie do bramki gości trafił Sylwester Patejuk, lecz ze spalonego i słusznie sędzia gola nie uznał.

- Najlepszą okazję do zdobycia gola bielszczanie mieli w 28. minucie. Patejuk był bliski skierowania piłki do siatki po zagraniu Roberta Demjana. Skończyło się na strachu Lechii i kornerze.

- W 49. minucie po uderzeniu łokciem w głowę przytomność stracił na moment Maciej Iwański. Pomocnik „Górali” ocknął się niebawem, ale gry nie był w stanie kontynuować.

- Idealnej okazji po przerwie nie wykorzystał w 56. minucie Górkiewicz, który z trzech metrów fatalnie chybił nad bramką przyjezdnych.

- Sędzia Tomasz Kwiatkowski w końcówce meczu upomniał... trenera Podbeskidzia, który żywiołowo reagował przy linii bocznej na boiskowe zdarzenia.

- 100. mecz w ekstraklasie rozegrał bramkarz Podbeskidzia, Michal Pesković.

- Aż sześć minut dłuższy czas gry drugiej odsłony to następstwo przerwy po kontuzji Iwańskiego.

- Seria meczów Lechii bez wygranej sięgnęła w sobotę sześciu spotkań.

- Drugi pojedynek gdańszczan pod wodzą Jerzego Brzęczka wypadł równie mizernie, co pierwszy.

źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również