Podbeskidzie - Lechia 1-0. Bielszczanie jednak dobrzy w te klocki...

23.09.2011
Podbeskidzie Bielsko-Biała odniosło pierwsze zwycięstwo na własnym boisku w ekstraklasie! Burzliwy tydzień, okraszony nerwami, zwolnieniami... młotkami i klockami kończy się więc dla "Górali" szczęśliwie.
Wydarzenie
W 70. minucie Liran Cohen zagrał prostopadłą piłkę, którą dopadł tuż przed linią końcową Sylwester Patejuk. Napastnik w pełnym biegu dośrodkował po ziemi do Piotra Malinowskiego, a ten pewnym strzałem zdobył swojego pierwszego gola w ekstraklasie.

Bohater
Bielska publiczność. To ona od kilku tygodni domagała się miejsca w składzie dla Piotra Malinowskiego. To ona w drugiej połowie meczu skandowała jego pseudonim. Robert Kasperczyk jej posłuchał, a kieszonkowy napastnik zrobił to, co umie najlepiej - sprawdził się w roli dżokera.

Rozczarowanie
Postawa Adriana Sikory. Zawodnik Podbeskidzia znów dostał szansę w podstawowym składzie i znów spisywał się niemrawo. Jest naprawdę daleki od optymalnej formy.

Co ciekawego
-
W 55. minucie Ivans Lukjanovs znalazł się w sytuacji sam na sam z Mateuszem Bąkiem. Bramkarz Podbeskidzia obronił, ale na pustą bramkę dobijał Josif Tadić. Nie trafił...

- W pierwszej połowie znakomitą sytuację miał Adam Cieśliński. Napastnik bielszczan znalazł się "oko w oko" z bramkarzem, jednak Sebastian Małkowski wybił na rzut rożny.

-
Po raz pierwszy w podstawowym składzie zagrał Izraelczyk Liran Cohen, a w meczowej kadrze znalazł się Mariusz Sacha.

- W jedenastce "Górali" doszło też do ciekawej sytuacji. Nie znalazło się miejsce dla Roberta Demjana, a od pierwszej minuty wybiegło za to trzech innych nominalnych napastników - Sylwester Patejuk, Adam Cieśliński i Adrian Sikora. Tylko Cieśliński grał jednak na szpicy.

- Po raz pierwszy w tym sezonie na prawej obronie zagrał Marek Sokołowski. Dotychczas grający na tej pozycji Sławomir Cienciała siedział na ławce, a Tomasz Górkiewicz na trybunach.

- W przerwie meczu Frantiszek Metelka, Tomasz Górkiewicz i Sebastian Ziajka, piłkarze Podbeskidzia, którzy nie zmieścili się w meczowym składzie, wzięli udział w pokazie... mody ślubnej. Inna wiadomość z pobocza futbolu - Juraj Danczik pokazał się w składzie po raz pierwszy od klęski w Bełchatowie 0-6, z mocno skróconymi włosami.

- "Doping chcieliście, a nic nie pokazaliście" - tak skandowali kibice gospodarzy w 35. minucie.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również