Podbeskidzie – Lech 4:1. Stadion odczarowany

20.02.2016

Aktualnego mistrza Polski podejmowało Podbeskidzie Bielsko-Biała. Gospodarze przystąpili do meczu z chęcią rehabilitacji za porażkę 0:5 przed tygodniem w Gdańsku, zarazem odniesienia pierwszego domowego zwycięstwa w sezonie. Plan zrealizowali w stu procentach. Mistrz Polski poległ pod Klimczokiem. 

Łukasz Sobala/PressFocus

Wydarzenie

Podbeskidzie odczarowało własny stadion. W tym sezonie przed własną publicznością wygrało po raz pierwszy. Z poprzednich 10 spotkań u siebie 5 zremisowało, 5 przegrało. Kibice "Górali" czekali na domową wygraną od 2 czerwca 2015 roku. Ich pupile pokonali wówczas 1:0 Górnika Łęczna.
 

Bohater(owie)
Robert Demjan mecz w Gdańsku śledził z wysokości ławki rezerwowych. Wobec zmiany taktyki pojawił się dzisiaj w wyjściowej jedenastce i... zrobił swoje. W 17. minucie otrzymał prostopadłe podanie od Damiana Chmiela, z bliska podcinką pokonał Jasmina Buricia.
W drugą odsłonę gospodarze weszli fatalnie. Lech zepchnął ich do obrony, wyrównał w 63. minucie za sprawą Dawida Kownackiego. Momentalnie bielszczanie odpowiedzieli, sprawy w swoje "ręce" wziął kapitan. Marek Sokołowski głową wykończył dośrodkowanie Adama Mójty z rzutu rożnego. Równie istotną dla losów meczu interwencję zaliczył kilkadziesiąt sekund później. Wybił piłkę z linii bramkowej po strzale Kownackiego.

Rozczarowanie
Postawa aktualnego mistrza Polski w premierowej odsłonie. Lech bramce Podbeskidzia nie zagroził. Warto odnotować jedną akcję zakończoną niecelnym strzałem Kownackiego. 

Co ciekawego?
- Trener Robert Podoliński dokonał korekt w wyjściowej jedenastce. Postawił dzisiaj na Emilijusa Zubasa i wspomnianego Demjana. Ponowny "debiut" w barwach Podbeskidzia zaliczył Paweł Baranowski. Cała trójka w Gdańsku nie grała. 

- W drużynie z Poznania zadebiutował Sisi. Działacze zdążyli dopiąć transfer Hiszpana przed meczem w Bielsku-Białej. 

- W premierowej odsłonie gospodarze byli zespołem zdecydowanie lepszym. Dobry okazji bramkowych nie wykorzystali Mateusz Szczepaniak, z narożnika pola karnego uderzył zbyt lekko, oraz Mateusz Możdżeń. Strzał byłego zawodnika Lecha obronił Burić.

- Nieodpowiedzialnie zachował się w 60. minucie Adam Deja. Stracił futbolówkę tuż przed własnym polem karnym. Przejął ją Sisinio, podał do Kownackiego, który uderzył obok słupka. Dobra okazja młodego napastnika zwieńczyła kwadrans całkowitej dominacji gości.

- Zubas w drugiej połowie pokazał kunszt. Obronił m.in. strzał głową Marcina Kamińskiego.

- W 81. minucie Szczepaniak wykończył z bliska kontratak i podanie Mójty. Niepewnie w tej sytuacji interweniował Burić. Chwil kilka później kropkę nad "i" postawił Jakub Kowalski. Końcówka meczu w wykonaniu gospodarzy była błyskotliwa. Wyprowadzili kilka groźnych kontrataków. Miał w tym swój udział Samuel Stefanik.

- Zadebiutował w barwach klubu z Bielska-Białej Oleg Veretilo. Białorusin pojawił się na murawie tuż przed końcem regulaminowego czasu gry.

- W przerwie meczu (wice)prezes Podbeskidzia Tomasza Mikołajko oraz Daniel Kawka, prezes i założyciel Kuloodpornych Bielsko-Biała wymienili się umowami traktującymi o współpracy. 

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Lech Poznań 4:1 (1:0)
1:0 - Demjan, 17 min
1:1 - Kownacki, 62 min
2:1 - Sokołowski, 64 min
3:1 - Szczepaniak, 81 min
4:1 - Kowalski, 88 min

Podbeskidzie: Zubas - Sokołowski, Piacek, Baranowski, Mójta - Kowalski (89. Veretilo), Deja, Możdżeń, Chmiel - Szczepaniak (84. Tarnowski) - Demjan (79. Stefanik)

Lech: Burić - Kędziora, Arajuuri, Wilusz, Kadar - Sisi, Tetteh, Jevtić (67. Kamiński), Gajos, Pawłowski - Nicki Bille (25. Kownacki)

Żółte kartki: Mójta - Jevtić.


Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa)

źródło: SportSlaski.pl
autor: Krzysztof Biłka

Przeczytaj również