Podbeskidzie - KSZO 0-1. "Nie chce wam się grać? To wypier...!"

30.09.2009
- Niestety, widać, że balon z awansem został zbyt mocno napompowany - skwitował blamaż z beniaminkiem Sławomir Cienciała, kapitan Podbeskidzia Bielsko-Biała.
- Kur... jego mać, Bielsko grać! - na kwadrans przed końcem meczu miejscowi kibice nie wytrzymali. Nie zdawali sobie jednak sprawy, że po ostatnim gwizdku bezbramkowy remis, który wówczas się utrzymywał, wzięliby z pocałowaniem ręki. Bo oto jeden z nielicznych wypadów przyniósł gościom zwycięskiego gola! Co gorsza, nie byłoby pięknego strzału Wtorka, gdyby nie fatalna postawa bielskiej defensywy. A trybuny na to... - Nie chce się wam grać? To wypier...!

"Górale" minuty dzielące ich od klęski wykorzystali na skomasowane ataki. Ba, udało im się nawet strzelić gola, ale sędzia dopatrzył się pozycji spalonej Patejuka. - Widziałem dokładnie tę sytuację. Arbiter podjął jedyną słuszną decyzję - przekonywał Łukasz Matuszczyk, obrońca KSZO. Zresztą miejscowi nawet nie zamierzali zrzucać winy na sędziego. - Nie mówmy o tym, czy rozjemca się pomylił, czy nie. Zastanówmy się raczej, jakim cudem nie wykorzystaliśmy wcześniej tych wszystkich sytuacji! - bił się w pierś Sławomir Cienciała, kapitan Podbeskidzia.

Bo skuteczność, jaką zaprezentowali piłkarze Marcina Brosza, zakrawa o pomstę do nieba. Sam Matawu mógł ustrzelić hat tricka. Świetne okazje marnowali Świerblewski, Matusz i Konieczny. - Nie ma co ukrywać, że mieliśmy dzisiaj sporo szczęścia. Zwłaszcza w pierwszej połowie mogło być różnie - nie krył Jarosław Wieczorek, pomocnik beniaminka. Inna sprawa, że Podbeskidzie sprawiało wrażenie zespołu, który nie ma pomysłu na grę.

- Ich poczynania opierały się głównie na długich piłkach do napastników. Sęk w tym, że my sobie z nimi radziliśmy - zaznaczał Tomasz Ciesielski, defensor KSZO. Warto wspomnieć, że przyjezdni mieli naprzeciw siebie drużynę, która od weekendu została mocno przemeblowana. W porównaniu ze starciem z Widzewem Łódź, Brosz dokonał w składzie aż sześciu zmian.

- To efekt mikrourazów i tego, jak wiele wysiłku kosztowała nas tamta rywalizacja. Wydawało się, że jedenastka, która dziś wybiegła na murawę, jest tą optymalną. Niestety, wcale tak nie było - skwitował szkoleniowiec ekipy z Bielska-Białej.

Konferencja prasowa

Robert Kasperczyk
(trener KSZO): Mieliśmy przed meczem sporo problemów personalnych. Wczoraj Marcin Dziewulski w trakcie gry w "dziadka" stracił dwa zęby, uderzając w jakąś bramę. Nie mogłem również skorzystać z Adama Cieślińskiego. A to dla nas dwaj kluczowi gracze. Już w trakcie gry problemy dopadły Tomka Ciesielskiego. Chylę czoła przed moimi zawodnikami. Wykonali założenia taktyczne w 90 procentach, bo jednak kilka sytuacji gospodarze sobie stworzyli. Ale wynikały one przede wszystkim z naszych indywidualnych błędów.

Marcin Brosz
(trener Podbeskidzia): To była z naszej strony niemoc. Mieliśmy jednak swoje sytuacje. Nie wykorzystaliśmy ich, dlatego w kolejnym spotkaniu nie zdobywamy punktów.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również