Podbeskidzie - KSZO 0-0. Atak pozycyjny. Gorszej męki dla "Górali nie ma
15.04.2011
Zdarzenie
Kluczowym momentem meczu była czerwona kartka dla Michała Trzeciakiewicza już po kwadransie gry. Nie mamy wątpliwości, że KSZO grałoby otwartą piłkę, ale osłabienie sprawiło, że goście stali się straszliwie bojaźliwi i rzadko wychodzili nawet poza 40. metr. Za to zagęszczali obronę, a grający na stojąco bielszczanie nie mogli sobie z nimi poradzić.
Bohater meczu
W tym bezbarwnym spotkaniu zdecydowanie wyróżniał się Marek Sokołowski. Doświadczony pomocnik Podbeskidzia wrócił do gry po kontuzji i wyjątkowo sprężył się na swój były klub. Był widoczny zarówno w ofensywie, jak i w defensywie, po jego strzale z wolnego w pierwszej połowie, tylko dobra interwencja Tomasza Dymanowskiego uratowała gości przed stratą gola.
Antybohater meczu
Michał Trzeciakiewicz. Grał tylko kwadrans, ale wyleciał z boiska na własne życzenie. Rosły obrońca KSZO nie nadążył za wychodzącym na wolne pole Sebastianem Ziajką i zdecydowanie go staranował. Sędzia musiał go wyrzucić z boiska. Jedyny pozytywny aspekt tej akcji dla zespołu z Ostrowca, to fakt, że Trzeciakiewicz zdążył sfaulować przed polem karnym.
Co ciekawego:
- Robert Demjan był bardzo bliski przełamania swojej trwającej od sierpnia niemocy na stadionie w Bielsku-Białej. Słowak strzelił jak dotychczas dwie bramki przy Rychlińskiego, obie w debiucie przeciwko Górnikowi Polkowice. W drugiej połowie meczu z KSZO świetnie strzelał głową po dośrodkowaniu Marka Sokołowskiego. Trafił w słupek...
- Jeszcze grając w pełnym składzie goście mogli zdobyć bramkę. Radosław Kardas mocno kopnął piłkę ze swojej połowy, a futbolówka zrobiła tak wysoki kozioł, że mogła wpaść do siatki. Richard Zajac wyciągnął jednak wnioski ze słynnego błędu Tomasza Kuszczaka.
- Nowa tablica wyników jeszcze dwa razy z rzędu nie wyglądała tak samo. Tym razem działała w pełni poprawnie, ale z powodu dobudowania nowej trybuny od Rychlińskiego, przeniesiono ją na przeciwległą stronę.
- Sylwester Patejuk chwilę po wejściu na boisku mógł otworzyć wynik spotkania. Napastnik Podbeskidzia dobił strzał Sebastiana Ziajka i trafił do siatki, ale sędzia dopatrzył się spalonego.
- Podbeskidzie sporo czerpie ze składu KSZO. W wyjściowej jedenastce bielszczan wystąpili byli zawodnicy ostrowieckiej drużyny - Marek Sokołowski i Adam Cieśliński. Z ławki dowodził nimi Robert Kasperczyk, pracujący wcześniej w KSZO. Trener "Górali" przychodząc do Bielska chciał jeszcze pozyskać Radosława Kardasa, ale ten pozostał w Ostrowcu Świętokrzyskim.
- Pierwszy rzut rożny KSZO Ostrowiec Świętokrzyski miał miejsce... na kwadrans przed końcem. Podbeskidzie wykonywało ich już do tego momentu meczu jedenaście.
- Kibice "Górali" kilkakrotnie pozdrawiali fanów z Grudziądza. Czyżby początek jakiejś przyjaźni?
Kluczowym momentem meczu była czerwona kartka dla Michała Trzeciakiewicza już po kwadransie gry. Nie mamy wątpliwości, że KSZO grałoby otwartą piłkę, ale osłabienie sprawiło, że goście stali się straszliwie bojaźliwi i rzadko wychodzili nawet poza 40. metr. Za to zagęszczali obronę, a grający na stojąco bielszczanie nie mogli sobie z nimi poradzić.
Bohater meczu
W tym bezbarwnym spotkaniu zdecydowanie wyróżniał się Marek Sokołowski. Doświadczony pomocnik Podbeskidzia wrócił do gry po kontuzji i wyjątkowo sprężył się na swój były klub. Był widoczny zarówno w ofensywie, jak i w defensywie, po jego strzale z wolnego w pierwszej połowie, tylko dobra interwencja Tomasza Dymanowskiego uratowała gości przed stratą gola.
Antybohater meczu
Michał Trzeciakiewicz. Grał tylko kwadrans, ale wyleciał z boiska na własne życzenie. Rosły obrońca KSZO nie nadążył za wychodzącym na wolne pole Sebastianem Ziajką i zdecydowanie go staranował. Sędzia musiał go wyrzucić z boiska. Jedyny pozytywny aspekt tej akcji dla zespołu z Ostrowca, to fakt, że Trzeciakiewicz zdążył sfaulować przed polem karnym.
Co ciekawego:
- Robert Demjan był bardzo bliski przełamania swojej trwającej od sierpnia niemocy na stadionie w Bielsku-Białej. Słowak strzelił jak dotychczas dwie bramki przy Rychlińskiego, obie w debiucie przeciwko Górnikowi Polkowice. W drugiej połowie meczu z KSZO świetnie strzelał głową po dośrodkowaniu Marka Sokołowskiego. Trafił w słupek...
- Jeszcze grając w pełnym składzie goście mogli zdobyć bramkę. Radosław Kardas mocno kopnął piłkę ze swojej połowy, a futbolówka zrobiła tak wysoki kozioł, że mogła wpaść do siatki. Richard Zajac wyciągnął jednak wnioski ze słynnego błędu Tomasza Kuszczaka.
- Nowa tablica wyników jeszcze dwa razy z rzędu nie wyglądała tak samo. Tym razem działała w pełni poprawnie, ale z powodu dobudowania nowej trybuny od Rychlińskiego, przeniesiono ją na przeciwległą stronę.
- Sylwester Patejuk chwilę po wejściu na boisku mógł otworzyć wynik spotkania. Napastnik Podbeskidzia dobił strzał Sebastiana Ziajka i trafił do siatki, ale sędzia dopatrzył się spalonego.
- Podbeskidzie sporo czerpie ze składu KSZO. W wyjściowej jedenastce bielszczan wystąpili byli zawodnicy ostrowieckiej drużyny - Marek Sokołowski i Adam Cieśliński. Z ławki dowodził nimi Robert Kasperczyk, pracujący wcześniej w KSZO. Trener "Górali" przychodząc do Bielska chciał jeszcze pozyskać Radosława Kardasa, ale ten pozostał w Ostrowcu Świętokrzyskim.
- Pierwszy rzut rożny KSZO Ostrowiec Świętokrzyski miał miejsce... na kwadrans przed końcem. Podbeskidzie wykonywało ich już do tego momentu meczu jedenaście.
- Kibice "Górali" kilkakrotnie pozdrawiali fanów z Grudziądza. Czyżby początek jakiejś przyjaźni?
Polecane
I liga