Podbeskidzie - Korona 1:1. Górale, tak się nie utrzymacie!
06.05.2016
Wydarzenie
Paweł Baranowski w doliczonym czasie meczu dość rozpaczliwie uderzył w kierunku bramki Korony. Piłka trafiła w interweniującego Kamila Sylwestrzaka i wpadła do siatki totalnie zaskoczonego Dariusza Treli. To gol na wagę punktu, który w ostatecznym rozrachunku może być kluczowy w kontekście utrzymania w Ekstraklasie, jeśli oczywiście bielszczanie coś do swojego dorobku dołożą.
Bohater
Mimo straty gola w końcówce meczu trzeba docenić grę obrony Korony Kielce, która niemal całkowicie neutralizowała ataki przeciwnika. Gospodarze potrzebowali fury szczęścia by pokonać mającego w piątek niewiele do roboty Dariusza Trelę.
Rozczarowanie
Cała gra Podbeskidzia Bielsko-Biała. Wydawało się, że będziemy oglądać boiskową wojnę o utrzymanie, tymczasem - przede wszystkim w pierwszej połowie - byliśmy świadkami totalnej bylejakości w wykonaniu gospodarzy. Proste straty, niedokładność, brak wiary w powodzenie budowanych akcji. Zachowanie przy golu Korony to już piłkarski kryminał - "Górale" nawet nie próbowali przeszkodzić kolejnym uderzającym na bramkę bielszczan przeciwnikom.
Co ciekawego?
- Trener Robert Podoliński nie mógł skorzystać z trzech ważnych zawodników - Marka Sokołowskiego i Damiana Chmiela (żółte kartki), oraz Mateusza Szczepaniaka (kontuzja). Goście przyjechali bez swojego superstrzelca, Airama Cabrery.
- Do Bielska-Białej "wrócił" trener Marcin Brosz, który w latach 2007-09 prowadził "Górali" na zapleczu Ekstraklasy
Paweł Baranowski w doliczonym czasie meczu dość rozpaczliwie uderzył w kierunku bramki Korony. Piłka trafiła w interweniującego Kamila Sylwestrzaka i wpadła do siatki totalnie zaskoczonego Dariusza Treli. To gol na wagę punktu, który w ostatecznym rozrachunku może być kluczowy w kontekście utrzymania w Ekstraklasie, jeśli oczywiście bielszczanie coś do swojego dorobku dołożą.
Bohater
Mimo straty gola w końcówce meczu trzeba docenić grę obrony Korony Kielce, która niemal całkowicie neutralizowała ataki przeciwnika. Gospodarze potrzebowali fury szczęścia by pokonać mającego w piątek niewiele do roboty Dariusza Trelę.
Rozczarowanie
Cała gra Podbeskidzia Bielsko-Biała. Wydawało się, że będziemy oglądać boiskową wojnę o utrzymanie, tymczasem - przede wszystkim w pierwszej połowie - byliśmy świadkami totalnej bylejakości w wykonaniu gospodarzy. Proste straty, niedokładność, brak wiary w powodzenie budowanych akcji. Zachowanie przy golu Korony to już piłkarski kryminał - "Górale" nawet nie próbowali przeszkodzić kolejnym uderzającym na bramkę bielszczan przeciwnikom.
Co ciekawego?
- Trener Robert Podoliński nie mógł skorzystać z trzech ważnych zawodników - Marka Sokołowskiego i Damiana Chmiela (żółte kartki), oraz Mateusza Szczepaniaka (kontuzja). Goście przyjechali bez swojego superstrzelca, Airama Cabrery.
- Do Bielska-Białej "wrócił" trener Marcin Brosz, który w latach 2007-09 prowadził "Górali" na zapleczu Ekstraklasy
- Goście mieli szanse na objęcie prowadzenia po stałych fragmentach gry. W światło bramki nie trafił Robert Dejmek, później Bartosza Rymaniaka ubiegli defensorzy Podbeskidzia.
- Korona była konsekwentna i prostymi środkami stwarzała sobie szanse na gole. W 19 minucie fatalną stratę zanotował Kato, a "Górali" wślizgiem uratował Baranowski blokując uderzenie Sekulskiego. Kilka minut później dobrą okazję miał Fertovs, tym razem ofiarnie interweniował Piacek.
- Korona była konsekwentna i prostymi środkami stwarzała sobie szanse na gole. W 19 minucie fatalną stratę zanotował Kato, a "Górali" wślizgiem uratował Baranowski blokując uderzenie Sekulskiego. Kilka minut później dobrą okazję miał Fertovs, tym razem ofiarnie interweniował Piacek.
- Gospodarze przed przerwą niemal nie zagrażali "Koroniarzom". Z daleka próbował uderzać Możdżeń, raz w niezłej sytuacji polu karnym rywala znalazł się Tarnowski, ale tak naprawdę "Górale" przed przerwą mieli problem z przedostaniem się w okolice pola karnego kielczan.
- Tuż przed przerwą rzut rożny mieli piłkarze Korony. Po dośrodkowaniu w pole karne opór zawodnikom gości stawił właściwie tylko Emilijus Zubas. Obronił strzał Radka Dejmka, obronił poprawkę Kamila Sylwestrzaka, ale wobec uderzenia Łukasza Sekulskiego był już bezradny. O czym myśleli wtedy defensorzy Podbeskidzia?
- Jeszcze w pierwszej połowie gospodarze omal nie sprezentowali rywalom drugiego gola. Tym razem Kato swoim powrotem zapobiegł utracie bramki.
- Podbeskidzie na drugą połowę wyszło z zamiarem zamazania fatalnego wrażenia sprzed przerwy. Wyglądało to lepiej, choć wciąż brakowało klarownych okazji do zdobycia gola. Tymczasem po drugiej stronie Zubas bronił strzał Podbeskidzia, a później metr nad poprzeczką huknął Jovanović.
- Po godzinie gry i ładnej akcji Demjana Diaw zablokował uderzenie Kato. Dariusz Trela wciąż pozostawał bez poważnej interwencji.
- W 66 minucie mogło być już po meczu. Po zagraniu Pawłowskiego w dobrej sytuacji przestrzelił Pilipczuk.
- W 82 minucie fatalny błąd popełnił Wieretiło. Stracił piłkę na rzecz Aankoura a później sfaulował uciekającego rywala za co obejrzał swoja drugą żółtą kartkę. "Górale" kończyli mecz w dziesiątkę.
- Chwilę później piłkę stracił Kowalski. Sierpina pognał w kierunku bramki gospodarzy a potem dogrywał Gabovsowi. Ten w idealnej sytuacji trafił tylko w słupek.
- Dzięki remisowi Podbeskidzie przynajmniej do soboty awansuje nad strefę spadkową. Korona Kielce wygraną mogła zapewnić sobie utrzymanie, ale stracony gol sprawił że teoretycznie podopieczni trenera Marcina Brosza mogą jeszcze spaść z ligi.
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Korona Kielce 1:1 (0:1)
0:1 - Sekulski 44'
1:1 - Baranowski 90'
Podbeskidzie: Zubas - Weretiło, Piacek, Baranowski, Mójta - Kowalski, Kato, Sloboda (73' Kołodziej), Możdżeń, Tarnowski (46' Stefanik) - Demjan.
Korona: Trela - Rymaniak, Dejmek, Pape Diaw, Sylwestrzak - Pilipczuk, Jovanović, Grzelak, Fertovs (64' Aankour), Pawłowski (79' Sierpina) - Sekulski (56' Gabovs).
Żółte kartki: Kowalski, Weretiło (Podbeskidzie), Sylwestrzak (Korona)
Czerwona kartka: Weretiło (82', za dwie żółte)
Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa)
Widzów:
Polecane
Ekstraklasa