Podbeskidzie - Katowice 1-3. GieKSa trafiła z piekła do nieba!

04.11.2009
Katastrofalny błąd bramkarza Podbeskidzia, fantastyczny zryw katowiczan i na deser bramka Goncerza... bezpośrednio z rzutu różnego - w Bielsku-Białej emocji było co niemiara!
- To jeszcze młody chłopak, więc wypada mieć nadzieję, że w przyszłości drugi taki kiks już się mu nie przytrafi - w ten sposób Sławomir Cienciała, kapitan Podbeskidzia, komentował zachowanie Miklera przy bramce Kamińskiego. A było co komentować. Golkiper bielszczan przepuścił między nogami niezbyt silne uderzenie z około... 40 metrów!

Od tego momentu "Górale" zupełnie się pogubili. - Chłopcy są w takim stanie psychicznym, że wystarczy jeden błąd któregoś z nich i cała gra siada - przekonywał trener Tomasz Świderski. To była woda na młyn dla katowiczan. - W pierwszej połowie wyglądaliśmy bardzo słabo. Tak nie można grać. Ale zwycięstwo w takich okolicznościach smakuje najlepiej - uśmiechał się Adam Nawałka. Dobre dla jego zespołu chwile nastały wraz z przesunięciem do środka pola Cholerzyńskiego. - Już przed meczem założyliśmy, że w jego trakcie dokonany tej roszady - wskazał Nawałka. I to właśnie popularny "Kufel" wyprowadził GieKSę na prowadzenie.

W tym przypadku zaspała cała defensywa gospodarzy. Wychowanek GKS-u nie miał natomiast zamiaru marnować sytuacji sam na sam z Miklerem. - W przerwie w szatni padły mocne słowa. Zadziałały na nas jak guarana - śmiał się Kamil Cholerzyński. - Na pierwszą odsłonę co prawda nie dojechaliśmy, ale potem nastała pełna rehabilitacja. W pełni zasłużone zwycięstwo - podkreślał. Ale to, co najpiękniejsze, goście zostawili na koniec...

Goncerz długo zabierał się do wykonania rzutu rożnego, ale gdy już kopnął piłkę, ta... wylądowała bezpośrednio w siatce. Stadiony świata! - Nie wydaje mi się, by był to błąd bramkarza. Grzesiek popisał się po prostu pięknym strzałem - zachwalał Cholerzyński. Zawodnikom Podbeskidzia pozostał jedynie na osłodę gol, którego zdobyli jeszcze przed zmianą stron. Wtedy to Kołodziej zaskoczył Gorczycę strzałem z rzutu wolnego z okolic... linii bocznej boiska! Odnotujmy jednak, że kapitana GieKSy skutecznie zmylił Bagnicki, który choć do dośrodkowywanej przez "Kołka" piłki wyskoczył, to jednak nie zdołał zmienić jej lotu.

- Przy moim trafieniu pomógł nieco wiatr. Przy ich również, tylko że dwa razy - rozkładał ręce Dariusz Kołodziej. - Ciężko się gra, jak każdy celny strzał rywala wpada do bramki - dopowiadał pomocnik jedenastki z Bielska-Białej. Choć do końca z jego słowami zgodzić się nie można. GieKSa mogła bowiem pokusić się o kolejną bramkę m.in. po atomowym strzale z woleja Plewni. Inna sprawa, że i miejscowi nie musieli poprzestać na celnym strzale Kołodzieja. Bliscy podwyższenia rezultatu - jeszcze przy stanie 1-0 - byli Bagnicki, Świerblewski i Patejuk.

Skończyło się na tym, że... - Trafiliśmy z piekła do nieba - skwitował Nawałka. - A ja mogę wypowiedź trenera gości tylko sparafrazować. My trafiliśmy z nieba do piekła - rzucił Świderski. Choć te słowa zaczynają powoli mieć również przełożenie na sytuację "Górali" w ligowej tabeli... - Trzeba się uderzyć w pierś i nie marzyć o niebieskich migdałach, awansie czy czymś takim. Musimy pomyśleć o tym, żeby klub miał spokojną zimę - podsumował Cienciała.

Konferencja prasowa

Adam Nawałka
(trener GKS-u Katowice): Myślimy już tylko o meczu z Pogonią Szczecin. Udało się załatwić, że jedziemy teraz prosto na odnowę biologiczną do hotelu Piramida. To nam się bardzo przyda, bo dzisiejszy mecz kosztował zawodników wiele sił. Nastroje są bardzo dobre.

Tomasz Świderski
(trener Podbeskidzia): W pierwszej połowie graliśmy całkiem fajnie. W przerwie uczulaliśmy, że po części pomógł nam mocny wiatr. Miał on też swój udział przy bramce. Dla mnie, jako młodego trenera, jest to swego rodzaju lekcja.
autor: Kamil Kwaśniewski, Mariusz Polak

Przeczytaj również