Podbeskidzie - Karvina 0-2. Nieudana próba generalna "Górali"
11.02.2012
W zespole Karviny wystąpiło dwóch zawodników dobrze znanych w naszym regionie. Bramkarz Jakub Kafka swego czasu grał przeciwko Podbeskidziu w barwach GKS-u Jastrzębie, a napastnik Pavel Vrana jeszcze jesienią był piłkarzem Piasta Gliwice. To jednak nie oni, a bośniacki napastnik Admir Vladović, był bohaterem tego spotkania.
Pokaz umiejętności dał już w 7. minucie gdy pięknym lobem prawą nogą wrzucił piłkę "za kołnierz" Richarda Zajaca. A do bramki miał około 20 metrów i ostry kąt. Bielszczanie próbowali szybko odrobić straty, jednak brakowało w ich próbach dokładności. Co gorsza, chwilę później Karvina uciekła już na dwie bramki. Bartłomiej Konieczny fatalnie stracił piłkę na swojej połowie, a Vladoviciovi pozostało już tylko pobiec do bramki i wykorzystać sytuację "sam na sam", co też uczynił.
W bielskich szeregach ciekawie pokazał się zwłaszcza Sebastian Ziajka. Skrzydłowy co rusz próbował efektownych strzałów z woleja. Raz rewelacyjnie piłkę odbił Kafka, a dwa razy gracz Podbeskidzia pudłował. W pierwszej połowie aktywny był również Maciej Rogalski.
Bielscy kibice mieli okazję po raz pierwszy zobaczyć w akcji nowych piłkarzy swojej drużyny. Pokazali się im Wojciech Reiman, Liad Elmalich i Ivan Czurić, jednak żaden z nich na razie nie zachwycił. Nie wystąpił natomiast przeziębiony Łukasz Mierzejewski.
Podbeskidzie wyszło na boisko tym samym składem, w którym kończyło rundę jesienną. Jedynie Rogalski wskoczył za kontuzjowanego Lirana Cohena. Wygląda więc na to, że za tydzień w Łodzi wybiegną bardzo zbliżonym ustawieniem. Trzeba jednak liczyć na to, że będą popełniać mniej błędów indywidualnych i wykażą więcej dokładności pod bramką rywali.
Warto odnotować, że w końcówce, będąc w sytuacji sam na sam, wycięty został Adrian Sikora, który nie podniósł się z boiska. A faulujący Josef Hofman obejrzał tylko żółtą kartkę...
Pokaz umiejętności dał już w 7. minucie gdy pięknym lobem prawą nogą wrzucił piłkę "za kołnierz" Richarda Zajaca. A do bramki miał około 20 metrów i ostry kąt. Bielszczanie próbowali szybko odrobić straty, jednak brakowało w ich próbach dokładności. Co gorsza, chwilę później Karvina uciekła już na dwie bramki. Bartłomiej Konieczny fatalnie stracił piłkę na swojej połowie, a Vladoviciovi pozostało już tylko pobiec do bramki i wykorzystać sytuację "sam na sam", co też uczynił.
W bielskich szeregach ciekawie pokazał się zwłaszcza Sebastian Ziajka. Skrzydłowy co rusz próbował efektownych strzałów z woleja. Raz rewelacyjnie piłkę odbił Kafka, a dwa razy gracz Podbeskidzia pudłował. W pierwszej połowie aktywny był również Maciej Rogalski.
Bielscy kibice mieli okazję po raz pierwszy zobaczyć w akcji nowych piłkarzy swojej drużyny. Pokazali się im Wojciech Reiman, Liad Elmalich i Ivan Czurić, jednak żaden z nich na razie nie zachwycił. Nie wystąpił natomiast przeziębiony Łukasz Mierzejewski.
Podbeskidzie wyszło na boisko tym samym składem, w którym kończyło rundę jesienną. Jedynie Rogalski wskoczył za kontuzjowanego Lirana Cohena. Wygląda więc na to, że za tydzień w Łodzi wybiegną bardzo zbliżonym ustawieniem. Trzeba jednak liczyć na to, że będą popełniać mniej błędów indywidualnych i wykażą więcej dokładności pod bramką rywali.
Warto odnotować, że w końcówce, będąc w sytuacji sam na sam, wycięty został Adrian Sikora, który nie podniósł się z boiska. A faulujący Josef Hofman obejrzał tylko żółtą kartkę...
Polecane
Ekstraklasa