Podbeskidzie już ruszyło z naprawianiem usterek. Czy uda się zdążyć?

17.06.2011
Po wczorajszej naradzie w Bielsku-Białej pełną parą ruszyły prace na stadionie i przy klubie. Bielszczanie robią wszystko, by zdążyć przed 29 czerwca i otrzymać licencję na grę na swoim obiekcie.
- Hilary Nowak, przewodniczący komisji licencyjnej, mówił końcem maja: "beniaminkowie mogą liczyć na półroczny okres łagodniejszego spojrzenia. Będziemy tę zasadę stosować jednak z rozsądkiem". Liczyliśmy i na łagodniejsze spojrzenie i na rozsądek. Na nikogo się jednak nie gniewamy, choć są to pewne straty wizerunkowe. Jesteśmy zaskoczeni, ale nie robimy panicznych ruchów, bo licencji w pierwszym terminie nie otrzymało siedem klubów ekstraklasy i osiem zespołów I-ligowych - mówił prezes Podbeskidzia na specjalnie zwołanej konferencji prasowej, w której wzięli udział również Zbigniew Michniowski, wiceprezydent Bielska-Białej oraz Grzegorz Jania, dyrektor BBOSiR-u, zarządzającego obiektem.

Oto zarzuty względem Podbeskidzia:

Klub jest stowarzyszeniem a nie spółką akcyjną.
- Ten zarzut odebraliśmy jako strzał w plecy. Na szczęście niegroźny, bo ze ślepaka. Wysyłając wniosek współpracowaliśmy z działem prawnym PZPN, mamy ich interpretacje, a sprawę przekształcenia w spółkę przygotowujemy przynajmniej od 10 stycznia. Być może przyspieszymy procedurę o trzy dni, ale i tak zgodnie z planem przekształcenie będzie gotowe jeszcze w czerwcu. Cały kalendarz naszych działań przesłaliśmy do komisji, ale może to nie wystarczyło - mówi Okrzesik.

Brak stałego monitoringu.
- Monitoring jest, ale tylko podczas imprez masowych, tak jak mówi ustawa. Podpisaliśmy już jednak umowę, mówiącą, że po meczach kamery nie będą demontowane i będą wisieć cały czas, łącznie z godzinami nocnymi. Jeżeli taki jest wymóg, my się dostosujemy - tłumaczy prezes.

Brak odpowiedniego parkingu.
- Wszyscy wiedzą, że z tym nie jest najlepiej. Zaproponujemy jednak, że autokar drużyn przyjezdnych i samochody sędziów będą odgrodzone od kibiców - wyjaśnia sternik "Górali".

Loża prasowa w nieodpowiednim miejscu.
- Jedyny zarzut, którego nie jesteśmy w stanie poprawić. Loża jest lekko na boku, a według najnowszych przepisów musi być zlokalizowana dokładnie na środku boiska. Infrastruktura naszego stadionu nie pozwala na tę zmianę - mówi Jancia. Jeżeli o nas chodzi - pojawiamy się w loży prasowej w Bielsku od kilku lat i wszystko widać znakomicie.

Brama otwiera się w nieodpowiedni sposób.
- Nie chodzi o wyjście ewakuacyjne, ale o bramę, przez którą wjeżdża sprzęt przygotowujący murawę. Podczas meczów jest ona zamknięta. Nie jest to jednak problem - już przespawaliśmy i otwiera się odpowiednio - przyznaje dyrektor BBOSiR-u.

Brak oznaczeń pomieszczeń.
Jedna szatnia nie była oznaczona. Przyklejono już odpowiednią naklejkę.

Brak dokumentacji przeglądu podgrzewanej murawy.
- Te dokumenty przekazaliśmy, ale okazały się za mało szczegółowe. Na dniach Zielona Architektura, która ją wykonywała, odpowiednie dane nam udostępni - mówi Jania.

Brak pomieszczeń dla dziennikarzy.
- Znaleźliśmy już odpowiednie pomieszczenia, które będą przystosowane do potrzeb dziennikarzy - tłumaczy dyrektor.

Brak numeracji krzesełek.
- Numeracja jest, ale na niektórych krzesełkach, które pojawiły się w miejsce zniszczonych, brakowało numerów. To już jest naprawione - mówi Janusz Okrzesik.

Modernizacja trybuny wschodniej.
- Największa sprawa. Będą uzupełniane tylko ubytki w betonie, które mogłyby stwarzać niebezpieczeństwo, a następnie dokupimy 2700 krzesełek z oparciami. Będą one zamontowane również w miejsce starych krzesełek na bokach trybuny krytej. Niektóre, te starsze, były łatwopalne, co zarzucono w uzasadnieniu komisji licencyjnej. Tu nie obejdzie się jednak bez przetargu, który rozpiszemy w najszybszym terminie - w poniedziałek 20 czerwca. Z tą sprawą zdążymy przed początkiem sezonu - kończy Grzegorz Jania.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również