Podbeskidzie gra z najlepszymi znajomymi, których regularnie ogrywa
05.08.2011
Drużyna, prowadzona obecnie przez Pawła Janasa, jest etatowym sparingpartnerem "Górali". Obie drużyny mierzyły się w tym roku już dwa razy. Zimą nie padły bramki, zaś końcem czerwca bielszczanie po golu Damiana Chmiela zremisowali 1-1. - Mieliśmy bardzo dużo sytuacji, ale skuteczność była przerażająca. W lidze mielibyśmy duży niedosyt, gdyby spotkanie zakończyło się takim wynikiem. Bylibyśmy wściekli - powiedział wówczas Robert Kasperczyk.
Po niesamowitym debiucie w ekstraklasie teraz z "Górali" powinna odrobinę zejść presja. Wielu piłkarzy zaliczyło już tremujące pierwsze mecze w najwyższej lidze i przekonało się, że da się w niej grać, więc powinni zagrać zdecydowanie lepiej. A wtedy jest szansa na niezapomniane widowisko, których Podbeskidzie już kilka z GKS-em stworzyło.
Widowisko pierwsze - sezon 2004/2005.
Jedno z najefektowniejszych zwycięstw w historii Podbeskidzia. Bełchatowianie przyjeżdżali do Bielska-Białej jako absolutni dominatorzy ligi, którzy pewnym krokiem szli do ekstraklasy. Przegrali jednak 4-0! Co więcej, musieli być z tego wyniku zadowoleni, bowiem sędzia nie uznał dwóch goli dla gospodarzy. Dwie bramki potężnymi strzałami z rzutów wolnych zdobył Tomasz Księżyc, przy obu fatalnie zachował się Krzysztof Pilarz, później bramkarz Ruchu Chorzów. Po jednym trafieniu dołożyli Adam Kompała i Rafał Andraszak. Ten mecz jest na pewno jednym z najbardziej pamiętnych w historii bielskiej drużyny.
Widowisko drugie - sezon 2005/2006
Bełchatowianie awansowali do ekstraklasy, co ostatecznie nie udało się wtedy Podbeskidziu. Bielszczanie grali o utrzymanie na jej zapleczu, ale z GKS-em zmierzyli się w Pucharze Polski. Choć byli wówczas w słabej formie i tkwili niemal na dnie II ligi, oba mecze wygrali 1-0. Tamte spotkania bardzo dobrze pamiętają Tomasz Górkiewicz, Mariusz Sacha, Piotr Koman, a przede wszystkim Dariusz Kołodziej, który strzelił wtedy bramkę.
Widowisko trzecie - sezon 2010/2011
Jeden z najlepszych, jeśli chodzi o umiejętności piłkarskie, meczów Podbeskidzia w historii. "Górale", grając składem z wieloma zmiennikami, pokonali 2-0 bełchatowian, którzy na tym etapie sezonu uchodzili za rewelację ekstraklasy. Ba, do Bielska-Białej przyjechali w podstawowym składzie. Podbeskidzie zdominowało ich jeśli chodzi o umiejętności piłkarskie, grało piłkę z cudownym polotem. Ten mecz to także apogeum formy Sylwestra Patejuka, który nigdy wcześniej, ale też nigdy później, nie był wybitny we wszystkich piłkarskich aspektach. Tego październikowego dnia był.
Teraz Podbeskidzie na pewno też nie jest skazane na pożarcie. A o jego kadrowej sile niech świadczy fakt, że do kadry meczowej, po raz drugi z rzędu, nie "załapali" się m.in. Mariusz Sacha, Krzysztof Król, Jacek Broniewicz, Tomasz Górkiewicz i Damian Chmiel. Co ciekawe, ich wystawienie nie zmniejszyłoby drastycznie szans na pokonanie Bełchatowa!
GKS Bełchatów - Podbeskidzie Bielsko-Biała
sobota, 13:30.
Sędzia Adam Lyczmański (Bydgoszcz).
Przypuszczalny skład
Podbeskidzie: Zajac - Cienciała, Danczik, Konieczny, Osiński - Rogalski, Metelka, Kołodziej, Ziajka - Demjan, Patejuk.
Po niesamowitym debiucie w ekstraklasie teraz z "Górali" powinna odrobinę zejść presja. Wielu piłkarzy zaliczyło już tremujące pierwsze mecze w najwyższej lidze i przekonało się, że da się w niej grać, więc powinni zagrać zdecydowanie lepiej. A wtedy jest szansa na niezapomniane widowisko, których Podbeskidzie już kilka z GKS-em stworzyło.
Widowisko pierwsze - sezon 2004/2005.
Jedno z najefektowniejszych zwycięstw w historii Podbeskidzia. Bełchatowianie przyjeżdżali do Bielska-Białej jako absolutni dominatorzy ligi, którzy pewnym krokiem szli do ekstraklasy. Przegrali jednak 4-0! Co więcej, musieli być z tego wyniku zadowoleni, bowiem sędzia nie uznał dwóch goli dla gospodarzy. Dwie bramki potężnymi strzałami z rzutów wolnych zdobył Tomasz Księżyc, przy obu fatalnie zachował się Krzysztof Pilarz, później bramkarz Ruchu Chorzów. Po jednym trafieniu dołożyli Adam Kompała i Rafał Andraszak. Ten mecz jest na pewno jednym z najbardziej pamiętnych w historii bielskiej drużyny.
Widowisko drugie - sezon 2005/2006
Bełchatowianie awansowali do ekstraklasy, co ostatecznie nie udało się wtedy Podbeskidziu. Bielszczanie grali o utrzymanie na jej zapleczu, ale z GKS-em zmierzyli się w Pucharze Polski. Choć byli wówczas w słabej formie i tkwili niemal na dnie II ligi, oba mecze wygrali 1-0. Tamte spotkania bardzo dobrze pamiętają Tomasz Górkiewicz, Mariusz Sacha, Piotr Koman, a przede wszystkim Dariusz Kołodziej, który strzelił wtedy bramkę.
Widowisko trzecie - sezon 2010/2011
Jeden z najlepszych, jeśli chodzi o umiejętności piłkarskie, meczów Podbeskidzia w historii. "Górale", grając składem z wieloma zmiennikami, pokonali 2-0 bełchatowian, którzy na tym etapie sezonu uchodzili za rewelację ekstraklasy. Ba, do Bielska-Białej przyjechali w podstawowym składzie. Podbeskidzie zdominowało ich jeśli chodzi o umiejętności piłkarskie, grało piłkę z cudownym polotem. Ten mecz to także apogeum formy Sylwestra Patejuka, który nigdy wcześniej, ale też nigdy później, nie był wybitny we wszystkich piłkarskich aspektach. Tego październikowego dnia był.
Teraz Podbeskidzie na pewno też nie jest skazane na pożarcie. A o jego kadrowej sile niech świadczy fakt, że do kadry meczowej, po raz drugi z rzędu, nie "załapali" się m.in. Mariusz Sacha, Krzysztof Król, Jacek Broniewicz, Tomasz Górkiewicz i Damian Chmiel. Co ciekawe, ich wystawienie nie zmniejszyłoby drastycznie szans na pokonanie Bełchatowa!
GKS Bełchatów - Podbeskidzie Bielsko-Biała
sobota, 13:30.
Sędzia Adam Lyczmański (Bydgoszcz).
Przypuszczalny skład
Podbeskidzie: Zajac - Cienciała, Danczik, Konieczny, Osiński - Rogalski, Metelka, Kołodziej, Ziajka - Demjan, Patejuk.
Polecane
Ekstraklasa