Podbeskidzie gra o niemożliwe. Niedziela będzie dla nich?
02.06.2013
Panie trenerze, w końcówce sezonu chyba zaczęło się do was uśmiechać szczęście. Można powiedzieć: nareszcie!
Czesław Michniewicz, trener Podbeskidzia: - To szczęście trzeba umieć złapać ciężką pracą i nie wolno go wypuścić. Wszystko przed nami, wszystko się może zdarzyć. W naszej sytuacji nic się nie zmieniło. Dalej jesteśmy pod ścianą - jeden mały błąd i nas nie ma.
Jagiellonia jednak mocno poprawiła waszą sytuację.
- No tak, nie liczyłem na to, patrząc na przebieg meczu, bo widziałem, ile szczęścia miał Bełchatów, więc już nie liczyłem, że się to odwróci. Piłka gdzieś tam stawała w drodze do bramki. Inna sprawa, że Bełchatów gra solidną piłkę i zasługuje na to, by być w tej ekstraklasie. Chciałbym, żebyśmy utrzymali się razem, ale ktoś inny musiałby wtedy spaść. Każdy kibic powinien być pełen podziwu dla nas i dla Bełchatowa, za sposób, w jaki walczymy o tę ligę. Z pasją, zaangażowaniem, poświęceniem. Wiadomo, że potrzeba trochę szczęścia - oba zespoły je miały. Ale i tak wszystko zweryfikuje ostatni mecz.
W Łodzi będziecie musieli sobie radzić bez Bartłomieja Koniecznego. To chyba poważna strata?
- Bardzo tego żałuję, bo straciliśmy Bartka na własne życzenie. Prosty błąd Antka Slobody, który powinien się zachować inaczej, sprawił, że Bartek musiał ratować zespół przed kontratakiem. Gdybym miał do wyboru stracić bramkę czy Bartka, to zawsze wybrałbym stratę zawodnika, ale szkoda, bo był liderem w naszej defensywie. Z drugiej strony, są też inni. Mamy Buczkę i Danczika, więc myślę, że jeden z nich zagra. Liczę na to, że zagrają dobrze.
Chyba cieszy was też to, że Widzew nie będzie się musiał zabijać o trzy punkty, bo utrzymanie już ma?
- Myślę, że lepiej byłoby dla nas, gdyby Widzew dalej grał o coś, bo wiemy jak się gra pod presją. Na luzie się gra swobodniej. Dla nas to jednak nie ma znaczenia. Każdy zespół, z którym gramy, ma jakąś ideologię. Jeden gra o puchary, jeden o mistrzostwo, inny o utrzymanie. Jesteśmy już do tego przyzwyczajeni i znieczuleni na to. Nie patrzymy na to, kto o co gra. Patrzymy cały czas na siebie, bo wszystko zależy od nas dzisiaj.
Tak się ułożył terminarz, że całą końcówkę gracie z pana byłymi zespołami. Zagłębie, Polonia, Lech, teraz Widzew. Jakie ma pan wspomnienia z Łodzi?
- Fantastyczne. Pracowałem w wielu klubach, ale gdybym miał oceniać skalę moich uczuć do nich, to najwyżej cenię Lecha i właśnie Widzew. To są kluby z duszą, świetnymi kibicami, zapleczem fanów. Są pod tym względem bardzo porównywalne. Zawsze miło będę wspominał Widzew. Spotkałem tam fajną drużynę, fajnych ambitnych chłopców, którzy chcieli się uczyć. Pracowaliśmy krótko, ale treściwie. Byliśmy chyba czwartym czy piątym zespołem na wiosnę i zawsze będę to mile wspominał. Jest jeszcze kilku zawodników, z którymi pracowałem, jak Maciek Mielcarz, Łukasz Broź i paru innych graczy. Widzew i Lech to kluby, które mam najgłębiej w sercu.
Stępińskiego w Widzewie już nie ma. Kogo więc trzeba się obawiać najbardziej?
- Myślę, że każdego zawodnika. To są młodzi chłopcy, którzy się uczą grania. Co tydzień nabierają doświadczenia i są lepszymi piłkarzami. Myślę, że każdego należy się obawiać. Mają silnych stoperów. Naszych napastników czekają znowu trudne pojedynki. Robert i Fabian będą się musieli napracować. Łukasz Broź dobrze się włącza w akcje ofensywne jako boczny obrońca. Zawsze bardzo mi się podobał Sebastian Dudek. Bardzo inteligentny piłkarz, który notuje bardzo mało strat jako defensywny pomocnik. Chciałem go ściągnąć do Widzewa już gdy grał w Śląsku Wrocław. Trafił tam później. Jest na kim oko zawiesić w Widzewie.
U was natomiast w końcówce sezonu do świetnej formy doszedł Fabian Pawela.
- Fabian spłaca dług, jaki zaciągnął u drużyny i u mnie po czerwonej kartce z Zagłębiem. Cieszę się bardzo, że pomaga nam w trudnych momentach. Bardzo żałuję, że nie było go w tych dwóch przegranych meczach, bo dzisiaj widzimy, jaką stratę ponieśliśmy. Być może rozmawialibyśmy dzisiaj w zupełnie innych nastrojach. Ale cieszę się, że Fabian gra tak, jak gra. Ma potencjał i to pokazuje.
W meczu z Pogonią bardzo dużo strzelaliście z dystansu. To było założenie na to konkretne spotkanie czy z Widzewem też będziecie tak robić?
- W każdym meczu chcemy uderzać. Zawsze zawodnikom powtarzam, że jeśli oddasz 20 strzałów, to nie przegrasz meczu. My jeszcze do tej bariery nie doszliśmy...
Rozmawiał Michał Trela.
Widzew Łódź - Podbeskidzie Bielsko-Biała
niedziela, 16:00
Sędzia Szymon Marciniak (Płock).
Czesław Michniewicz, trener Podbeskidzia: - To szczęście trzeba umieć złapać ciężką pracą i nie wolno go wypuścić. Wszystko przed nami, wszystko się może zdarzyć. W naszej sytuacji nic się nie zmieniło. Dalej jesteśmy pod ścianą - jeden mały błąd i nas nie ma.
Jagiellonia jednak mocno poprawiła waszą sytuację.
- No tak, nie liczyłem na to, patrząc na przebieg meczu, bo widziałem, ile szczęścia miał Bełchatów, więc już nie liczyłem, że się to odwróci. Piłka gdzieś tam stawała w drodze do bramki. Inna sprawa, że Bełchatów gra solidną piłkę i zasługuje na to, by być w tej ekstraklasie. Chciałbym, żebyśmy utrzymali się razem, ale ktoś inny musiałby wtedy spaść. Każdy kibic powinien być pełen podziwu dla nas i dla Bełchatowa, za sposób, w jaki walczymy o tę ligę. Z pasją, zaangażowaniem, poświęceniem. Wiadomo, że potrzeba trochę szczęścia - oba zespoły je miały. Ale i tak wszystko zweryfikuje ostatni mecz.
W Łodzi będziecie musieli sobie radzić bez Bartłomieja Koniecznego. To chyba poważna strata?
- Bardzo tego żałuję, bo straciliśmy Bartka na własne życzenie. Prosty błąd Antka Slobody, który powinien się zachować inaczej, sprawił, że Bartek musiał ratować zespół przed kontratakiem. Gdybym miał do wyboru stracić bramkę czy Bartka, to zawsze wybrałbym stratę zawodnika, ale szkoda, bo był liderem w naszej defensywie. Z drugiej strony, są też inni. Mamy Buczkę i Danczika, więc myślę, że jeden z nich zagra. Liczę na to, że zagrają dobrze.
Chyba cieszy was też to, że Widzew nie będzie się musiał zabijać o trzy punkty, bo utrzymanie już ma?
- Myślę, że lepiej byłoby dla nas, gdyby Widzew dalej grał o coś, bo wiemy jak się gra pod presją. Na luzie się gra swobodniej. Dla nas to jednak nie ma znaczenia. Każdy zespół, z którym gramy, ma jakąś ideologię. Jeden gra o puchary, jeden o mistrzostwo, inny o utrzymanie. Jesteśmy już do tego przyzwyczajeni i znieczuleni na to. Nie patrzymy na to, kto o co gra. Patrzymy cały czas na siebie, bo wszystko zależy od nas dzisiaj.
Tak się ułożył terminarz, że całą końcówkę gracie z pana byłymi zespołami. Zagłębie, Polonia, Lech, teraz Widzew. Jakie ma pan wspomnienia z Łodzi?
- Fantastyczne. Pracowałem w wielu klubach, ale gdybym miał oceniać skalę moich uczuć do nich, to najwyżej cenię Lecha i właśnie Widzew. To są kluby z duszą, świetnymi kibicami, zapleczem fanów. Są pod tym względem bardzo porównywalne. Zawsze miło będę wspominał Widzew. Spotkałem tam fajną drużynę, fajnych ambitnych chłopców, którzy chcieli się uczyć. Pracowaliśmy krótko, ale treściwie. Byliśmy chyba czwartym czy piątym zespołem na wiosnę i zawsze będę to mile wspominał. Jest jeszcze kilku zawodników, z którymi pracowałem, jak Maciek Mielcarz, Łukasz Broź i paru innych graczy. Widzew i Lech to kluby, które mam najgłębiej w sercu.
Stępińskiego w Widzewie już nie ma. Kogo więc trzeba się obawiać najbardziej?
- Myślę, że każdego zawodnika. To są młodzi chłopcy, którzy się uczą grania. Co tydzień nabierają doświadczenia i są lepszymi piłkarzami. Myślę, że każdego należy się obawiać. Mają silnych stoperów. Naszych napastników czekają znowu trudne pojedynki. Robert i Fabian będą się musieli napracować. Łukasz Broź dobrze się włącza w akcje ofensywne jako boczny obrońca. Zawsze bardzo mi się podobał Sebastian Dudek. Bardzo inteligentny piłkarz, który notuje bardzo mało strat jako defensywny pomocnik. Chciałem go ściągnąć do Widzewa już gdy grał w Śląsku Wrocław. Trafił tam później. Jest na kim oko zawiesić w Widzewie.
U was natomiast w końcówce sezonu do świetnej formy doszedł Fabian Pawela.
- Fabian spłaca dług, jaki zaciągnął u drużyny i u mnie po czerwonej kartce z Zagłębiem. Cieszę się bardzo, że pomaga nam w trudnych momentach. Bardzo żałuję, że nie było go w tych dwóch przegranych meczach, bo dzisiaj widzimy, jaką stratę ponieśliśmy. Być może rozmawialibyśmy dzisiaj w zupełnie innych nastrojach. Ale cieszę się, że Fabian gra tak, jak gra. Ma potencjał i to pokazuje.
W meczu z Pogonią bardzo dużo strzelaliście z dystansu. To było założenie na to konkretne spotkanie czy z Widzewem też będziecie tak robić?
- W każdym meczu chcemy uderzać. Zawsze zawodnikom powtarzam, że jeśli oddasz 20 strzałów, to nie przegrasz meczu. My jeszcze do tej bariery nie doszliśmy...
Rozmawiał Michał Trela.
Widzew Łódź - Podbeskidzie Bielsko-Biała
niedziela, 16:00
Sędzia Szymon Marciniak (Płock).
Polecane
Ekstraklasa