Podbeskidzie - Górnik Łęczna 1-0. Celna główka, cenne zwycięstwo

18.10.2014
"Górale" w końcu przełamali fatalną serię bez zwycięstwa. Stało się to po blisko... dwóch miesiącach. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył Robert Demjan.
Łukasz Laskowski/Press Focus
Wydarzenie:
Podbeskidzie wygrywa po raz pierwszy od 31 sierpnia, kiedy to na własnym stadionie pokonało 2-1 Legię Warszawa. 3 punkty pozwoliły "góralom" awansować do grupy mistrzowskiej.

Bohater:
Robert Demjan.  Słowak wszedł w drugiej połowie zmieniając Krzysztofa Chrapka i zaprezentował się tak jak w sezonie kiedy zostawał królem strzelców ekstraklasy. Potrafił się zastawić, wziąć ciężar gry na siebie, podać czy sfinalizować akcję kolegów i w efekcie zapewnił swojej drużynie trzy punkty.

Rozczarowanie:
Piotr Malinowski. Pomocnik bielszczan robił sporo zamieszania pod bramką gości, ale był nieefektywny. Jego rajdy z piłką najczęściej kończyły się na zablokowaniu przez przeciwnika bądź niecelnym podaniu czy zbyt lekkim strzale.

Co ciekawego:
- w 3 minucie Podbeskidzie oddało pierwszy strzał, Piotr Tomasik po rzucie rożnym uderzył ponad bramką,

- Shpetin Hasani w 15. minucie z prawej flanki zszedł w pole karne Podbeskidzia, ale nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Peskoviciem,

- Patrik Mraz w 39. minucie bardzo groźnie uderzał z dystansu, piłka minimalnie minęła lewy słupek bramki,

- piłkarzy schodzących na przerwę żegnały głośne gwizdy kibiców,

- trener Ojrzyński zdecydował się na zmianę dwóch piłkarzy już w przerwie meczu,

- w 59. minucie bardzo dobrą interwencją popisał się Peskovic, który obronił bardzo mocny strzał Bożoka,

- natychmiastowa odpowiedź Podbeskidzia w 61. minucie, Demjan bardzo dobrze znalazł się w polu karnym i mocno uderzył jednak piłka przeszła nad poprzeczką,

- 68. minuta przyniosła wyczekiwaną bramkę. Wprowadzony dwie minuty wcześniej Adam Pazio dośrodkował w pole karne, a tam najwyżej wyskoczył Robert Demjan, który strzałem głową pokonał Sergiusza Prusaka,

- w 80. minucie Demjan zdobył drugą bramkę, ale sędzia odgwizdał spalonego,

- Demjan mógł jednak strzelić swoją drugą bramkę w tym meczu, przeprowadził rajd z połowy boiska by tuż przed polem karnym podać do Piotra Malinowskiego, pomocnik bielszczan po niezbyt udanym dryblingu w polu karnym oddał piłkę słowakowi, ale ten uderzył wprost w obrońcę,


źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również