Podbeskidzie - Górnik 1-2. Zabrzanie wolą grać sparingi
11.11.2011
Trenerzy zdecydowali się na rozegranie meczu w nietypowym wymiarze czasowym. Obie drużyny rozegrały bowiem łącznie 115 minut, podzielone na tercje - 45-minutową i dwie 35-minutowe. Początek należał zdecydowanie do Podbeskidzia. - W pierwszej tercji gra była zbliżona do meczów ligowych. Żadna drużyn niespecjalnie kwapiła się do ataku większą ilością zawodników, chociaż sytuacje były z obu stron. Brały się one jednak z prostych indywidualnych strat. Zaangażowania obu drużynom nie można było odmówić - twierdzi Robert Kasperczyk, trener bielszczan.
Podbeskidzie po pierwszej tercji prowadziło, a gola zdobyło po ładnym kontrataku. Mariusz Sacha zagrał piłkę do ustawionego w narożniku pola karnego Lirana Cohena, ten oddał strzał na bramkę, a Krystian Stępniowski, testowany bramkarz Górnika, odbił piłkę przed siebie. Za akcją poszedł jednak Sacha, który strzelił na pustą bramkę. Wcześniej, na samym początku meczu, Dragan Jelić, sprawdzany przez zabrzan słoweński napastnik, przegrał pojedynek z Mateuszem Bąkiem, a w odpowiedzi Adam Danch wybił z linii bramkowej strzał Roberta Demjana po ładnej akcji Tomasza Górkiewicza.
- W drugiej tercji oglądaliśmy troszeczkę eksperymentalne zestawienia z obu stron, co wiązało się z mniejszym zgraniem. Fatalnie zaczęliśmy - dwie proste straty przed swoim polem karnym zakończyły się dwiema bramkami dla Górnika. To bolało, bo w przekroju całego meczu remis krzywdy by nikomu nie zrobił, ale liczy się to, co wpada do sieci - mówi trener "Górali". Zabrzanie zaczęli bowiem piorunująco. Prejuce Nakoulma huknął z narożnika pola karnego po podaniu Jelicia już po kilkudziesięciu sekundach obecności na boisku, a później również z zagrania Słoweńca z bliska do siatki trafił Michał Jonczyk. Mogło być jeszcze wyżej, bo po fatalnej interwencji Ondrzeja Szourka w sytuacji sam na sam z Bąkiem znalazł się Jelić, lecz tym razem huknął w poprzeczkę.
Trzecia tercja stała już na bardzo słabym poziomie. W Podbeskidziu w większości grali zawodnicy, którzy albo są daleko od pierwszego składu, albo występują w Młodej Ekstraklasie. Kilku młodych pojawiło się też w Górniku, więc wielkiego zagrożenia bramek nie było. - Daliśmy szansę zaprezentować się trzem młodym zawodnikom z MESY (Daniel Gołuch, Łukasz Wawrzyniak i Mateusz Janeczko - red.), ale po tych 35 minutach mogę powiedzieć, że mają dużo pracy przed sobą - ocenia Kasperczyk. Z kolei Adam Nawałka, trener zabrzan zwracał uwagę na różnicę pomiędzy dzisiejszym, a zeszłotygodniowym meczem. - Tam było więcej walki i emocji, a tu... gry w piłkę. Tercje były nierówne, bo w Podbeskidziu w pierwszej zagrał podstawowy skład, a my tych zawodników wpuszczaliśmy później, gdy ci z Bielska już schodzili - tłumaczy.
Podbeskidzie po pierwszej tercji prowadziło, a gola zdobyło po ładnym kontrataku. Mariusz Sacha zagrał piłkę do ustawionego w narożniku pola karnego Lirana Cohena, ten oddał strzał na bramkę, a Krystian Stępniowski, testowany bramkarz Górnika, odbił piłkę przed siebie. Za akcją poszedł jednak Sacha, który strzelił na pustą bramkę. Wcześniej, na samym początku meczu, Dragan Jelić, sprawdzany przez zabrzan słoweński napastnik, przegrał pojedynek z Mateuszem Bąkiem, a w odpowiedzi Adam Danch wybił z linii bramkowej strzał Roberta Demjana po ładnej akcji Tomasza Górkiewicza.
- W drugiej tercji oglądaliśmy troszeczkę eksperymentalne zestawienia z obu stron, co wiązało się z mniejszym zgraniem. Fatalnie zaczęliśmy - dwie proste straty przed swoim polem karnym zakończyły się dwiema bramkami dla Górnika. To bolało, bo w przekroju całego meczu remis krzywdy by nikomu nie zrobił, ale liczy się to, co wpada do sieci - mówi trener "Górali". Zabrzanie zaczęli bowiem piorunująco. Prejuce Nakoulma huknął z narożnika pola karnego po podaniu Jelicia już po kilkudziesięciu sekundach obecności na boisku, a później również z zagrania Słoweńca z bliska do siatki trafił Michał Jonczyk. Mogło być jeszcze wyżej, bo po fatalnej interwencji Ondrzeja Szourka w sytuacji sam na sam z Bąkiem znalazł się Jelić, lecz tym razem huknął w poprzeczkę.
Trzecia tercja stała już na bardzo słabym poziomie. W Podbeskidziu w większości grali zawodnicy, którzy albo są daleko od pierwszego składu, albo występują w Młodej Ekstraklasie. Kilku młodych pojawiło się też w Górniku, więc wielkiego zagrożenia bramek nie było. - Daliśmy szansę zaprezentować się trzem młodym zawodnikom z MESY (Daniel Gołuch, Łukasz Wawrzyniak i Mateusz Janeczko - red.), ale po tych 35 minutach mogę powiedzieć, że mają dużo pracy przed sobą - ocenia Kasperczyk. Z kolei Adam Nawałka, trener zabrzan zwracał uwagę na różnicę pomiędzy dzisiejszym, a zeszłotygodniowym meczem. - Tam było więcej walki i emocji, a tu... gry w piłkę. Tercje były nierówne, bo w Podbeskidziu w pierwszej zagrał podstawowy skład, a my tych zawodników wpuszczaliśmy później, gdy ci z Bielska już schodzili - tłumaczy.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów