Podbeskidzie - Flota 2-1. "Wierzymy, że możemy ograć każdego"
18.09.2010
Obie drużyny wykonały po jednym rzucie karnym, ale wydaje się, że to i tak... za mało. - Moim zdaniem był ewidentny faul na mnie w ostatniej minucie. Nie wiem, dlaczego sędzia nie gwizdnął. To dziwna decyzja - twierdzi Sebastian Ziajka, który w 90. minucie mijał już Krzysztofa Żukowskiego i został przez bramkarza Floty złapany za nogi. Chwilę wcześniej jedenastkę wykorzystali "Wyspiarze" - ładny rajd przeprowadził Michał Ciarkowski, został sfaulowany przez jednego z obrońców, a następnie strzelił kontaktowego gola. - Niepotrzebnie dopuściliśmy do tej nerwówki w końcówce. Czy karny dla Floty był słuszny? Trudno powiedzieć, ale jak przeciwnik jest w polu karnym z piłką, to zawsze trzeba być ostrożnym, żeby nie dać sędziemu pretekstu - podkreśla Danczik.
Zanim jednak nastąpiły dwie sporne sytuacje z ostatnich minut, bielszczanie zdobyli dwa gole. W pierwszej połowie, choć mieli optyczną przewagę, nie grali najlepiej, a styl przypominał niektóre spotkania z rundy wiosennej. Po przerwie wróciło to "jesienne" Podbeskidzie. Wystarczyło 10 minut, by przeprowadzić piękną bramkową akcję. Na swojej połowie piłkę przejął Piotr Koman, środkowy pomocnik bielszczan spokojnie się rozejrzał i posłał precyzyjną, prostopadłą piłkę do Adama Cieślińskiego. A ten bez problemów minął bramkarza i strzelił gola. Cieśliński był też bohaterem kolejnej bramkowej akcji - szarżę Roberta Demjana przerwał faulem w polu karnym Sławomir Mazurkiewicz, a z "wapna" pewnie uderzył właśnie były napastnik KSZO. - Od 20. minuty grałem ze zbitą łydką i chyba stawem skokowym. Cieszę się, że udało mi się dotrwać do ostatniego kwadransa, bo przecież strzeliłem dwa gole - cieszy się Cieśliński.
15 mecz "Górali" bez porażki oglądał komplet kibiców na przebudowywanym bielskim stadionie. Wdzięczne swoim ulubieńcom trybuny, prawdopodobnie po raz pierwszy za kadencji trenera Roberta Kasperczyka, skandowały jego nazwisko. Można więc chyba uznać, że wiosenne pretensje poszły w końcu w niepamięć. - Ja się od wiosny nie zmieniłem... Cały czas robimy to samo. Tyle, że skład bardzo się zmienił i są tego efekty - twierdzi szkoleniowiec lidera I ligi. - Nastawialiśmy się tutaj na 3 punkty, bo wierzymy, że stać nas na pokonanie każdego. Dobrze, że to się udało. Teraz przed nami ciężki tydzień, ale jesteśmy dobrze przygotowani motorycznie i mamy szeroką ławkę, więc myślę, że damy radę - zapowiada Ziajka.
Konferencja prasowa
Petr Nemec (trener Floty): Myślę, że gospodarze zagrali bardzo dobry mecz i dlatego... tej pomocy nie potrzebowali.
Robert Kasperczyk (trener Podbeskidzia): Tak, żadnej pomocy nie potrzebowaliśmy, bo zagraliśmy nie najgorszy mecz. Spotkanie było generalnie pod naszą kontrolą, ale to nie jest przypadek, że goście mają 14 punktów i zdobywają punkty także na wyjazdach. Cieszę się niezmiernie z koncentracji, z jaką chłopcy podchodzili do meczu z Flotą w mikrocyklu. Nie byli zainteresowani wynikami z innych boisk, tylko patrzyli na siebie. Wiedzieliśmy, że jeżeli wygramy to jest szansa na odskoczenie od trzeciego miejsca. Wiemy, że każdy kibic kocha liderowanie, ale regulamin jest taki, że trzeba też patrzeć na trzecie miejsce.
Zanim jednak nastąpiły dwie sporne sytuacje z ostatnich minut, bielszczanie zdobyli dwa gole. W pierwszej połowie, choć mieli optyczną przewagę, nie grali najlepiej, a styl przypominał niektóre spotkania z rundy wiosennej. Po przerwie wróciło to "jesienne" Podbeskidzie. Wystarczyło 10 minut, by przeprowadzić piękną bramkową akcję. Na swojej połowie piłkę przejął Piotr Koman, środkowy pomocnik bielszczan spokojnie się rozejrzał i posłał precyzyjną, prostopadłą piłkę do Adama Cieślińskiego. A ten bez problemów minął bramkarza i strzelił gola. Cieśliński był też bohaterem kolejnej bramkowej akcji - szarżę Roberta Demjana przerwał faulem w polu karnym Sławomir Mazurkiewicz, a z "wapna" pewnie uderzył właśnie były napastnik KSZO. - Od 20. minuty grałem ze zbitą łydką i chyba stawem skokowym. Cieszę się, że udało mi się dotrwać do ostatniego kwadransa, bo przecież strzeliłem dwa gole - cieszy się Cieśliński.
15 mecz "Górali" bez porażki oglądał komplet kibiców na przebudowywanym bielskim stadionie. Wdzięczne swoim ulubieńcom trybuny, prawdopodobnie po raz pierwszy za kadencji trenera Roberta Kasperczyka, skandowały jego nazwisko. Można więc chyba uznać, że wiosenne pretensje poszły w końcu w niepamięć. - Ja się od wiosny nie zmieniłem... Cały czas robimy to samo. Tyle, że skład bardzo się zmienił i są tego efekty - twierdzi szkoleniowiec lidera I ligi. - Nastawialiśmy się tutaj na 3 punkty, bo wierzymy, że stać nas na pokonanie każdego. Dobrze, że to się udało. Teraz przed nami ciężki tydzień, ale jesteśmy dobrze przygotowani motorycznie i mamy szeroką ławkę, więc myślę, że damy radę - zapowiada Ziajka.
Konferencja prasowa
Petr Nemec (trener Floty): Myślę, że gospodarze zagrali bardzo dobry mecz i dlatego... tej pomocy nie potrzebowali.
Robert Kasperczyk (trener Podbeskidzia): Tak, żadnej pomocy nie potrzebowaliśmy, bo zagraliśmy nie najgorszy mecz. Spotkanie było generalnie pod naszą kontrolą, ale to nie jest przypadek, że goście mają 14 punktów i zdobywają punkty także na wyjazdach. Cieszę się niezmiernie z koncentracji, z jaką chłopcy podchodzili do meczu z Flotą w mikrocyklu. Nie byli zainteresowani wynikami z innych boisk, tylko patrzyli na siebie. Wiedzieliśmy, że jeżeli wygramy to jest szansa na odskoczenie od trzeciego miejsca. Wiemy, że każdy kibic kocha liderowanie, ale regulamin jest taki, że trzeba też patrzeć na trzecie miejsce.
Polecane
I liga