Podbeskidzie - Dolny Kubin 7-0. Cudowny koncert "Górali"

16.07.2011
To zdecydowanie najlepszy sparing Podbeskidzia Bielsko-Biała. "Górale" rozbili słowackiego II-ligowca z Dolnego Kubina aż 7-0 i pokazali już ekstraklasową formę.
- Kto uważnie śledzi nasze sparingi, ten wie, że praktycznie co pół roku gramy z Dolnym Kubinem. I zazwyczaj nie szło to najlepiej. Wygrywaliśmy jedną, dwiema bramkami, ale 7-0 przechodzi najśmielsze oczekiwania. Chyba rywale też się nie spodziewali, że nasz bardzo podobny skład personalny potrafi zagrać o tyle lepiej niż poprzednio - chwalił zadowolony trener Robert Kasperczyk.

Trudno nie być zadowolonym po takim meczu. Bielszczanie kolejny już raz wygrali wysoko, ale tym razem ich rywalem była solidna drużyna z zaplecza słowackiej ekstraklasy, a nie zbieranina z niższych lig polskich. Nie przeszkodziło to Podbeskidziu w dokonaniu masakry na południowych sąsiadach. Minęły tylko sekundy od rozpoczęcia meczu, a gospodarze już zadali pierwszy cios. I to jaki! Sylwester Patejuk zagrał w "trójkącie" na bok do Macieja Rogalskiego, ten idealnie podał wzdłuż linii do Roberta Demjana i Słowak dopełnił formalności.

Przed przerwą "Górale" ucieszyli swoich kibiców jeszcze dwa razy. Najpierw pięknym mierzonym strzałem z rzutu wolnego popisał się Dariusz Kołodziej. - Ostatnio co uderzam z wolnego, to wpada. Oby tak dalej - cieszył się piłkarz. Kilkadziesiąt sekund później Tomasz Górkiewicz, najlepszy zawodnik tego meczu, idealnie dośrodkował na głowę Patejuka, a ten podwyższył na 3-0. Po przerwie udało się też trafić Piotrowi Malinowskiemu i Mariuszowi Sasze, zaś końcówka należała do Adama Cieślińskiego. Najskuteczniejszy w poprzednim sezonie gracz "Górali" pojawił się na boisku dopiero po raz drugi w letnich sparingach i było to widać na boisku. Najpierw fatalnie zmarnował dwie sytuacje, a później... wrócił do siebie. Na 10 minut przed końcem wykorzystał idealne dogranie Patejuka, a tuż przed ostatnim gwizdkiem pięknym lobem ustalił wynik meczu.

- Z dzisiejszej dyspozycji możemy być zadowoleni. W środowych sparingach nie wyglądało to najlepiej, wtedy trochę spuchliśmy, ale teraz po końcowym wyniku może być już satysfakcja. Nie ma się co dziwić, że wszyscy tak walczymy. Każdy z tych 20-kilku chłopaków stara się przekonać trenera, by postawił na niego w pierwszym meczu w ekstraklasie. Inauguracja już się zbliża, dlatego tak walczymy i pracujemy cały czas nad taktyką, bo ona jest teraz najważniejsza - mówił Górkiewicz. Z taką formą bielszczanie mogą być naprawdę groźni.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również