Podbeskidzie - Dolcan 2-0. "Właśnie tak się rodzą sukcesy"
02.10.2010
Na pierwszy rzut oka takie słowa wypowiadane przez zawodnika ostatniej drużyny ligi po starciu z liderem, mogą się wydawać dziwne. Niemniej goście zagrali w Bielsku-Białej naprawdę dobry mecz. - Rywal grał praktycznie trzema stoperami, przed nimi dwóch defensywnych pomocników, maksymalnie zagęścili środek. My mieliśmy przenosić ciężar na boki, ale nie funkcjonowało to dobrze. Nie będę mówił bajek, że zagraliśmy dobry mecz, bo zagraliśmy słabo, mieliśmy gorszy dzień, mnóstwo niecelnych podań, ale... w takich spotkaniach rodzą się sukcesy. To niezwykle ważne, że nie zgubiliśmy dziś punktów - mówił Robert Kasperczyk, trener Podbeskidzia.
W podstawowym składzie Podbeskidzia zaszła jedna zmiana w porównaniu do poprzednich meczów. Zmagającego się z urazem kontuzji Adama Cieślińskiego, zastąpił Sylwester Patejuk. Napastnik bielszczan miał dwie świetne sytuacje w pierwszej połowie, ale obie zmarnował. Tymczasem w pierwszych minutach drugiej części gry... nie było wiadomo, która drużyna to lider, a która "czerwona latarnia" ligi. Dolcan groźnie atakował, strzelał z dystansu, zwłaszcza Piotr Gawęcki, a kilka razy nie najpewniej interweniował Richard Zajac. Wszystko zmieniło się dopiero po wejściu Cieślińskiego i Piotra Malinowskiego. Na kwadrans przed końcem, bramkarz gości sfaulował w polu karnym napastnika bielszczan, który pewnie wykorzystał "jedenastkę". Kilka minut później Cieśliński wyprowadził kontrę, świetnie podał do Malinowskiego, który minął obrońcę i uderzył nie do obrony, tuż obok słupka.
- Po to wszedłem na boisko, żeby pomóc drużynie. Jestem od grania, a nie od odpoczywania - przyznał Cieśliński. - Źle się gra z takimi zespołami, ale innego meczu się nie spodziewaliśmy. Brawo dla chłopaków, że strzeliliśmy te bramki. Ja dzisiaj grałem bardzo ofensywnie, bo jak nie idzie to ktoś musi wziąć na siebie ryzyko - wyjaśniał Michał Osiński. Warto dodać, że oba gole dla Podbeskidzia były w całości dziełem zawodników rezerwowych. - Zmiany okazały się trafione, co mnie bardzo cieszy. Ładnie pokazał się Piotrek Malinowski, a Adam wygrał nam mecz - chwalił zawodników Kasperczyk.
Konferencja prasowa
Robert Moskal (trener Dolcanu Ząbki): Szkoda, że zabrakło konsekwencji w grze. Przez 75 minut dobrze przeciwstawialiśmy się drużynie gospodarzy, która jest na bardzo wysokim poziomie. Taktyką było nie otwieranie się na taki zespół. Szkoda, że straciliśmy gola z karnego, ale są przynajmniej oznaki trochę lepszej, zorganizowanej gry.
Robert Kasperczyk (trener Podbeskidzia): Powtarzałem to już wiele razy - w tej lidze nie ma i nie będzie łatwych meczów. Moim zdaniem Dolcan to nie jest tak słaba drużyna, jak to wskazuje tabela. Nie jestem zachwycony postawą zawodników, ale szczegóły... załatwię z nimi w szatni.
W podstawowym składzie Podbeskidzia zaszła jedna zmiana w porównaniu do poprzednich meczów. Zmagającego się z urazem kontuzji Adama Cieślińskiego, zastąpił Sylwester Patejuk. Napastnik bielszczan miał dwie świetne sytuacje w pierwszej połowie, ale obie zmarnował. Tymczasem w pierwszych minutach drugiej części gry... nie było wiadomo, która drużyna to lider, a która "czerwona latarnia" ligi. Dolcan groźnie atakował, strzelał z dystansu, zwłaszcza Piotr Gawęcki, a kilka razy nie najpewniej interweniował Richard Zajac. Wszystko zmieniło się dopiero po wejściu Cieślińskiego i Piotra Malinowskiego. Na kwadrans przed końcem, bramkarz gości sfaulował w polu karnym napastnika bielszczan, który pewnie wykorzystał "jedenastkę". Kilka minut później Cieśliński wyprowadził kontrę, świetnie podał do Malinowskiego, który minął obrońcę i uderzył nie do obrony, tuż obok słupka.
- Po to wszedłem na boisko, żeby pomóc drużynie. Jestem od grania, a nie od odpoczywania - przyznał Cieśliński. - Źle się gra z takimi zespołami, ale innego meczu się nie spodziewaliśmy. Brawo dla chłopaków, że strzeliliśmy te bramki. Ja dzisiaj grałem bardzo ofensywnie, bo jak nie idzie to ktoś musi wziąć na siebie ryzyko - wyjaśniał Michał Osiński. Warto dodać, że oba gole dla Podbeskidzia były w całości dziełem zawodników rezerwowych. - Zmiany okazały się trafione, co mnie bardzo cieszy. Ładnie pokazał się Piotrek Malinowski, a Adam wygrał nam mecz - chwalił zawodników Kasperczyk.
Konferencja prasowa
Robert Moskal (trener Dolcanu Ząbki): Szkoda, że zabrakło konsekwencji w grze. Przez 75 minut dobrze przeciwstawialiśmy się drużynie gospodarzy, która jest na bardzo wysokim poziomie. Taktyką było nie otwieranie się na taki zespół. Szkoda, że straciliśmy gola z karnego, ale są przynajmniej oznaki trochę lepszej, zorganizowanej gry.
Robert Kasperczyk (trener Podbeskidzia): Powtarzałem to już wiele razy - w tej lidze nie ma i nie będzie łatwych meczów. Moim zdaniem Dolcan to nie jest tak słaba drużyna, jak to wskazuje tabela. Nie jestem zachwycony postawą zawodników, ale szczegóły... załatwię z nimi w szatni.
Polecane
I liga