Podbeskidzie debiutuje w ekstraklasie. By wygrać obserwuje grę... Widzewa
01.08.2011
O tym jak bolesne może być zderzenie beniaminka z ekstraklasową rzeczywistością przekonał już w piątek przykład ŁKS-u Łódź, który został rozbity na własnym stadionie przez Lecha Poznań aż 0-5. Dlatego do białostoczan bielszczanie podchodzą z szacunkiem. - To jest jednak zespół, którego trzeba się obawiać. W ekstraklasie nie grają drużyny, które mają 12-15 dobrych zawodników. Oni mają po 30 równorzędnych, naprawdę mocnych graczy. Nie ma zespołu, o którym można by powiedzieć "A, z tymi to łatwo wygrać!" - twierdzi Sławomir Cienciała, kapitan bielszczan.
Dla niego i pozostałych piłkarzy z formacji defensywnej pierwszy mecz w ekstraklasie od razu przynosi spore wyzwanie. Tomasz Frankowski to przecież snajper, jakich mało i ośmieszał już lepszych obrońców niż Cienciała czy Juraj Danczik. - Ale myślę, że w każdej drużynie w lidze znajdzie się zawodnik, który byłby takim wyzwaniem dla obrońców. Należy się tylko cieszyć, że mamy okazję z nimi grać - mówi prawy obrońca "Górali".
Po niedawnej zmianie trenera z Michała Probierza na Czesława Michniewicza, Jagiellonia jest wielką niewiadomą, jednak Robert Kasperczyk, szkoleniowiec Podbeskidzia, ma pomysł, jak rozgryźć czwartą drużynę poprzedniego sezonu. - Więcej uwagi poświęcamy grze... Widzewa Łódź niż Jagiellonii. Patrzymy jak wiosną grali łodzianie, bo trenował ich wtedy Czesław Michniewicz. Analizujemy sposób poruszania się, taktykę, pressing. A sama Jagiellonia? Kadrowo to jeden z najlepszych zespołów w lidze, ale my już w zeszłym sezonie przekonaliśmy się, że łatwiej nam się gra, gdy rywal przyjeżdża do nas grać w piłkę, a nie murować bramkę. Pewne jest, że to będzie święto dla kibiców i wierzę, że je wygramy - deklaruje Kasperczyk, dla którego również będzie to debiut w ekstraklasie.
W składzie Podbeskidzia nie należy się spodziewać wielu nowych graczy, bowiem trener od dawna zapowiada, że muszą oni udowodnić, że są lepsi od ekipy, która wywalczyła awans. To powinno dać bielszczanom atut świeżości. Oni na boisko wyjdą zapewne maksymalnie zmotywowani i dlatego nie należy się doszukiwać wielkich analogii między nimi, a wspomnianym występem łodzian.
Mecz będzie transmitowany do kilkunastu krajów europejskich, co również powinno być znakomitą mobilizacją. I przy tym nagrodą, dla wszystkich, którzy przyczynili się do tego, że Podbeskidzie może grać na swoim stadionie. Bowiem dzięki ich staraniom, kibice od Skandynawii po Bałkany zobaczą bielski, a nie wodzisławski, obiekt.
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Jagiellonia Białystok
poniedziałek, 18:30.
Sędzia Szymon Marciniak (Płock).
Przypuszczalny skład
Podbeskidzie: Zajac - Cienciała, Danczik, Konieczny, Osiński - Sokołowski, Metelka, Rogalski, Ziajka - Demjan, Patejuk.
Dla niego i pozostałych piłkarzy z formacji defensywnej pierwszy mecz w ekstraklasie od razu przynosi spore wyzwanie. Tomasz Frankowski to przecież snajper, jakich mało i ośmieszał już lepszych obrońców niż Cienciała czy Juraj Danczik. - Ale myślę, że w każdej drużynie w lidze znajdzie się zawodnik, który byłby takim wyzwaniem dla obrońców. Należy się tylko cieszyć, że mamy okazję z nimi grać - mówi prawy obrońca "Górali".
Po niedawnej zmianie trenera z Michała Probierza na Czesława Michniewicza, Jagiellonia jest wielką niewiadomą, jednak Robert Kasperczyk, szkoleniowiec Podbeskidzia, ma pomysł, jak rozgryźć czwartą drużynę poprzedniego sezonu. - Więcej uwagi poświęcamy grze... Widzewa Łódź niż Jagiellonii. Patrzymy jak wiosną grali łodzianie, bo trenował ich wtedy Czesław Michniewicz. Analizujemy sposób poruszania się, taktykę, pressing. A sama Jagiellonia? Kadrowo to jeden z najlepszych zespołów w lidze, ale my już w zeszłym sezonie przekonaliśmy się, że łatwiej nam się gra, gdy rywal przyjeżdża do nas grać w piłkę, a nie murować bramkę. Pewne jest, że to będzie święto dla kibiców i wierzę, że je wygramy - deklaruje Kasperczyk, dla którego również będzie to debiut w ekstraklasie.
W składzie Podbeskidzia nie należy się spodziewać wielu nowych graczy, bowiem trener od dawna zapowiada, że muszą oni udowodnić, że są lepsi od ekipy, która wywalczyła awans. To powinno dać bielszczanom atut świeżości. Oni na boisko wyjdą zapewne maksymalnie zmotywowani i dlatego nie należy się doszukiwać wielkich analogii między nimi, a wspomnianym występem łodzian.
Mecz będzie transmitowany do kilkunastu krajów europejskich, co również powinno być znakomitą mobilizacją. I przy tym nagrodą, dla wszystkich, którzy przyczynili się do tego, że Podbeskidzie może grać na swoim stadionie. Bowiem dzięki ich staraniom, kibice od Skandynawii po Bałkany zobaczą bielski, a nie wodzisławski, obiekt.
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Jagiellonia Białystok
poniedziałek, 18:30.
Sędzia Szymon Marciniak (Płock).
Przypuszczalny skład
Podbeskidzie: Zajac - Cienciała, Danczik, Konieczny, Osiński - Sokołowski, Metelka, Rogalski, Ziajka - Demjan, Patejuk.
Polecane
Ekstraklasa