Podbeskidzie, czyli lepiej jeszcze nie było, ale... może będzie
04.12.2010
Komentarz
Maciej Rogalski (pomocnik Podbeskidzia): Zrobiliśmy w tej rundzie bardzo dużo, ale... mogliśmy osiągnąć więcej. Gdy przychodziłem do Bielska-Białej, życzyłem sobie takiego wyniku. Można żałować tych kilku meczów, w których straciliśmy punkty, bo w żadnym z nich nie byliśmy zespołem gorszym.
Plusy
Świetne, w większości idealnie trafione, transfery. Adam Cieśliński i Robert Demjan byli najskuteczniejszą parą napastników w lidze, co sprawiło, że Podbeskidzie strzeliło najwięcej goli na zapleczu ekstraklasy. Pomocnik Maciej Rogalski zaliczył najwięcej asyst (10), Dariusz Łatka wniósł doświadczenie i zaangażowanie do środka pola. Wracający z wypożyczeń Piotr Koman i Sebastian Ziajka z miejsca przebili się do podstawowego składu i stali się kluczowymi zawodnikami. Niezbędna dla osiągnięcia znakomitego wyniku była też poprawa wyników na bielskim stadionie, w stosunku do poprzedniego sezonu. "Górale" przy Rychlińskiego stracili punkty tylko z ŁKS-em Łódź (1-1), dali sobie strzelić ledwie trzy gole, a ostatni raz przegrali przed własną publicznością w marcowym meczu z Górnikiem Zabrze.
Minusy
Trzeba ich właściwie szukać na siłę. Od połowy rundy jesiennej bielszczanie niezwykle męczyli się niemal w każdym meczu. Gdy Podbeskidzie straciło element zaskoczenia z początku sezonu - kiedy rywale nie wiedzieli jeszcze, czego się po bielszczanach spodziewać - zwycięstwa przychodziły niezwykle trudno, trzeba było je wyszarpywać w ostatnich minutach, w stylu, nierzadko, dalekim od oczekiwanego.
Najlepszy zawodnik
Wspaniale grała właściwie cała drużyna Podbeskidzia. Gdyby w tym miejscu podać nazwiska Richarda Zajaca, Michała Osińskiego, Macieja Rogalskiego czy Adama Cieślińskiego, nikt nie mógłby być specjalnie zdziwiony. My jednak wyróżniamy Roberta Demjana, choć pod koniec rundy pozostawał w cieniu Cieślińskiego. Słowacki napastnik strzelił osiem goli, przy wielu miał wielki udział. Lepiej zastawiającego się zawodnika Podbeskidzie chyba jeszcze nie miało - Słowaka często nie potrafiło przewrócić nawet trzech rywali. Nic dziwnego, że zainteresowały się nim kluby z ekstraklasy. Kto by się tego spodziewał po napastniku, który w zeszłym sezonie niewiele grał w... rezerwach czeskiego II-ligowca.
Najlepszy mecz
Podbeskidzie - GKS Bełchatów (2-0, 1/8 finału Pucharu Polski). Bielszczanie od pierwszej do ostatniej minuty prezentowali się fantastycznie, grając chyba najlepiej w ostatnich kilku latach. Spotkanie to było meczem życia zwłaszcza dla Sylwestra Patejuka, strzelca pierwszej bramki. Mimo że zespół z ekstraklasy grał w podstawowym składzie, zaś "Górale" wystawili siedmiu rezerwowych, to bielszczanie awansowali, po raz pierwszy w historii, do ćwierćfinału krajowego pucharu.
Rozczarowanie
Po powrocie z Zabrza wciąż nie może pozbierać się Dariusz Kołodziej, który miał być jednym z liderów drużyny. Tymczasem w pierwszych dwóch meczach rundy był jednym z najsłabszych zawodników na boisku, w trzecim doznał ciężkiej kontuzji, która wykluczyła go z gry aż do listopada. Ofensywny pomocnik w końcówce rundy wchodził na ostatnie minuty spotkań i znów prezentował się daleko od oczekiwań. W tym przypadku jest jednak usprawiedliwiony - trzy miesiące bez gry musiały się odbić na jego dyspozycji.
Prognoza na wiosnę
To może być wyjątkowe półrocze dla Podbeskidzia. Bielszczanie, razem z ŁKS-em Łódź i Piastem Gliwice, uciekli reszcie stawki i to w tym gronie powinna się rozstrzygnąć walka o awans. Będzie jeden przegrany tej batalii, ale jest wiele przesłanek wskazujących na to, że nie będą to bielszczanie. Podbeskidzie jest obecnie jednym z najbardziej stabilnych klubów I ligi, piłkarze będą mogli spokojnie przygotowywać się do rundy, trener Robert Kasperczyk może liczyć na kilka wzmocnień składu na newralgicznych pozycjach, a prezes Janusz Okrzesik zapowiada, że żaden z kluczowych zawodników nie opuści Bielska-Białej. W ćwierćfinale Pucharu Polski Podbeskidzie zmierzy się z Wisłą Kraków i, choć faworytem na pewno nie będzie, jest w stanie awansować dalej.
Maciej Rogalski (pomocnik Podbeskidzia): Zrobiliśmy w tej rundzie bardzo dużo, ale... mogliśmy osiągnąć więcej. Gdy przychodziłem do Bielska-Białej, życzyłem sobie takiego wyniku. Można żałować tych kilku meczów, w których straciliśmy punkty, bo w żadnym z nich nie byliśmy zespołem gorszym.
Plusy
Świetne, w większości idealnie trafione, transfery. Adam Cieśliński i Robert Demjan byli najskuteczniejszą parą napastników w lidze, co sprawiło, że Podbeskidzie strzeliło najwięcej goli na zapleczu ekstraklasy. Pomocnik Maciej Rogalski zaliczył najwięcej asyst (10), Dariusz Łatka wniósł doświadczenie i zaangażowanie do środka pola. Wracający z wypożyczeń Piotr Koman i Sebastian Ziajka z miejsca przebili się do podstawowego składu i stali się kluczowymi zawodnikami. Niezbędna dla osiągnięcia znakomitego wyniku była też poprawa wyników na bielskim stadionie, w stosunku do poprzedniego sezonu. "Górale" przy Rychlińskiego stracili punkty tylko z ŁKS-em Łódź (1-1), dali sobie strzelić ledwie trzy gole, a ostatni raz przegrali przed własną publicznością w marcowym meczu z Górnikiem Zabrze.
Minusy
Trzeba ich właściwie szukać na siłę. Od połowy rundy jesiennej bielszczanie niezwykle męczyli się niemal w każdym meczu. Gdy Podbeskidzie straciło element zaskoczenia z początku sezonu - kiedy rywale nie wiedzieli jeszcze, czego się po bielszczanach spodziewać - zwycięstwa przychodziły niezwykle trudno, trzeba było je wyszarpywać w ostatnich minutach, w stylu, nierzadko, dalekim od oczekiwanego.
Najlepszy zawodnik
Wspaniale grała właściwie cała drużyna Podbeskidzia. Gdyby w tym miejscu podać nazwiska Richarda Zajaca, Michała Osińskiego, Macieja Rogalskiego czy Adama Cieślińskiego, nikt nie mógłby być specjalnie zdziwiony. My jednak wyróżniamy Roberta Demjana, choć pod koniec rundy pozostawał w cieniu Cieślińskiego. Słowacki napastnik strzelił osiem goli, przy wielu miał wielki udział. Lepiej zastawiającego się zawodnika Podbeskidzie chyba jeszcze nie miało - Słowaka często nie potrafiło przewrócić nawet trzech rywali. Nic dziwnego, że zainteresowały się nim kluby z ekstraklasy. Kto by się tego spodziewał po napastniku, który w zeszłym sezonie niewiele grał w... rezerwach czeskiego II-ligowca.
Najlepszy mecz
Podbeskidzie - GKS Bełchatów (2-0, 1/8 finału Pucharu Polski). Bielszczanie od pierwszej do ostatniej minuty prezentowali się fantastycznie, grając chyba najlepiej w ostatnich kilku latach. Spotkanie to było meczem życia zwłaszcza dla Sylwestra Patejuka, strzelca pierwszej bramki. Mimo że zespół z ekstraklasy grał w podstawowym składzie, zaś "Górale" wystawili siedmiu rezerwowych, to bielszczanie awansowali, po raz pierwszy w historii, do ćwierćfinału krajowego pucharu.
Rozczarowanie
Po powrocie z Zabrza wciąż nie może pozbierać się Dariusz Kołodziej, który miał być jednym z liderów drużyny. Tymczasem w pierwszych dwóch meczach rundy był jednym z najsłabszych zawodników na boisku, w trzecim doznał ciężkiej kontuzji, która wykluczyła go z gry aż do listopada. Ofensywny pomocnik w końcówce rundy wchodził na ostatnie minuty spotkań i znów prezentował się daleko od oczekiwań. W tym przypadku jest jednak usprawiedliwiony - trzy miesiące bez gry musiały się odbić na jego dyspozycji.
Prognoza na wiosnę
To może być wyjątkowe półrocze dla Podbeskidzia. Bielszczanie, razem z ŁKS-em Łódź i Piastem Gliwice, uciekli reszcie stawki i to w tym gronie powinna się rozstrzygnąć walka o awans. Będzie jeden przegrany tej batalii, ale jest wiele przesłanek wskazujących na to, że nie będą to bielszczanie. Podbeskidzie jest obecnie jednym z najbardziej stabilnych klubów I ligi, piłkarze będą mogli spokojnie przygotowywać się do rundy, trener Robert Kasperczyk może liczyć na kilka wzmocnień składu na newralgicznych pozycjach, a prezes Janusz Okrzesik zapowiada, że żaden z kluczowych zawodników nie opuści Bielska-Białej. W ćwierćfinale Pucharu Polski Podbeskidzie zmierzy się z Wisłą Kraków i, choć faworytem na pewno nie będzie, jest w stanie awansować dalej.
Polecane
I liga