Podbeskidzie chce się pozbyć podstawowego zawodnika. Dlaczego?
26.07.2010
- Jestem po rozmowie z prezesem Januszem Okrzesikiem. Powiedziano mi, że mam szukać sobie klubu. Chodzi głównie o sprawy finansowe. Zawodnik o takim kontrakcie, jaki mam, musi grać w podstawowym składzie, a trener nie widzi dla mnie miejsca, wobec konkurencji, która panuje w defensywie - tłumaczy Ganowicz.
W poprzednim sezonie defensor, który grał wcześniej m.in w Odrze Opole, wystąpił w 24 meczach. Wiosną był wystawiany na prawej obronie, gdzie zastępował kontuzjowanego Sławomira Cienciałę. Dopiero w ostatnich meczach sezonu ze składu "wygryzł" go Tomasz Górkiewicz. Prawdopodobnie powrót do zdrowia kapitana Podbeskidzia, a także duża liczba stoperów, spowodowały, że dla Ganowicza zrobiło się za ciasno. Sytuacja wygląda jednak o tyle dziwnie, że 29-letni zawodnik regularnie występował w sparingach, pojawił się na boisku nawet w ostatnim meczu z Podokręgiem Żywiec. Tymczasem w ten sam dzień... zabrakło go już na prezentacji drużyny.
- Szkoda, że dowiedziałem się o tym, że jestem niepotrzebny, tak późno. Już latem były dla mnie jakieś oferty, ale miałem związane ręce. Teraz mogę szukać klubu, tyle, że większość zespołów ma już zamknięte kadry... Mam nadzieję, że ktoś jeszcze będzie szukał środkowego lub prawego obrońcy. Jest opcja, że zostanę w Podbeskidziu, bo mam jeszcze przez rok ważny kontrakt. A to, że ktoś jest na liście transferowej, jeszcze nic nie znaczy. Rok temu umieszczono na niej Łukasza Matusiaka i Damiana Świerblewskiego. Później jeden z nich był podstawowym zawodnikiem, a drugi wypromował się do ekstraklasy - przypomina obrońca.
W poprzednim sezonie defensor, który grał wcześniej m.in w Odrze Opole, wystąpił w 24 meczach. Wiosną był wystawiany na prawej obronie, gdzie zastępował kontuzjowanego Sławomira Cienciałę. Dopiero w ostatnich meczach sezonu ze składu "wygryzł" go Tomasz Górkiewicz. Prawdopodobnie powrót do zdrowia kapitana Podbeskidzia, a także duża liczba stoperów, spowodowały, że dla Ganowicza zrobiło się za ciasno. Sytuacja wygląda jednak o tyle dziwnie, że 29-letni zawodnik regularnie występował w sparingach, pojawił się na boisku nawet w ostatnim meczu z Podokręgiem Żywiec. Tymczasem w ten sam dzień... zabrakło go już na prezentacji drużyny.
- Szkoda, że dowiedziałem się o tym, że jestem niepotrzebny, tak późno. Już latem były dla mnie jakieś oferty, ale miałem związane ręce. Teraz mogę szukać klubu, tyle, że większość zespołów ma już zamknięte kadry... Mam nadzieję, że ktoś jeszcze będzie szukał środkowego lub prawego obrońcy. Jest opcja, że zostanę w Podbeskidziu, bo mam jeszcze przez rok ważny kontrakt. A to, że ktoś jest na liście transferowej, jeszcze nic nie znaczy. Rok temu umieszczono na niej Łukasza Matusiaka i Damiana Świerblewskiego. Później jeden z nich był podstawowym zawodnikiem, a drugi wypromował się do ekstraklasy - przypomina obrońca.
Polecane
I liga