Podbeskidzie Bielsko-Biała. Transferowe lato strzałów kulą w płot

21.10.2013
Aż 11 zawodników trafiło latem do Podbeskidzia Bielsko-Biała, jednak trudno któregokolwiek uznać za strzał w dziesiątkę. "Górale" strzelali raczej kulą w płot...
Do końca rundy jesiennej zostało już tylko kilka kolejek. W tym roku zespoły zagrają jednak jeszcze kilka meczów z rundy rewanżowej. Rozegrano już jednak wystarczająco dużo meczów, by ruszyć z pierwszymi podsumowaniami. Niektórzy mogą jeszcze wystrzelić, inni po początkowym wystrzale zgasną, niemniej powoli można oceniać jak działacze i trenerzy spisali się latem. Na pierwszy ogień Podbeskidzie Bielsko-Biała.

<strong>Wzmocnienie
</strong>Najwęższa kategoria w tym podsumowaniu. W Podbeskidziu trudno znaleźć jakiś strzał w dziesiątkę, zawodnika, który od razu wskoczył do składu i ciągnie zespół do przodu, tak jak było chociażby z Adamem Cieślińskim, Maciejem Rogalskim czy ostatnio Błażejem Telichowskim. Najsolidniej wprowadził się do składu chyba <strong>Aleksander Jagiełło</strong>, któremu wprawdzie brakuje jeszcze spokoju pod bramką, ale potrafi dobrze dośrodkować, podać, dryblować i grać kombinacyjnie. Gra skrzydłami "Górali" zależy w dużej mierze od jego dyspozycji.

<strong>Uzupełnienie
Rudolf Urban</strong>. To nie jest zawodnik, który uczynił Podbeskidzie lepszym zespołem, ale też na pewno tej drużyny nie osłabił. Przeciętniak, jakich wielu w zespole "Górali", ale gdyby takich jak on było więcej, Podbeskidzie byłoby trochę wyżej w tabeli. Przebija się do składu, raz za czas zagra nieszablonową piłkę. Z dwiema bramkami na koncie jest też... najlepszym strzelcem zespołu, obok Błażeja Telichowskiego i Marcina Wodeckiego.

<strong>Pożyjemy, zobaczymy...
</strong>Zawodnicy, których przydatność ciężko jeszcze ocenić.<strong> </strong>Zaliczamy tutaj <strong>Sebastiana Bartlewskiego, Łukasza Żeglenia i Macieja Iwańskiego</strong>. Dwaj pierwsi są młodzi i chyba zdolni, ale nie można tego jeszcze stwierdzić z całą pewnością. Bartlewski obiecująco zadebiutował w meczu z Cracovią, Żegleń w debiucie z Górnikiem Zabrze strzelił gola, pokazywał, że umie się zastawić. Z kolei Iwański nadal nie może grać. Gdyby mimo to, pobierał z klubu pieniądze, nazwalibyśmy go niewypałem. Skoro jednak czeka za darmo, zapisujemy go jako niewiadomą.

<strong>Niewypały
</strong>Może wystrzelą, może zamkną nam usta, niemniej póki co pokazują nędzę bielskiej polityki transferowej. <strong>Ladislav Rybansky, Frank Adu Kwame, Krzysztof Chrapek, Mateusz Kupczak i Kamil Kurowski.</strong> Po kolei. Rybansky'ego ostatnio zdarzało nam się chwalić, niemniej są to raczej pochwały w stylu "jak na siebie, broni całkiem nieźle". Latem w Bielsku-Białej szukali kogoś, kto mógłby rywalizować z Richardem Zajacem. Znaleźli Rybansky'ego. Podpisali z nim kontrakt na dwa lata. Więcej chyba dodawać nie musimy. Frank Adu Kwame pokazuje póki co, że ekstraklasa to dla niego za wysokie progi. Zasłynął póki co dwoma katastrofalnymi zagraniami - uderzeniem Sławomira Dudy łokciem w meczu z GKS-em Katowice i pudłem z pięciu metrów na pustą bramkę przeciwko Pogoni Szczecin. Krzysztof Chrapek? Plus, że po kilku miesiącach nadal nie złapał kontuzji. Minus, że nie złapał też formy. Może trzeba było spokojnie dojść do siebie w III lidze i spróbować później wyskoczyć w górę? Mateusz Kupczak ma za sobą świetny rok w Tychach, ale... no właśnie. Za sobą. To już nie jest młody, zdolny chłopak, tylko 21-letni piłkarz, z doświadczeniem w seniorskiej piłce i niezbyt mocnymi rywalami na środku pomocy. Jeśli w tej sytuacji się nie przebija, to kiedy się przebije? Na ekstraklasę działa za wolno. Wreszcie Kamil Kurowski, który zaczął obiecująco, ale później przyplątały mu się urazy i póki co zaliczył tylko trzy mecze w ekstraklasie. Tak jak w przypadku Kupczaka - jeśli przy takiej mizerii w środku pola nie łapie się do składu Podbeskidzia, to w Legii, z której jest wypożyczony, nie będzie miał czego szukać.

Ciąg dalszy nastąpi już w styczniu...?
autor: Michał Trela

Przeczytaj również