Podbeskidzie Bielsko-Biała już pod kreską. Pierwszy raz od trzech lat
09.05.2010
Ostatni raz gościli tam na początku sezonu 2007/2008, ale wtedy zostali ukarani sześcioma ujemnymi punktami i po prostu nie mogło być inaczej. Za to miejsce w "czerwonej strefie" spowodowane słabą postawą na boisku Podbeskidzie zajmowało ostatnio jeszcze w sezonie 2006/2007. Kibice "Górali" nie są więc przyzwyczajeni do tego widoku.
Ich drużyna przypomina rozbitka, który dramatycznie walczy o utrzymanie nad powierzchnią. Wczoraj zachłysnął się i znalazł pod wodą. W najbliższym czasie zawodników z Bielska-Białej czeka jednak prawdziwa gra o życie, bowiem terminarz przynosi im do końca sezonu aż trzy mecze u siebie z bezpośrednimi rywalami w walce o utrzymanie: Wisłą Płock, Motorem Lublin i GKP Gorzów Wielkopolski.
Na wyjeździe zmierzą się w ostatniej kolejce z również broniącą się przed spadkiem Flotą Świnoujście. Pozostałe dwa mecze "Górale" zagrają z rywalami nie walczącymi już praktycznie o nic: GKS-em Katowice i Wartą Poznań. Teoretycznie więc zestaw gier powinien być sprzymierzeńcem graczy Roberta Kasperczyka, ale tegoroczne doświadczenie uczy, że... im łatwiej, tym trudniej.
Zwłaszcza że bielszczanie aż cztery na sześć spotkań rozegrają na własnym boisku, które w tym sezonie nie jest ich sprzymierzeńcem. Jeśli przełamanie nie nastąpi w środowej potyczce z Wartą, może być bardzo gorąco, bo w sobotę walka będzie już toczyć się na noże - Podbeskidzie podejmie mającą tylko dwa punkty więcej płocką Wisłę.
Ich drużyna przypomina rozbitka, który dramatycznie walczy o utrzymanie nad powierzchnią. Wczoraj zachłysnął się i znalazł pod wodą. W najbliższym czasie zawodników z Bielska-Białej czeka jednak prawdziwa gra o życie, bowiem terminarz przynosi im do końca sezonu aż trzy mecze u siebie z bezpośrednimi rywalami w walce o utrzymanie: Wisłą Płock, Motorem Lublin i GKP Gorzów Wielkopolski.
Na wyjeździe zmierzą się w ostatniej kolejce z również broniącą się przed spadkiem Flotą Świnoujście. Pozostałe dwa mecze "Górale" zagrają z rywalami nie walczącymi już praktycznie o nic: GKS-em Katowice i Wartą Poznań. Teoretycznie więc zestaw gier powinien być sprzymierzeńcem graczy Roberta Kasperczyka, ale tegoroczne doświadczenie uczy, że... im łatwiej, tym trudniej.
Zwłaszcza że bielszczanie aż cztery na sześć spotkań rozegrają na własnym boisku, które w tym sezonie nie jest ich sprzymierzeńcem. Jeśli przełamanie nie nastąpi w środowej potyczce z Wartą, może być bardzo gorąco, bo w sobotę walka będzie już toczyć się na noże - Podbeskidzie podejmie mającą tylko dwa punkty więcej płocką Wisłę.
Polecane
I liga