Podbeskidzie Bielsko-Biała jednak puści Demjana do Belgii!

28.06.2013
- Proszę mi powiedzieć, do czego potrzebny jest taki wyjazd? Na wycieczkę - pytał Wojciech Borecki, prezes Podbeskidzia, w dzisiejszym "Sporcie". Ostatecznie zgodził się jednak na wyjazd Demjana do Belgii.
Prezes Podbeskidzia nie traci jeszcze nadziei, że napastnik zostanie w Bielsku-Białej, mimo złego klimatu rozmów między nim a menedżerami Demjana. - Powiem szczerze - mam bogate doświadczenie w kontaktach z piłkarskimi menadżerami, ale coś takiego spotkało mnie po raz pierwszy i mam nadzieję, ostatni. Na koniec pragnę jednak dodać, że tematu pozostania Roberta w naszym zespole nie zamykam. Zgodziłem się na to, aby nie jechał z nami na turniej do Zakopanego i opuścił klub przed końcem kontraktu ale jednocześnie po dzisiejszym treningu żegnając się z nim powiedziałem, że moja oferta nadal jest aktualna i byłoby mi bardzo miło, gdyby we wtorek wsiadł do autokaru wiozącego drużynę na obóz do Wronek - nie ukrywa Borecki.

"Sternik" bielszczan ujawnia też trochę szczegółów negocjacji kontraktowych. - Jest mi bardzo przykro, iż doszło do sytuacji, w której znikome są szanse na to, aby Robert Demjan pozostał w naszym klubie. Ciężko pracowaliśmy nad tym, aby stało się inaczej. Robert dostał najlepszą ofertę jaką mogliśmy mu zaproponować. Przystaliśmy na wszystkie jego oczekiwania. Zaproponowaliśmy mu - co chcę podkreślić - aż trzyletni kontrakt, a nasza propozycja według moich wiadomości była najlepsza w ekstraklasie. W porównaniu z tym, co zaproponowaliśmy innym zawodnikom pozostającym w klubie oraz tym, co proponujemy nowym graczom, to naprawdę był ponadstandardowy wyjątek. Ale mieliśmy nadzieję, że dzięki temu Robert nadal będzie pomocny dla naszego klubu. Jednak w ostatniej chwili sprawy nabrały zupełnie innego obrotu - zaznacza.

Poszło właśnie o menedżerów. - Nie może być tak, że przy wielogodzinnych dyskusjach na temat transferu Roberta tylko pół godziny rozmawiamy o oczekiwaniach piłkarza, a całą resztę czasu poświęcamy dyskusjom na temat wielkości gaży usługi menedżerskiej dla dwóch panów, którzy reprezentują zawodnika. Osobna kwestia to ich zachowanie, które - mówiąc delikatnie - mocno i to na minus odbiegało od tego, jak zachowują się menedżerowie innych zawodników - kończy.
źródło: tspodbeskidzie.pl

Przeczytaj również