Podbeskidzie Bielsko-Biała, czyli gdzie się podziali tamci "Górale"?

16.11.2009
Duża presja, nietrafione transfery, fatalna gra na własnym boisku - w efekcie Podbeskidzie ma tylko cztery punkty przewagi nad strefą spadkową! Jesień była dla "Górali" prawdziwym dramatem.
Komentarz
Sławomir Cienciała (kapitan Podbeskidzia): Przed rozpoczęciem sezonu w ogóle nie mieliśmy czasu na odpoczynek. Myśleliśmy o barażach o ekstraklasę, które nigdy przecież nie nadeszły. Szykowaliśmy się tak naprawdę tylko na te dwa mecze, a potem miało to jakoś wyglądać. Okazało się, że ten balonik został zbyt mocno nadmuchany. Ale ta drużyna ma charakter. Teraz nie pozostaje nam nic innego, jak odpocząć, wszystko to sobie na spokojnie przeanalizować, przepracować solidnie zimę i na wiosnę już takich błędów nie popełniać.

Plusy
Niezła postawa na wyjazdach. Bielszczanie potrafili wygrywać tam, gdzie najlepsze drużyny ligi nie zawsze sobie radziły - w Kluczborku i Gorzowie Wielkopolskim. Na plus trzeba również ocenić transfery Łukasza Ganowicza i - zwłaszcza - Sylwestra Patejuka. 27-latek przychodził z Nidy Pińczów jako piłkarz zupełnie anonimowy, a szybko stał się najlepszym strzelcem zespołu.

Minusy
Na całej linii zawiedli szykowani na liderów drużyny: Piotr Bagnicki, Dariusz Kołodziej (jego po części usprawiedliwiają problemy zdrowotne, z jakimi borykał się w lecie) i Piotr Rocki. Kontrolę nad sytuacją stracił trener Marcin Brosz, wokół którego trwały nieustanne spekulacje. Zostanie? Odejdzie? Ostatecznie, niedługo po tym, jak kibice żegnali go białymi chusteczkami, szkoleniowiec został urlopowany. A propos fanów... Ci nie wytrzymali i - nie mogąc pogodzić się z pięcioma (!) porażkami z rzędu na własnym stadionie - zaczęli zarzucać swoim zawodnikom brak ambicji. - Nie chce wam się grać? To wypier...! - śpiewali. Atmosfera była napięta.

Najlepszy zawodnik
Bartłomiej Konieczny - Trzymał w ryzach bardzo niepewną w tej rundzie defensywę Podbeskidzia, a w kulminacyjnym momencie - podczas meczu z MKS-em Kluczbork - strzelił bramkę, która w bardzo dużej mierze uchroniła "Górali" od zimy na miejscu spadkowym. Tym większa strata dla bielszczan, że Konieczny zasłużył również na miano wielkiego pechowca ostatnich miesięcy. Na początku rozgrywek leczył uraz nosa, a później zmagał się z kontuzją palca stopy.

Najlepszy mecz
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Dolcan Ząbki (4-0). Nikt inny nie zdetronizował w takim stylu rewelacji jesieni. Grający z polotem gospodarze robili z rywalami co tylko chcieli. Szybko ustawili sobie gości, by później regularnie zadawać kolejne ciosy. Wtedy wydawało się, że oto właśnie wrócili starzy, dobrzy "Górale". Ale drugiego takiego popisu już nie było... Choć brawa drużynie należą się też za wspomniany mecz w Kluczborku czy ten z ŁKS-em Łódź.

Rozczarowanie
Piotr Rocki - Chyba największy transferowy niewypał I ligi. 35-latek w niczym nie przypominał samego siebie z występów w Odrze Wodzisław, Groclinie Grodzisk Wielkopolski, a nawet Legii Warszawa. Na Łazienkowskiej, choć zazwyczaj był tam tylko rezerwowym, potrafił wnieść do gry sporo ożywienia. W Bielsku-Białej miał być mózgiem zespołu, tymczasem doszło nawet do tego, że został wraz z Piotrem Bagnickim przesunięty do zespołu rezerw.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również