Podbeskidzie - Bełchatów 1-0. I jak tu nie mówić, że podgląda... Robbena?

09.12.2011
Podbeskidzie Bielsko-Biała po raz pierwszy w tym sezonie wygrało 2. mecz z rzędu. Znów gola w stylu Arjena Robbena zdobył Sebastian Ziajka, co pozwoli "Góralom" przezimować z 23 punktami na koncie.
Wydarzenie
W 58. minucie po ładnej akcji Podbeskidzia Sebastian Ziajka znalazł się niepilnowany 20 metrów przed bramką. Pomocnik uderzył mocno i bardzo precyzyjnie, tuż obok słupka bramki Łukasza Sapeli, udowadniając, że w końcówce rundy znajduje się w świetnej formie.

Bohater
Nie ma wątpliwości, że strzelec jedynej bramki Sebastian Ziajka. Tydzień temu strzelił gola schodząc z lewej strony do środka boiska. Dziś jeszcze w pierwszej połowie groźnie próbował z dystansu prawą nogą, a tuż przed zdobyciem gola, uderzył również fantastycznie, piłkę wybił przed siebie Sapela, a z dobitką pospieszył Sylwester Patejuk, jednak bramkarz zdołał ją wyłapać.

Rozczarowanie
Krzysztof Król. W niczym nie przypominał tego lewego obrońcy z początku sezonu. Był niedokładny, niepewny, popełniał sporo błędów. W ogóle defensywa bielszczan nie była dziś monolitem, ale liczy się końcowy efekt.

Co ciekawego
-
Podbeskidzie po raz pierwszy od maja wygrało dwa mecze pod rząd.

- Murawa była dzisiaj w fatalnym stanie, choć w Bielsku wcale mocno nie padało, a do niedawna narzekano na suszę... Goście zgłaszali przed pierwszym gwizdkiem pewne zastrzeżenia co do jakości boiska.

- Kibice na wszystkie sposoby domagali się wejścia na boisko Piotra Malinowskiego. Trzy razy skandowali "Malina", raz "Piotrek Malinowski", jednak piłkarz nie pojawił się tym razem na boisku.

- W pierwszej połowie Tomasz Wróbel huknął bardzo mocno z ostrego kąta, jednak trafił w słupek.

- Najprawdopodobniej urazu doznał Juraj Danczik, który na drugą połowę już nie wyszedł. Zastąpił go Ondrzej Szourek.

- Przed meczem rozdano nagrody dla trzech osób, które wykupiły karnety na cały sezon. Wśród nich były m.in. systemy GPS i laptopy.

- W przerwach meczach Podbeskidzia kibice strzelali ostatnio rzuty karne rezerwowemu bramkarzowi. Wydawało się, że staje się to tradycją, tymczasem... dzisiaj nic takiego nie miało miejsca.

-
Po raz kolejny bielscy kibice skandowali "Chcemy stadionu, hej Bielsko chcemy stadionu". Ciekawe, na jak długo to hasło wejdzie do repertuaru fanów...?
autor: Michał Trela

Przeczytaj również