Podbeskidzie będzie faworytem?

17.07.2009
Serial o nazwie "ekstraklasa" nie skończył się dla bielszczan happy endem. - Ale nasza marka i tak idzie w górę. Celujemy zatem w mistrzostwo I ligi - zapowiada Bartłomiej Konieczny, obrońca "Górali".
Niedowierzanie - w ten sposób można najkrócej opisać atmosferę, jaka panuje w Bielsku-Białej po środowym werdykcie Komisji ds. Nagłych PZPN. - Nie ma się czemu dziwić, skoro naprawdę byliśmy przekonani, że na dniach czekał nas będzie baraż o ekstraklasę. Mało tego. Mnie po cichu marzyło się nawet, że "załapiemy" się do niej bez konieczności rozgrywania takiego dwumeczu - przyznaje Bartłomiej Konieczny. Słowa "skandal" - a tak całą sprawę skomentował Jerzy Wolas, prezes klubu - obrońca "Górali" używać jednak nie zamierza.

Dlaczego? - Bo nie znam się na tyle na przepisach, by móc w tak zdecydowany sposób oceniać pracę związku. Wiem natomiast, jak to wszystko powinno wyglądać z czysto sportowego punktu widzenia. Otóż szansa walki o elitę nam się należała! - przekonuje 28-latek. Czy w całej sytuacji można jednak doszukać się jakiegoś pozytywu? - Mamy w sobie mnóstwo sportowej złości. O awans będziemy zatem teraz rywalizować z jeszcze większym zacięciem - podkreśla Konieczny.

A nadchodzący sezon zapowiada się jako najciekawszy w ostatnich latach. - My rezerwujemy dla siebie rolę jednego z głównych faworytów - uśmiecha się były gracz łódzkiego Widzewa. - Dla wielu byliśmy do niedawna klubem anonimowym. Ale te czasy już minęły. Marka Podbeskidzia idzie w górę. Wyniki letnich sparingów pokazują, że stać nas na naprawdę wiele - dodaje Konieczny. Pytanie: "Czy góralski charakter zawojuje rozgrywki?", jest jak najbardziej zasadne.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również