Po oświadczeniach Łacioka i Kaczmarczyka: "Drzewiarz może pier... agenta!"
07.02.2013
Po przeanalizowaniu oświadczeń opublikowanych przez Tomasza Kaczmarczyka, menedżera piłkarskiego i Mirosława Łacioka, prezesa Drzewiarza Jasienica, zdecydowaliśmy się na rozstrzygnięcie kilku poruszonych w nich spraw.
1. Czy Mirosław Łaciok i Kamil Adamek rzeczywiście się spotkali?
Tak stwierdził w swoim oświadczeniu Tomasz Kaczmarczyk, a Mirosław Łaciok tego nie zdementował. Jak więc było? - Końcem stycznia odbyliśmy w klubie spotkanie w szerszym gronie. Obecni byli członkowie zarządu, Kamil Adamek oraz pan Tomasz Kaczmarczyk. Kamil oświadczył mi, że nie on będzie ze mną rozmawiał, a jego pełnomocnik, czyli pan Kaczmarczyk - twierdzi prezes Drzewiarza. Jak przedstawia to Kaczmarczyk? - Byliśmy na spotkaniu 28 stycznia. Najpierw Kamil sam rozmawiał z zarządem klubu, potem rozmawialiśmy wspólnie - mówi.
Była też druga propozycja spotkania, którą według Kaczmarczyka Łaciok nie był zainteresowany. - Kamil zadzwonił o godzinie 22 i mówił, że chciałby się ze mną spotkać, ale przy obecności pana Kaczmarczyka. Powiedziałem, że moje stanowisko się nie zmienia - ja z nim mogę porozmawiać, natomiast z Panem Kaczmarczykiem nie mam o czym rozmawiać. On dla mnie nie jest żadną stroną . Raz, że Kamil jest moim zawodnikiem. Dwa, dlaczego nie, nawet powinniśmy rozmawiać. Szczególnie, że od 1 lutego miał się stawiać na treningu. "Możemy się spotkać, żebyśmy porozmawiali po męsku. Ja ci powiem, jak ja to widzę, ty powiesz, jak ty to widzisz. Ja bym chciał wiedzieć, co ty zamierzasz" - powiedziałem mu. On mi nawet nie sprecyzował, czy chce grać w Podbeskidziu... - tłumaczy Łaciok.
2. Jaki był udział w sprawie Ireneusza Jelenia?
Mirosław Łaciok w swoim oświadczeniu zacytował słowa Kaczmarka, który mówił: "Na spotkaniu powiedzieliśmy, że chcemy z Irkiem Jeleniem - partnerem mojej agencji - współpracować z Kamilem". Prezes Drzewiarza Jasienica napisał, że wynika z tego, że Ireneusz Jeleń - będąc czynnym zawodnikiem - prowadzi działalność gospodarczą poprzez bycie wspólnikiem w agencji menedżerskiej. Co na to Kaczmarczyk?
- Każdy zawodnik, którego ja prowadzę - a nie prowadzę ich tak wielu - jest przeze mnie traktowany jak partner. Nie jak klient, tylko jak partner. Tym bardziej ma to miejsce w przypadku Irka, z którym jestem związany bardzo długo, z którym przeżyłem wiele różnych chwil. W oświadczeniu było to potraktowane jako "wspólnik". Irek nie był i nie jest moim wspólnikiem. To, że go traktuję po partnersku, to jest inna sprawa. Staram się pomagać w każdej sprawie, nie tylko przy podpisywaniu kontraktów. Irek owszem prowadzi działalność gospodarczą, ale niestety nie jest moim wspólnikiem - wyjaśnia menedżer byłego gracza Podbeskidzia.
- Natomiast Irek i Kamil się zwyczajnie zakumplowali. Pochodzą z tych samych okolic, losy ich rodzin już się przeplatały, jeździli razem na treningi. Irek przeszedł przecież podobną drogę, co Kamil - dodaje Kaczmarczyk.
3. Dlaczego Kaczmarczyk nie przedstawił Adamkowi ofert innych klubów?
- Kamil powiedział mi, że chce grać w Podbeskidziu. W oświadczeniu Łacioka czytam zarzut, że nie przedstawiłem zawodnikowi innych ofert. No, nie, bo ja jestem partnerem zawodnika. Jeżeli on mi mówi: "Panie Tomku, ja się dobrze czuję w Podbeskidziu, ja bym chciał grać w Podbeskidziu", to moim psim obowiązkiem jest zrobić wszystko, żeby ten Kamil zagrał w Podbeskidziu. Skoro się tam dobrze czuje, to nie można go na siłę wciskać gdzieś indziej - mówi Kaczmarczyk. I dodaje.
- Jeśli Drzewiarzowi faktycznie zależy na dobru Kamila, to dlaczego nie dogadał się z Podbeskidziem? Powiem po męsku: Drzewiarz może - za przeproszeniem - pier...ć agenta. Dlatego, że Drzewiarzowi agent nie jest potrzebny - mówi Kaczmarczyk.
- Zwolnienie Kamila Adamka doszło dzisiaj do mnie i jest do 8 lutego. Jak wróci, mogę z nim siąść do rozmów i pewne rzeczy mu wyjaśnić. I wtedy mogę rozpocząć rozmowy z prezesem Boreckim. Dalej chcę, żeby grał w Podbeskidziu, ale nie mogę podjąć żadnych ruchów, nie mając jego zgody, a nie mogę mieć jego zgody, bo nie mam z nim kontaktu dalej nie odbiera moich telefonów - twierdzi z kolei prezes Drzewiarza, a my tę wypowiedź przytaczamy Kaczmarczykowi...
- Zgoda Kamila jest i on o tym doskonale wie, bo o tym rozmawialiśmy. Byliśmy na spotkaniu 28 stycznia. Najpierw Kamil sam rozmawiał z zarządem klubu, potem rozmawialiśmy wspólnie i Łaciok doskonale wie, że marzeniem Kamila jest gra w Podbeskidziu - kończy Tomasz Kaczmarczyk.
1. Czy Mirosław Łaciok i Kamil Adamek rzeczywiście się spotkali?
Tak stwierdził w swoim oświadczeniu Tomasz Kaczmarczyk, a Mirosław Łaciok tego nie zdementował. Jak więc było? - Końcem stycznia odbyliśmy w klubie spotkanie w szerszym gronie. Obecni byli członkowie zarządu, Kamil Adamek oraz pan Tomasz Kaczmarczyk. Kamil oświadczył mi, że nie on będzie ze mną rozmawiał, a jego pełnomocnik, czyli pan Kaczmarczyk - twierdzi prezes Drzewiarza. Jak przedstawia to Kaczmarczyk? - Byliśmy na spotkaniu 28 stycznia. Najpierw Kamil sam rozmawiał z zarządem klubu, potem rozmawialiśmy wspólnie - mówi.
Była też druga propozycja spotkania, którą według Kaczmarczyka Łaciok nie był zainteresowany. - Kamil zadzwonił o godzinie 22 i mówił, że chciałby się ze mną spotkać, ale przy obecności pana Kaczmarczyka. Powiedziałem, że moje stanowisko się nie zmienia - ja z nim mogę porozmawiać, natomiast z Panem Kaczmarczykiem nie mam o czym rozmawiać. On dla mnie nie jest żadną stroną . Raz, że Kamil jest moim zawodnikiem. Dwa, dlaczego nie, nawet powinniśmy rozmawiać. Szczególnie, że od 1 lutego miał się stawiać na treningu. "Możemy się spotkać, żebyśmy porozmawiali po męsku. Ja ci powiem, jak ja to widzę, ty powiesz, jak ty to widzisz. Ja bym chciał wiedzieć, co ty zamierzasz" - powiedziałem mu. On mi nawet nie sprecyzował, czy chce grać w Podbeskidziu... - tłumaczy Łaciok.
2. Jaki był udział w sprawie Ireneusza Jelenia?
Mirosław Łaciok w swoim oświadczeniu zacytował słowa Kaczmarka, który mówił: "Na spotkaniu powiedzieliśmy, że chcemy z Irkiem Jeleniem - partnerem mojej agencji - współpracować z Kamilem". Prezes Drzewiarza Jasienica napisał, że wynika z tego, że Ireneusz Jeleń - będąc czynnym zawodnikiem - prowadzi działalność gospodarczą poprzez bycie wspólnikiem w agencji menedżerskiej. Co na to Kaczmarczyk?- Każdy zawodnik, którego ja prowadzę - a nie prowadzę ich tak wielu - jest przeze mnie traktowany jak partner. Nie jak klient, tylko jak partner. Tym bardziej ma to miejsce w przypadku Irka, z którym jestem związany bardzo długo, z którym przeżyłem wiele różnych chwil. W oświadczeniu było to potraktowane jako "wspólnik". Irek nie był i nie jest moim wspólnikiem. To, że go traktuję po partnersku, to jest inna sprawa. Staram się pomagać w każdej sprawie, nie tylko przy podpisywaniu kontraktów. Irek owszem prowadzi działalność gospodarczą, ale niestety nie jest moim wspólnikiem - wyjaśnia menedżer byłego gracza Podbeskidzia.
- Natomiast Irek i Kamil się zwyczajnie zakumplowali. Pochodzą z tych samych okolic, losy ich rodzin już się przeplatały, jeździli razem na treningi. Irek przeszedł przecież podobną drogę, co Kamil - dodaje Kaczmarczyk.
3. Dlaczego Kaczmarczyk nie przedstawił Adamkowi ofert innych klubów?
- Kamil powiedział mi, że chce grać w Podbeskidziu. W oświadczeniu Łacioka czytam zarzut, że nie przedstawiłem zawodnikowi innych ofert. No, nie, bo ja jestem partnerem zawodnika. Jeżeli on mi mówi: "Panie Tomku, ja się dobrze czuję w Podbeskidziu, ja bym chciał grać w Podbeskidziu", to moim psim obowiązkiem jest zrobić wszystko, żeby ten Kamil zagrał w Podbeskidziu. Skoro się tam dobrze czuje, to nie można go na siłę wciskać gdzieś indziej - mówi Kaczmarczyk. I dodaje.
- Jeśli Drzewiarzowi faktycznie zależy na dobru Kamila, to dlaczego nie dogadał się z Podbeskidziem? Powiem po męsku: Drzewiarz może - za przeproszeniem - pier...ć agenta. Dlatego, że Drzewiarzowi agent nie jest potrzebny - mówi Kaczmarczyk.
- Zwolnienie Kamila Adamka doszło dzisiaj do mnie i jest do 8 lutego. Jak wróci, mogę z nim siąść do rozmów i pewne rzeczy mu wyjaśnić. I wtedy mogę rozpocząć rozmowy z prezesem Boreckim. Dalej chcę, żeby grał w Podbeskidziu, ale nie mogę podjąć żadnych ruchów, nie mając jego zgody, a nie mogę mieć jego zgody, bo nie mam z nim kontaktu dalej nie odbiera moich telefonów - twierdzi z kolei prezes Drzewiarza, a my tę wypowiedź przytaczamy Kaczmarczykowi...
- Zgoda Kamila jest i on o tym doskonale wie, bo o tym rozmawialiśmy. Byliśmy na spotkaniu 28 stycznia. Najpierw Kamil sam rozmawiał z zarządem klubu, potem rozmawialiśmy wspólnie i Łaciok doskonale wie, że marzeniem Kamila jest gra w Podbeskidziu - kończy Tomasz Kaczmarczyk.
Polecane
Ekstraklasa