Po błędzie, na ławkę rezerwowych. „Poczułem sportową złość”
02.04.2014
Marek Sokołowski w tej rundzie nie popisał się przynajmniej dwa razy. Ale za to w dwóch kolejnych meczach oddał to, co zabrał. I to z nawiązką – czytamy w Sporcie.
– Tak nie możemy grać. Nie możemy faulować w taki sposób, w ostatnich sekundach meczu. W takim miejscu. Przez to nie wywozimy z Poznania ani jednego punktu – takimi słowami podsumował przegrany 1-2 mecz z Lechem trener Podbeskidzia, Leszek Ojrzyński, który tą wypowiedzią odniósł się do sytuacji w doliczonym czasie gry, gdy bezmyślnego faulu przed polem karnym dopuścił się Marek Sokołowski.
W kolejnym spotkaniu z Cracovią kapitan bielszczan zasiadał na ławce rezerwowych... – Czy to mnie zmobilizowało? Myślę, że w jakimś sensie tak. Jestem już na tyle doświadczonym zawodnikiem, że takie decyzje nie powodują u mnie wielkich emocji. Ale w pewnym sensie poczułem sportową złość, chociaż oczywiście nie robiłem fochów. Jestem stąd, z Bielska-Białej i zawsze, jak tylko umiem staram się pomóc drużynie. Czy to grając od początku, czy to wchodząc z ławki rezerwowych. Wiem, dlaczego na niej usiadłem – mówi pomocnik Podbeskidzia.
W obecnym sezonie „Sokół” jest... najlepszym strzelcem Podbeskidzia z dorobkiem czterech bramek. Wiosną trafił dwukrotnie – wykorzystał „jedenastki” w meczach z Cracovią i Ruchem. Za każdym razem strzały te dały „Góralom” punktowe zdobycze. W Chorzowie sprawiły, że bielski zespół wygrał na wyjeździe w ekstraklasie po raz pierwszy od... 299 dni!
– Tak nie możemy grać. Nie możemy faulować w taki sposób, w ostatnich sekundach meczu. W takim miejscu. Przez to nie wywozimy z Poznania ani jednego punktu – takimi słowami podsumował przegrany 1-2 mecz z Lechem trener Podbeskidzia, Leszek Ojrzyński, który tą wypowiedzią odniósł się do sytuacji w doliczonym czasie gry, gdy bezmyślnego faulu przed polem karnym dopuścił się Marek Sokołowski.
W kolejnym spotkaniu z Cracovią kapitan bielszczan zasiadał na ławce rezerwowych... – Czy to mnie zmobilizowało? Myślę, że w jakimś sensie tak. Jestem już na tyle doświadczonym zawodnikiem, że takie decyzje nie powodują u mnie wielkich emocji. Ale w pewnym sensie poczułem sportową złość, chociaż oczywiście nie robiłem fochów. Jestem stąd, z Bielska-Białej i zawsze, jak tylko umiem staram się pomóc drużynie. Czy to grając od początku, czy to wchodząc z ławki rezerwowych. Wiem, dlaczego na niej usiadłem – mówi pomocnik Podbeskidzia.
W obecnym sezonie „Sokół” jest... najlepszym strzelcem Podbeskidzia z dorobkiem czterech bramek. Wiosną trafił dwukrotnie – wykorzystał „jedenastki” w meczach z Cracovią i Ruchem. Za każdym razem strzały te dały „Góralom” punktowe zdobycze. W Chorzowie sprawiły, że bielski zespół wygrał na wyjeździe w ekstraklasie po raz pierwszy od... 299 dni!
Polecane
Ekstraklasa