Piotr Malinowski: To miłe ze strony kibiców, że skandują moje nazwisko

05.11.2011
Po dwóch meczach ligowych nieobecności, do gry w Podbeskidziu Bielsko-Biała wrócił Piotr Malinowski. Jak zwykle, kibice domagali się jego wejścia od samego początku drugiej połowy.
- To bardzo miłe ze strony kibiców, że tak skandują moje nazwisko. Bardzo im za to dziękuję, bo to niezwykle pozytywne zjawisko. Podświadomie na pewno to na mnie działa w jakiś sposób - przyznaje "Malina", którego ostatnio nie odpuszczają kontuzje. - Najpierw zmagałem się z urazem ścięgna Achillesa. Wróciłem do gry i wtedy odezwały się problemy z kostką. Cieszę się, że po kontuzji mogłem wejść i zaprezentować się z niezłej strony - mówi skrzydłowy bielszczan.

27-latek grę w ekstraklasie zaczynał jednak w Górniku Zabrze. - W Zabrzu zadebiutowałem w ekstraklasie i na pewno nabrałem jakiegoś doświadczenia, które myślę, że może teraz procentować w Podbeskidziu - podkreśla po spotkaniu ze swoim byłym klubem. Przy Roosevelta ma znajomych do dziś, co widać było choćby po piątkowym meczu, gdy długo rozmawiał pod szatnią z Mariuszem Przybylskim, pomocnikiem Górnika, z którym znał się jeszcze z czasów wspólnej gry w klubie z Górnego Śląska.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również