Piłkarze z pierwszej drużyny "Górali" zagrali w rezerwach. Jak im poszło?
12.09.2011
Taka jest jednak specyfika drugiej drużyny, że nawet kapitan ekstraklasowego zespołu może się na chwilę znaleźć w IV lidze. Tym większy szacunek dla czechowiczan, że potrafili walczyć do końca i z 0-2 wyciągnąć w końcówce na 2-2. Inna sprawa, że zawodnikom pierwszej drużyny "Górali" trzeba oddać, że podeszli do meczu zdecydowanie poważniej niż również naszpikowany gwiazdami skład, który nie tak dawno uległ Rekordowi Bielsko-Biała 2-7.
Sławomir Cienciała
Bardzo rzadki to widok, by kapitana ekstraklasowego zespołu zobaczyć na boisku na "Górce" w meczu drugiej drużyny. Poza tym, Cienciała bez numeru 18 na koszulce też wygląda jakoś dziwnie. Prawy obrońca zagrał jednak na swoim poziomie - ustawiał młodszych kolegów, był pewny w obronie i strzelił po rzucie rożnym bramkę na 2-0. Kilka razy ograł go Jakub Płoszaj, ale ten młody skrzydłowy MRKS-u dysponuje nie lada pokrętłem w nodze.
Sebastian Ziajka
Był liderem "Dwójki". Grał walecznie, wypuszczał prostopadle Malinowskiego. Wreszcie ładnym strzałem z 20 metrów pokonał Macieja Matyjaszczyka, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie. W końcówce źle stanął i musiał opuścić boisko. Z wściekłości rzucał butami. Uraz na szczęście nie okazał się jednak poważny. Kostka została tylko lekko podkręcona.
Piotr Malinowski
Nikt nie mógł go dogonić, ale to truizm. Miał bardzo dobry początek, kiedy jego strzały, kończące rajdy, minimalnie przelatywały obok bramki. Później trochę zgasł i za mocno wdawał się w dryblingi. Jednak generalnie nie widać po nim drastycznego spadku formy w stosunku do tego, co prezentował na wiosnę.
Michał Osiński
On z tej czwórki radził sobie najsłabiej, co nie znaczy źle. Jak zwykle imponował walecznością, jednak rzadko zapędzał się do przodu, zupełnie inaczej niż w meczach pierwszej drużyny.
Sławomir Cienciała
Bardzo rzadki to widok, by kapitana ekstraklasowego zespołu zobaczyć na boisku na "Górce" w meczu drugiej drużyny. Poza tym, Cienciała bez numeru 18 na koszulce też wygląda jakoś dziwnie. Prawy obrońca zagrał jednak na swoim poziomie - ustawiał młodszych kolegów, był pewny w obronie i strzelił po rzucie rożnym bramkę na 2-0. Kilka razy ograł go Jakub Płoszaj, ale ten młody skrzydłowy MRKS-u dysponuje nie lada pokrętłem w nodze.
Sebastian Ziajka
Był liderem "Dwójki". Grał walecznie, wypuszczał prostopadle Malinowskiego. Wreszcie ładnym strzałem z 20 metrów pokonał Macieja Matyjaszczyka, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie. W końcówce źle stanął i musiał opuścić boisko. Z wściekłości rzucał butami. Uraz na szczęście nie okazał się jednak poważny. Kostka została tylko lekko podkręcona.
Piotr Malinowski
Nikt nie mógł go dogonić, ale to truizm. Miał bardzo dobry początek, kiedy jego strzały, kończące rajdy, minimalnie przelatywały obok bramki. Później trochę zgasł i za mocno wdawał się w dryblingi. Jednak generalnie nie widać po nim drastycznego spadku formy w stosunku do tego, co prezentował na wiosnę.
Michał Osiński
On z tej czwórki radził sobie najsłabiej, co nie znaczy źle. Jak zwykle imponował walecznością, jednak rzadko zapędzał się do przodu, zupełnie inaczej niż w meczach pierwszej drużyny.
Polecane
Ekstraklasa