Piłkarz tygodnia: Zubas dogonił Szmatułę. Ciasno w czołówce
06.04.2016

Był jednym z reżyserów arcyciekawej konfrontacji "niebieskich" z Wisłą Kraków, a 80 procent jego podań trafiało do adresata. Dwa z nich przełożyły się na gole dla Ruchu - najpierw kapitalnym podaniem, przyspieszając akcję gospodarzy obsłużył Kamila Mazka, który później objechał Miśkiewicza i asystował przy trafieniu Mariusza Stępińskiego. W drugiej połowie ograł Richarda Guzmicsa, popędził z piłką pod linię końcową i wyłożył ją skutecznie zamykającemu całość Michałowi Kojowi. Dlatego oceny jego występu z "Białą Gwiazdą" nie może zamazać niewykorzystany karny z doliczonego czasu gry. Zwłaszcza, że ostatecznie to 20-latek zdecydował się wziąć na siebie ciężar wykonania "jedenastki" która mogła zdecydować o grze Ruchu w mistrzowskiej ósemce.

Po raz drugi trafia do naszego zestawienia, tym razem zajmując w nim czwarte miejsce. To po jego dośrodkowaniu Marek Wasiluk skierował piłkę do swojej bramki otwierając wynik kuriozalnego meczu Jagiellonii Białystok z Podbeskidziem. Ze swoich ofensywnych umiejętności obrońca bielszczan robił zresztą w poniedziałek spory użytek. W sumie trzy razy "wrzucał" piłkę w pole karne gospodarzy, wygrał wiele indywidualnych pojedynków a całość zwieńczył skutecznie wykorzystanym rzutem karnym który całkowicie zabił już mecz w Białymstoku.

Jedną z ozdób widowiska które stworzyły w niedzielę Ruch z Wisłą były pojedynki "Stępla" z Arkadiuszem Głowackim. Weteran "Białej Gwiazdy" przyznawał, że jego były kolega z drużyny zrobił w ciągu ostatnich miesięcy spore postępy. Faktycznie, Mariusz Stępiński mocno dał się we znaki całej defensywie wiślaków. Kapitalnym uderzeniem wykończył cudowną akcję "niebieskich". Tradycyjnie harował przez 78 minut swojego pobytu na boisku niemal bez przerwy absorbując obrońców przeciwnika.


Trudno było nam dokonać innego wyboru. To w dużej mierze Emilijus Zubas jest autorem scenariusza, który zakończył się ostrymi scenami po zakończeniu meczu z Jagiellonią w Białymstoku. Trener Michał Probierz nie potrafił zgodzić się z kibicami zarzucającymi jego drużynie brak ambicji, choć pewnie nie musiałby wcale interweniować gdyby nie forma litewskiego bramkarza. "Jaga" choć przegrała do zera, w całym meczu oddała bowiem 23 strzały (plus dwa skuteczne w kierunku własnej bramki), 11 z nich leciało w światło światyni Zubasa ale ten ani razu nie dał się pokonać i to znajdując się nieraz w naprawdę poważnych tarapatach!

Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów