Piłkarz tygodnia: "Super" Mójta, mocny Ruch
22.02.2016
Lider z Gliwic po raz drugi nie zachwycił, choć biorąc pod uwagę koszmarne warunki do gry przy Okrzei tym razem można Piasta usprawiedliwić. Ważne, że podopieczni trenera Latala trzeci raz z rzędu nie tracą gola. Spora w tym zasługa niespełna 22-letniego kapitana, który po słabszym występie w Łęcznej znów był sobą. Radosław Murawski nie tylko skutecznie rozbijał natarcia szczecinian ale też swoimi podaniami próbował uruchamiać ataki "Piastunek".

Gdyby trafił do bramki Górnika choć raz, z pewnością byłby wyżej. Mimo, że zaliczył czwarty z rzędu ligowy mecz bez gola, rola popularnego "Stępla" była w niedzielę nie do przecenienia. Od początku brał udział w niemal każdej ofensywnej akcji Ruchu. W pierwszej połowie momentami trochę długo "holował" piłkę, ale cały czas był bardzo groźny dla defensywy zabrzan, która próbowała sobie radzić dość ostrą grą. Oddał aż sześć strzałów, w tym trzy celne. W 66. minucie mimo nieudanego przyjęcia podania od Patryka Lipskiego zdołał wyłożyć piłkę nadbiegającemu Kamilowi Mazkowi którego strzał z linii wybijał Mariusz Magiera. 12 minut później po dwójkowej akcji to jego uderzenie dobił "Mazi" ustalając wynik spotkania. Aż do zmiany w 89. minucie niemiłosiernie męczył defensorów trenera Leszka Ojrzyńskiego.

Walka, ambicja, zaangażowanie - do tego kibiców w Bielsku-Białej Sokołowski zdążył przyzwyczaić. W meczu z poznańskim Lechem do atutów wolicjonalnych kapitan bielszczan dołożył gola po stałym fragmencie gry i - kto wie czy nie kluczową dla losów meczu - interwencję we własnym polu karnym. Chwilę po bramce na 2:1 wybił piłkę z linii bramkowej po strzale Dawida Kownackiego. A to wszystko akurat w okresie dominacji "Kolejorza" na boisku przy Rychlińskiego.

Kwintesencja tego, co pokazał cały Ruch w derbowym meczu z Górnikiem w Zabrzu. Stoicki spokój zachowany mimo presji 25-tysięcznej publiki przy Roosevelta. Realizacja założeń, uparte rozbijanie ataków przeciwnika i dokładne rozgrywanie piłki po jej przejęciu. Nie było w tym fajerwerków, ale była godna podziwu, żelazna konsekwencja i pewność siebie. "Niebiescy" opanowali środek boiska a grający swoje 25. derby w karierze pomocnik był mózgiem całej operacji. 58 kontaktów z piłką, 43 celne podania - profesor, przy którym chorzowska młodzież czuła się nadspodziewanie swobodnie na wrogim terenie.

Bezapelacyjnie bohater meczu Podbeskidzia z Lechem. Gospodarze atakowali głównie prawą stroną, ale kluczowe dla losów spotkania piłki leciały z przeciwległej flanki. Adam Mójta brał udział w każdym z czterech zdobytych przez kolegów goli! 1:0 - wrzutka Mójty otwiera bramkową akcję Podbeskidzia. 2:1 - idealne dośrodkowanie Mójty z rzutu rożnego. 3:1 - silny strzał Mójty po którym piłkę pod nogi Mateusza Szczepaniaka wypluwa Burić. 4:1 - idealna piłka do Jakuba Kowalskiego który ustala wynik meczu. Nie byłoby wygranej "Górali" z Mistrzami Polski gdyby nie świetna forma zaprezentowana przez Mójtę w ofensywie.

Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów