Piłkarz tygodnia: Podbeskidzie znowu górą

01.03.2016
Podbeskidzie znowu górą! Bielszczanie jako jedyni z naszego regionu wygrali, w dodatku zdobyli trzy punkty na terenie bezpośredniego rywala w walce o opuszczenie strefy spadkowej. W naszej piątce najlepszych jest aż trójka przedstawicieli "Górali". Po raz drugi do TOP5 wskoczył Jakub Szmatuła z Piasta Gliwice, pierwsze punkty zdobywa też Kamil Mazek.


Już w wygranych przez Ruch derbach z Górnikiem popularny "Mazi" był jedną z kluczowych postaci "niebieskich". Przeciwko Legii przy Łazienkowskiej wyszedł podwójnie "naładowany". Wychowanek "wojskowych" robił na skrzydle co mógł, a bezradni często gospodarze uciekali się do ostrych fauli. W 44 minucie Kamil Mazek był faulowany przez Adama Hlouska i Ruchowi należał się rzut karny. Sędzia Paweł Gil nie zauważył jednak uderzenia łokciem czeskiego obrońcy, a chwilę później pomocnik ekipy trenera Waldemara Fornalika schodził do szatni z potężnym "limem" nad prawym okiem. Mimo to do samego końca "tyrał" na boisku, a na dziesięć minut przed końcem po jego silnym strzale Arkadiusz Malarz wybił piłkę pod nogi Marka Zieńczuka, któremu jednak nie udało się skorzystać z okazji do zdobycia gola kontaktowego.



"Superrezerwowy" bielszczan. Wszedł na boisko w 57 minucie, przy stanie 1:0 dla Wiślaków i mocno ożywił poczynania Podbeskidzia w ataku. W 69 minucie dobrze wyszedł do podania Mateusza Szczepaniaka ale jego strzał obronił Michał Miśkiewicz. Za drugim razem Słowak był już bezbłędny i dał swojej drużynie prowadzenie, którego "Górale" nie oddali do samego końca. Już po meczu z Lechem trener Robert Podoliński przekonywał, że Samuel Stefanik to "taka dziesiątka, jakiej w Bielsku szukali". W Krakowie 24-letni pomocnik tylko potwierdził te słowa.



Jeśli w Gliwicach jest ktoś, kto wiosną nie zawodzi, to z pewnością bramkarz "Piastunek". On jako pierwszy wskakuje do naszego notowania już po raz drugi tej wiosny. Tym razem Piast przegrał co prawda z Lechią w Gdańsku 1:3 ale Jakub Szmatuła ratował skórę kolegom kilka razy. To głównie dzięki niemu były już lider tabeli do samego końca mógł myśleć o wywiezieniu z Energa Stadionu choćby punktu. Przy 0:0 efektowną paradą zatrzymał silny strzał Flavio Paixao, robił co mógł przy golu na 1:0 dla gospodarzy, choć wobec dobitki Grzegorza Kuświka był już bezradny. Nie miał nic do powiedzenia w sytuacji sam na sam z Michałem Makiem, niewiele mógł też zrobić przy trzecim golu dla Lechistów, za to wybronił "setkę" Daniela Łukasika jeszcze w 78 minucie. Do samego końca dwoił się i troił by Gliwice pozostały miastem lidera.



Jeden z głównych architektów zwycięstwa Podbeskidzia w Krakowie. Zrobił "swoje" w środku pola a swoimi podaniami kilka razy otwierał kolegom drogę do bramki przeciwnika. Łącznie na bramkę przeciwnika próbował strzelać aż sześciokrotnie. Jeszcze w pierwszej połowie po jego zagraniach dobre okazje na gola mieli też Robert Demjan i Jozef Piacek. Po zmianie stron to Mateusz Możdżeń wziął na siebie ciężar wykonania kluczowej dla losów meczu "jedenastki", choć podobno wcale nie był wyznaczony do uderzenia z rzutu karnego. 



Przez godzinę gry w Krakowie wydawało się, że bielszczanom trudno będzie przywieźć z Reymonta choćby punkt. To wiślacy mieli więcej klarownych sytuacji do podwyższenia prowadzenia, ale za każdym razem "nadziewali się" na będącego w świetnej dyspozycji Emiljusa Zubasa. Już w 19 minucie, jeszcze przy stanie 0:0 kapitalnie obronił uderzenie Rafała Wolskiego. Przy uderzeniu Zdenka Ondraska był bez szans, ale przy strzale głową czeskiego napastnika z drugiej połowy znowu był fenomenalny. Przez całe spotkanie był bardzo pewnym punktem swojego zespołu, w sumie stawał piłce na drodze do bramki pięciokrotnie.

Przeczytaj również