Piłkarz tygodnia: Nareszcie! Spora konkurencja!
08.03.2016

Po raz drugi trafia do naszego zestawienia zawodnik Górnika Zabrze i znowu jest nim Sebastian Steblecki. Zabrzanie w meczu z Lechem wypadli blado, ale z Legią, już pod wodzą trenera Jana Żurka wreszcie dali swoim kibicom choć kilka krótkich chwil radości. Głównie za sprawą efektownej gry swojego zimowego nabytku. W 15 minucie starcia przy Łazienkowskiej strzelił z dystansu tuż obok słupka, nieco ponad kwadrans później huknął w poprzeczkę bramki Arkadiusza Malarza, wreszcie w 38 minucie idealnie przyłożył nogę do piłki zagranej przez Jose Kante. Górnik ostatecznie przegrał 1:3 ale wreszcie pokazał, że jest w stanie czymś zaskoczyć rywala i swoich kibiców.

Ruch dwa razy z rzędu razem ze swoimi rywalami tworzył kapitalne widowiska, a jednym z ich głównych bohaterów był właśnie Mariusz Stępiński. Przełamał się w meczu z Cracovią trafiając do bramki przeciwnika pierwszy raz w tym roku. Wcześniej zdołał obić poprzeczkę bramki Sandomierskiego. Równie groźny był w wygranym starciu z Pogonią Szczecin. "Pomógł" Adrianowi Frączczakowi trafić do własnej bramki naciskając defensora "Portowców". Swoją zadziornością zmusił do błędu również Jakuba Słowika, który dał sobie odebrać piłkę a później sfaulował napastnika "niebieskich" i wyleciał za czerwoną kartkę. To był kluczowy moment spotkania w Szczecinie, ale do "jedenastki" "Stępel" nie podszedł, bo poprzednią zmarnował, trafiając tylko w słupek...
Długo zastanawialiśmy się, czy bramkarz Piasta nie powinien znaleźć sie nawet na wyższej pozycji w naszym rankingu po tym co pokazał w starciu z Wisłą w Krakowie. To jemu i praktycznie tylko jemu niedawny lider ekstraklasy zawdzięcza punkt wywieziony z Reymonta. Fantastycznie bronił strzały Wolskiego, szczęśliwie interweniował po uderzeniu Ondraska a w doliczonym czasie gry wygrał wojnę nerwów z Pawłem Brożkiem, broniąc rzut karny i ratując punkcik dla gliwiczan.

Kapitalne interwencje Szmatuły dały w ubiegłym tygodniu punkt gliwiczanom. Dwa gole Patryka Lipskiego z Pogonią Szczecin pozwoliły Ruchowi wywieźć komplet ze Szczecina. "Lipa" już w meczu z Cracovią był jednym z architektów świetnego widowiska. To jego dobre podanie do Łukasza Surmy rozpoczęło akcję po której przełamał się Stępiński. Sam próbował zaskoczyć Grzegorza Sandomierskiego strzałem z dystansu. W "swoim" Szczecinie, poza umiejętnościami, zaimponował stalowymi nerwami. W kluczowym momencie wziął na siebie ciężar wykonywania rzutu karnego doprowadzając do wyrównania na kwadrans przed końcem spotkania. Kilka minut później ustalił wynik książkowo zamykając dośrodkowanie Pawła Oleksego. - Przymierzył idealnie - rozkładał bezradnie ręce Czesław Michniewicz któremu "Lipa" zabrał nadzieje na choćby remis.

Szmatułą dał Piastowi punkt, Lipski Ruchowi trzy, Mateusz Szczepaniak swoimi trafieniami pozwolił w minionym tygodniu dopisać Podbeskidziu aż cztery oczka! W meczu z Górnikiem Łęczna toczonym w naprawdę trudnych warunkach bielszczanie próbowali pokazać trochę dobrego futbolu. Wyróżniał się Szczepaniak, który w 88 minucie nieprzyjemnym strzałem zaskoczył Dziugasa Bartkusa. Po chwili asystował przy golu na 2:0 po którym stało się jasne, że "Górale" wygrają trzeci raz z rzędu. Kilka dni później podopieczni trenera Podolińskiego mierzyli się z Koroną Kielce i po kolejnym trafieniu Szczepaniaka bardzo długo prowadzili mając nadzieję na podtrzymanie kapitalnej passy. Wcześniej najskuteczniejszy na dziś zawodnik Podbeskidzia kilka razy uderzał na bramkę łęcznian, a już po kwadransie po jednym z tych strzałów rywale wybijali piłkę z linii bramkowej.

Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów