Piłkarz Szombierek po zaczadzeniu wraca do zdrowia. „Miał mnóstwo szczęścia”

06.05.2019

Do zdrowia powoli wraca Gaspar Bomba, piłkarz Szombierek Bytom. 19-latek uległ zaczadzeniu i w bardzo ciężkim stanie trafił do szpitala. - Lada dzień powinien jednak opuścić placówkę w Sosnowcu, czuje się coraz lepiej - mówi drugi trener Szombierek Bytom, Krzysztof Malicki.

Szombierki Bytom

Całe zdarzenie miało miejsce w połowie kwietnia. Do zaczadzenia doszło na ogródku działkowym, a nieprzytomnego piłkarza znalazł ojciec. - W pierwszych dniach sytuacja była bardzo trudna. Gaspara przy życiu utrzymywała maszyna, dzięki niej oddychał. Na szczęście po kilku dniach sytuacja się polepszyła, chłopak odzyskał przytomność i zaczął reagować - mówi z ulgą w głosie II trener Szombierek. Pierwsze prognozy nie były jednak optymistyczne. Gaspar trafił do szpitala w bardzo ciężkim stanie. - Gdyby został znaleziony dwie godziny później... - zawiesza głos trener Malicki. - Miał mnóstwo szczęścia, wrócił do nas z drugiej strony.

Bomba jest piłkarzem GKS Katowice. Rok temu został wypożyczony do Szombierek, jesienią był jednym z podstawowych piłkarzy czwartoligowca. Zimą szukał swoich szans w Polonii Bytom, jak również w Ruchu Radzionków. Wrócił do Szombierek, ale teraz jego dalsza przygoda z piłką stanęła pod znakiem zapytania. - W ostatnich tygodniach był raczej zmiennikiem, miał 2-3 wpadki. Nie radził sobie z tą sytuacją może najlepiej. Bywał czasem niepokorny, jak to na młodego chłopaka przystało, pomruczał coś pod nosem, ale szybko mu przechodziło. Zawsze był jednak sumienny, ambitny, bardzo dobrze pracował na treningach. Chyba tylko nie było go dwukrotnie na zajęciach. Pod tym względem starał się jak mógł. Gdy go więc zabrakło na jednym treningu we wtorek, to się zdziwiliśmy... Nie było też bowiem żadnego odzewu. Myśleliśmy jednak, że może skoro nie wystawiliśmy go we wcześniejszym spotkaniu, to Gaspar musi sobie przemyśleć pewne sprawy – wspomina wydarzenia z feralnego dnia trener Szombierek. - Na drugi dzień planowaliśmy zajęcia, zadzwoniliśmy do niego, ale nikt nie odbierał. Po kilku godzinach sprawa stała się jasna.

W klubie wszyscy przeżyli szok, a koledzy wychodząc na najbliższy mecz założyli koszulki wykazując wsparcie duchowe dla młodego defensora. - To było dla nas naturalne i oczywiste. Nie mogliśmy pojechać do niego do szpitala, bo przebywał na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej, ale cały czas wspieraliśmy go. Dla niektórych to był szok, bo nie wiedzieliśmy co będzie dalej... Zamówiliśmy koszulki, dwa rodzaje. "Gaspar trzymaj się" i "Gaspar jesteśmy z Tobą". W meczu z RKS Grodziec wyszliśmy tak na rozgrzewkę oraz na mecz - mówi trener, który pomógł również przy zorganizowaniu rehabilitanta ruchowego dla młodego zawodnika.

Dzisiaj Bomba przede wszystkim musi wrócić do pełni sprawności fizycznej i psychicznej. - Sam Gaspar w szpitalu zaczyna ćwiczyć, chodzi na siłownię. W najbliższych dniach powinien wrócić do domu, zobaczymy, jak będzie z czasem prezentował się fizycznie. Lekarze, z tego co mówi zawodnik, nie widzą przeciwwskazań, by od jesieni wrócił do mocniejszych treningów i obciążeń - relacjonuje drugi trener Szombierek. - Psychicznie, jak z nim się rozmawia, widać, że jest wszystko w porządku, czuje się dobrze. Jakby nic się nie wydarzyło - dodaje trener popularnych „zielonych”.

Spokojniejsi o stan kolegi piłkarze Szombierek zagrają w weekend na wyjeździe z Unią Dąbrowa Górnicza. Zapewne na trybunach mieszkającego w Bytomiu zawodnika nie spotkamy. - A tak naprawdę przydałby się nam na boisku. Wypada nam z gry Tomek Balul, więc to byłaby jego okazja - mówi trener. - Ale najważniejsze, że czas swój jeszcze będzie miał - dodaje na koniec.

autor: Tadeusz Danisz

Przeczytaj również