Piłkarz rywala "Górali": Podbeskidzia żal i... nie żal

29.10.2010
- Nie będę się spinał tylko dlatego, że przyjeżdża moja była drużyna. Ani trenerowi, ani prezesowi, ani kibicom nie mam nic do udowodnienia - deklaruje Piotr Bagnicki z Sandecji Nowy Sącz.
Wysoki napastnik występował w Bielsku-Białej w zeszłym sezonie. Wiodło mu się raczej przeciętnie, choć regularnie grał w podstawowym składzie. Przesunięto go do zespołu rezerw, często obarczano winą za niekorzystne wyniki. Latem odszedł w nie najlepszej atmosferze. Mimo to wspomnienia z Podbeskidzia ma całkiem niezłe. - Spędziłem tam fajny czas, choć wyniki nikogo nie satysfakcjonowały. Piłkarze, trenerzy, sami sobie zgotowaliśmy ten los. Szkoda, że nie udało się zrealizować marzeń o ekstraklasie - wspomina Bagnicki.

Podbeskidzie zaczęło grać bardzo dobrze, dopiero wtedy, gdy wychowanek Armatury Kraków był już daleko od Bielska. - "Górale" radzą sobie teraz świetnie, długo byli liderem. Z jednej strony żal, że obniżka formy przyszła akurat wtedy, gdy ja tak byłem, ale też... nie żal, bo przecież również jestem w zespole grającym o awans do ekstraklasy - mówi napastnik. - Na pewno na to starcie nie będę się specjalnie spinał, bo nie mam nikomu nic do udowodnienia. Ani trenerowi, ani prezesowi, ani kibicom. Mecz jak mecz... - twierdzi.

Bielszczanie traktują spotkanie z Sandecją jako mecz jesieni, uważają, że będzie ono szczególnie istotne dla układu czołówki tabeli. - Zauważyłem, że w Nowym Sączu jest podobnie. Kibice i media strasznie pompują balonik, ale nie ma się co dziwić - spotykają się bardzo mocne drużyny, które mają porównywalny potencjał. Żaden wynik mnie nie zdziwi. Niby remis nie byłby dla nas złym wynikiem, al e gramy u siebie, a kibice przyzwyczaili się, że w Nowym Sączu wygrywamy. Chciałbym, żeby teraz było podobnie - mówi były gracz Podbeskidzia.

W obozie bielszczan kłopoty bogactwa - do zdrowia wrócili już Dariusz Kołodziej i Bartłomiej Konieczny, którzy pokazali się już we wtorkowym meczu Pucharu Polski z GKS-em Bełchatów. To właśnie po tym spotkaniu trener Robert Kasperczyk przyznał, że nie wie kto wybiegnie na murawę w Nowym Sączu. - Zmiennicy zagrali tak dobrze, że będzie spory ból głowy, ale o to nam wszystkim chodziło - przyznał. Wielkim osłabieniem bielszczan będzie jednak brak Adama Cieślińskiego, najlepszego strzelca, któremu odnowiła się kontuzja kostki.

Sandecja Nowy Sącz - Podbeskidzie Bielsko-Biała
sobota, 14:00.
Jacek Małyszek (Lublin)

Przypuszczalny skład:
Podbeskidzie: Zajac - Cienciała, Broniewicz, Konieczny, Osiński - Rogalski, Koman, Łatka, Ziajka - Patejuk, Demjan.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również