Piłkarz Podbeskidzia: Wszyscy wiedzą, że takie mecze są najgorsze

02.10.2010
Lider z Bielska-Białej podejmuje w tej kolejce ostatnią drużynę ligi - Dolcan Ząbki. Oba kluby dzieli praktycznie wszystko, jednak Sebastian Ziajka przestrzega przed swoją byłą drużyną.
Z jednej strony 17 meczów bez porażki, z drugiej 11 spotkań z rzędu bez ligowej wygranej. Z jednej 23 strzelone gole, z drugiej o 20 mniej. Stracone bramki - sześć do piętnastu. Gospodarze - pierwsze miejsce w tabeli, goście - ostatnie. Gdy dodamy do tego, że Dolcan nigdy nie umiał grać z Podbeskidziem i to "Górale" wygrali wszystkie cztery dotychczasowe mecze przy stosunku bramkowym 11-1, otrzymamy obraz meczu do jednej bramki. Pewnie tak by było, gdyby... to nie była piłka nożna.

- Wszystko teoretycznie przemawia za nami. Ale kluczowe jest tu słowo "teoretycznie". Mamy zespół skonstruowany z doświadczonych zawodników, którzy wiedzą, że takie mecze, które trzeba wygrać są zdecydowanie najgorsze - mówi Sebastian Ziajka, lewoskrzydłowy bielszczan. Ten zawodnik poprzedni rok spędził właśnie w Ząbkach, gdzie najpierw był liderem zespołu, który był wielkim objawieniem ligi, a później... nie mniejszym rozczarowaniem. Po powrocie do Bielska niezmiennie prezentuje wysoką formę. - Na mecz ze swoją byłą drużyną, wcale się "nie grzeję". Bardzo przyjemnie wspominam tamten okres, ale na spotkaniu z nimi będę tak samo skoncentrowany jak zawsze - zapowiada.

Ziajka przyznaje, że nie jest w stanie powiedzieć swoim kolegom o Dolcanie za wiele, bo... po prostu go nie zna. - Niby odszedłem stamtąd kilka miesięcy temu, ale tam się zmieniło 12 zawodników. Jedno jest niezmienne - trzeba niezwykle uważać na Piotrka Kosiorowskiego, który jest wielkim zagrożeniem. Czemu ich zapaść jest tak głęboka? Nie mam pojęcia - twierdzi pomocnik.

Ząbkowianie przyjeżdżają do Bielska-Białej z mocno przetrzebionym blokiem obronnym. Dariusz Dadacz i Marcin Korkuć pauzują za kartki, zaś Marcin Hirsz, dobrze znany bielskim kibicom, leczy kontuzje. Problemy mają też bielszczanie - na pewno nie zagrają Bartłomiej Konieczny i Dariusz Kołodziej, a pod znakiem zapytania stoi występ Adama Cieślińskiego, który nie dość, że był mocno obity po poprzednich meczach, to jeszcze na wtorkowym treningu lekko skręcił kostkę. Być może trener Robert Kasperczyk da odpocząć Michałowi Osińskiemu. W takim wypadku, przed Mariuszem Mikodą otwierałaby się szansa na I-ligowy debiut.

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Dolcan Ząbki
sobota, 19:00
Sędziuje Rafał Greń (Rzeszów).

Przypuszczalne składy

Podbeskidzie: Zajac - Cienciała, Danczik, Broniewicz, Osiński - Rogalski, Koman, Chmiel, Ziajka - Patejuk, Demjan.

Dolcan: Misztal - Unierzyski, Wróbel, Ciesielski, Gabrusewicz - Koziara, Bazler, Kosiorowski, Piesio - Stretowicz, Gawęcki.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również