Piłkarz "Górali" przed meczem z Łęczną: Wcale nie musimy być pierwsi

23.10.2010
Dariusz Kołodziej, pomocnik Podbeskidzia Bielsko-Biała, w meczu z Górnikiem Łęczna jeszcze nie wystąpi, ale przewiduje, że jego kolegów czeka na Lubelszczyźnie bardzo ciężkie zadanie.
Z niektórymi drużynami po prostu się umie grać, a z innymi kompletnie nie. Bielszczanie nigdy nie radzili sobie najlepiej z ekipami KSZO Ostrowiec Świętokrzyski i Górnika Łęczna. Dowód? Z tą drugą drużyną, "Górale" u siebie co najwyżej remisowali, natomiast z wyjazdu jeszcze nigdy nie przywieźli nawet punktu! Zdarzały się im porażki bezdyskusyjne, jak wiosenne 0-2, ale też bardzo nieszczęśliwe - dwa lata temu, kiedy Podbeskidzie prowadziło już dwoma bramkami, lecz uległo 2-3.

 - Niewątpliwie są drużyny, z którymi gra się bardzo niewygodnie i Łęczna jest dla naszego klubu takim rywalem. Bądźmy szczerzy, nie podchodzą nam zupełnie. Takim zespołem było też jednak KSZO, a we wrześniu udało nam się ich ograć na wyjeździe. Myślę, że jesteśmy teraz tak klasową drużyną, że stać nas na przełamywanie takich serii. Naszego najbliższego przeciwnika pamiętam głównie z niezwykle walecznej, nieustępliwej gry. Wiosną nie zostawili nam ani trochę miejsca do rozgrywania piłki - wspomina Dariusz Kołodziej, wracający do zdrowia po kontuzji barku, pomocnik lidera I ligi.

Bielszczanie po poprzedniej kolejce nadal byli na czele I-ligowej tabeli, jednak ŁKS Łódź, mający tyle samo punktów, co Podbeskidzie rozegrał swoje spotkanie już w czwartek (wygrał z Odrą Wodzisław 2-0 - red.). Czy pewność, że w przypadku ewentualnego niepowodzenia w Łęcznej, "Górale" pożegnają się ze szczytem tabeli, nie będzie ich lekko paraliżował? - Myślę, że nie, bo staramy się patrzeć na siebie, a nie na innych. Gdyby to były ostatnie kolejki, to może miałoby to jakieś znaczenie, ale na tym etapie sezonu, naprawdę nie jest najważniejsze, czy jesteśmy liderem, wiceliderem czy nawet zajmujemy trzecią pozycję. Ważne, żeby różnice punktowe nie były wysokie - twierdzi dysponujący atomowym strzałem zawodnik.

W minioną niedzielę, Kołodziej po raz pierwszy od sierpniowej kontuzji zagrał w meczu rezerw. Przed spotkaniem żartował, mówiąc, że jeśli strzeli hat-tricka, to trener zabierze go do Łęcznej. Zawodnik nie zdobył ani jednej bramki, więc... Robert Kasperczyk pozostawił go w domu. - Te słowa o hat-tricku oczywiście nie były serio. Sam czuję, że po tych dwóch miesiącach nie jestem w najwyższej formie. Miła jest za to świadomość, że z każdymi zajęciami robię bardzo duży postęp. A kiedy wskoczę do meczowej "osiemnastki? Nie mam na to zbyt wielkiego ciśnienia, bo miałem już w tej rundzie nie grać, a rehabilitacja przebiegła tak znakomicie, że już jestem zdrowy. Dlatego mogę cierpliwie czekać - kończy piłkarz.

Bezpośrednią transmisję z meczu przeprowadzi TVP Sport.

Górnik Łęczna - Podbeskidzie Bielsko-Biała
sobota, 19:15.
sędziuje Wojciech Krztoń (Olsztyn)

Przypuszczalny skład

Podbeskidzie: Zajac - Cienciała, Byrtek, Broniewicz, Osiński - Rogalski, Koman, Łatka, Ziajka - Demjan, Cieśliński.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również