Piłkarz "Cidrów": Bielscy kibice nie mają mnie za co pamiętać
18.11.2010
Ten 23-letni skrzydłowy był piłkarzem "Górali" od wiosny 2009 do lata bieżącego roku. - Byłem wtedy po ciężkiej kontuzji, a Podbeskidzie, na czele z dyrektorem Władysławem Szypułą i ówczesnym trenerem Marcinem Broszem, wykazało zaangażowanie w pozyskaniu mnie, podali mi rękę. Na początku byłem wypożyczany - najpierw do Opola, potem do Katowic, ale wreszcie trener Robert Kasperczyk włączył mnie do kadry. Dostałem trochę szans, ale się nie przebiłem - wspomina Cieluch.
Jego łączny bilans w Bielsku nie powala na kolana - zagrał tylko... 53 minuty. - Byłem w słabszej dyspozycji. Nie mogę narzekać na trenerów, choć... czasem jest tak, że niektórzy mają kredyt zaufania, a niektórzy są zdejmowani po jednym nieudanym zagraniu. To nie wpływa dobrze na psychikę zawodnika. Niemniej, do trenera Kasperczyka nie mogę mieć żadnych pretensji - mówi gracz Ruchu.
- Latem Podbeskidzie ściągnęło wielu dobrych zawodników. Porozmawiano ze mną szczerze i powiedziano, że będę miał problem z wywalczeniem miejsca w składzie. Wobec tego zdecydowałem się odejść do Ruchu. Szkoda, że w Bielsku nie zdołałem pokazać czegoś, za co kibice mogliby mnie zapamiętać. Sprawdzam jednak cały czas wyniki tej drużyny, kibicuje im w walce o awans. Kontakt z kolegami trochę mi się urwał, czasem wymienię tylko sms-y z Mateuszem Żyłą. Liczę, że piątkowy mecz będzie okazją do "odświeżenia" kontaktów - kończy Mateusz Cieluch.
Jego łączny bilans w Bielsku nie powala na kolana - zagrał tylko... 53 minuty. - Byłem w słabszej dyspozycji. Nie mogę narzekać na trenerów, choć... czasem jest tak, że niektórzy mają kredyt zaufania, a niektórzy są zdejmowani po jednym nieudanym zagraniu. To nie wpływa dobrze na psychikę zawodnika. Niemniej, do trenera Kasperczyka nie mogę mieć żadnych pretensji - mówi gracz Ruchu.
- Latem Podbeskidzie ściągnęło wielu dobrych zawodników. Porozmawiano ze mną szczerze i powiedziano, że będę miał problem z wywalczeniem miejsca w składzie. Wobec tego zdecydowałem się odejść do Ruchu. Szkoda, że w Bielsku nie zdołałem pokazać czegoś, za co kibice mogliby mnie zapamiętać. Sprawdzam jednak cały czas wyniki tej drużyny, kibicuje im w walce o awans. Kontakt z kolegami trochę mi się urwał, czasem wymienię tylko sms-y z Mateuszem Żyłą. Liczę, że piątkowy mecz będzie okazją do "odświeżenia" kontaktów - kończy Mateusz Cieluch.
Polecane
I liga